sobota, 6 czerwca 2015

107. [mini recenzja] ZAKOCHANY TYRAN #8 ~ Hinako Takanaga




[YAOI]
Tytuł PL: Zakochany Tyran
Tytuł JP: 恋する暴君 [Koisurubōkun] ; The Tyrant Who Fall in Love ; Koisuru Boukun
Autor: Hinako Takanaga
Wydawca JP: Kaiohsha Publishing
Wydawca PL: Kotori
Ilość stron: 226
Data wydania JP: 2012
Data wydania PL: 2015 (luty)
Linki do poprzednich recenzji: 1/2/3/4/5/6/7


Senpai, zły na Morinagę za złamanie obietnicy, postanawia przenocować u pani Matsudy. Tymczasem Tetsuhiro dochodzi do wniosku, że skoro plany na życie u boku ukochanego właśnie legły w gruzach, to może jednak powinien rozważyć propozycję pracy w firmie farmaceutycznej. Niewesołe rozmyślania przerywa mu pojawienie się Kunihiro. Starszy brat prosi o pomoc w skontaktowaniu się z Masakim.

Już dawno nie czułam tej chrapki na Tyrana. W końcu zaczęło się dziać coś bardziej poważnego. Nie żeby się poprzednio się nic nie działo, bo chyba przeciętna fujoshi by już dawno zrezygnowała z tej serii, ale czasem można się znudzić, pewnym schematem, a szczególnie w tej samej serii. Ale myślę, że to koniec z nudą. Tyran wraca do łask!

Oczywiście wszystko ma swój schemat. Rozterki sercowe Morigany, spektakularny wnerw Sempaia, a wszystko i tak kończy się w łóżku – no tym razem na kanapie. Jest różnica w szczegółach. :3 Siódmy tomik oraz ten są bardziej dramatyczne i podchodzą nawet już pod tragedię. Bo jak tu sobie wyobrazić świat bez tych gruchających gołąbków? No jak?! Poza tym jest to połączenie między kolejnymi tomikami. Kto czytał ten wie, jak wyglądało owe połączenie między, np. 3 a 4, albo 4 a 5. Prócz postaci to tomiki zamykały się fabularnie – o ile w ogóle była tam jakaś fabuła, a akcja była, oj była... :D

Nie zaprzeczę, że dobrze bawiłam się przy czytaniu poprzednich tomików, ale ósmy tomik wraz z siódmym są chyba z nich wszystkich najlepsze. Czuję się tak, jakbym dostała zupełnie nową serię, ponieważ ilość gagów jest troszkę mniejsza, a serce czytelnika zostaje poruszone. Chyba zaczęłam robić się zbyt sentymentalna, za szybko się wzruszam i takie tam. No ale jak tu sobie nie westchnąć kiedy Senpai w końcu dojrzewa do uczucia Morinagi. Myślę, że po prostu też czuję ulgę. W końcu Morinaga przestanie wydawać się taki namolny i może nareszcie przestanie użalać się nad swoją (nie)spełnioną miłością. Jak to dobrze, że nie zrezygnowałam z tej serii!!

Z niecierpliwością czekam na kolejny tomik. Mam nadzieję, że teraz dostanę połączenie tego, co działo się w tych dwóch ostatnich tomikach oraz tej zabawniejszej części. Oczywiście liczę też na całą redakcję Kotori, bo co jak co, ale wydaje mi się, że bez nich Zakochany Tyran nie były taki rozbrajający. :3

Ocena fabuły: 9/10 (wybitna)
Ocena postaci: 8/10 (rewelacyjne)
Ocena „kreski”: 8/10 (rewelacyjna)
OCENA OGÓLNA: 25/30 (83% - świetne)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Kotori :3



4 komentarze:

  1. Albo mi się wydaje, albo widzę dwa razy w :D (...to może jednak powinien rozważyć propozycję pracy w w firmie farmaceutycznej.) Dalej nie rozumiem, jak może być tyyyle tomiszczy yaoiowatej serii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem, jak jeden taki polski jutuber. Dolary! *taniec dolara*

      Usuń
  2. Kurcze, a ja natomiast im bardziej brnę w tę serię tym mniej ją lubię, chociaż w sumie to od początku główna parka mnie nie interesowała, więc chyba głupio zrobiłam, że się na to porwałam. Za to uwielbiam Masakiego i o nim mogłabym czytać i czytać! xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalejesz z tym tempem, wchodzę a tu tyle nowych postów ;) Tyrana czytałam kiedyś skanlacje nim ogłosiło to Kotori, potem przestałam z zamiarem kupowania mangi, mangi jakoś nie kupiłam... :(

    OdpowiedzUsuń