piątek, 5 czerwca 2015

106. PANDORA HEARTS #1 ~ Jun Mochizuki




Tytuł PL: Pandora Hearts
Tytuł JP: パンドラハーツ [Pandora haatsu]
Autor: Jun Mochizuki
Wydawca JP: Square Enix
Wydawca PL: Waneko
Ilość stron: 182
Data wydania JP: 2006
Data wydania PL: 2012 (październik)


Oz Vessalius wiedzie spokojne życie dziedzica książęcego rodu. Spędza całe dnie na zabawie i niczego mu nie brakuje. Wszystko się jednak zmienia, gdy w swoje piętnaste urodziny w trakcie tradycyjnej ceremonii wkroczenia w dorosłość zostaje wtrącony do Otchłani przez grupę zakapturzonych napastników. Spotyka tam tajemniczą Alice i razem z nią rozpocznie największą przygodę swojego życia...

Niedawno obserwowałam wielkie, książkowe boom na Alicję z Krainy Czarów. Może nie dosłownie tej książki, ale jakieś części znanej Lewisowskiej bajki przeobrażonej do wizji innego autora. Przez to ostatnio zaczęłam czytywać tytuły z tymże motywem – Alicja w Krainie Serc, Are you Alice? oraz na nowo Pandora Hearts. Do napisania recenzji popchnęła mnie prośba jednej z czytelniczek bloga. A jeżeli jest potrzeba to czemu nie napisać kilku słów? W dodatku, jeżeli jest to jedna z tych serii, które bardzo sobie cenię?

Pandora była jedną z moich pierwszych serii. Dokładnie, którą to nie pamiętam, ale na pewno zamykała się w pierwszej dziesiątce. Dziś wytrwale zbieram tomiki tej serii i muszę powiedzieć, że jestem z niej bardzo zadowolona. Kiedy zaczęłam na nowo czytać pierwszy tomik, zobaczyłam jak duży postęp zrobiła autorka oraz to jak dużo zostało przemyślane. Zdecydowanie z Pandora Hearts da się dobrze bawić. Jest tu trochę humoru – bo jak to taka manga bez jakiegoś suchara! – trochę grozy, tajemnicy i dramatyzmu. Czyli jakby nie patrzeć przepis na murowany sukces. Wystarczy dodać do tego kilka postaci, które przypadną do gustu większości czytelników – niesforny paniczyk, charakteryzowany na emo przyjaciel, wariat z lalką i kilka panienek mniej lub bardziej wytwornych – oraz niczego sobie kreskę. I voilà taka ładna i smaczna mangusia.

Ale, ale! Muszę powiedzieć jeszcze coś. Do Pandora Hearts mam do niej bardzo sentyment. Gdybym kiedyś pisała o tej mandze na pewno moja ocena byłaby subiektywna. I to bardzo subiektywna. Teraz czuję się bogatsza o jakieś recenzenckie doświadczenie, dlatego widzę różnicę między tą mangą a na przykład Lamentem Jagnięcia. Lecz serduszko i tak będzie stawiało Pandorę na równi z takimi kultowymi tytułami. Bo jak tu nie uwielbiać historii o chłopcu, który pomimo swojego wieku musiał bardzo szybko wstąpić do świata dorosłych, świata ciężkich i poważnych decyzji. Pamiętam jak z wielką niecierpliwością oczekiwałam kolejnych tomików, a teraz czytając ponownie tomik pierwszy przypomniałam sobie jak bardzo pokochałam wersję mangową. Gdyby nie Jun Mochizuki i jej manga nie pokochałabym tak japońskiego komiksu.

(To już czwarty akapit!? Oj. To może w końcu zacznę się streszczać). Trudno powiedzieć, co dokładnie przyciąga mnie do tego tytułu – czy bardziej jest to zasługa fabuły i bohaterów, czy może cudnej i słodziaśnej kresce, a może obu. Myślę, że jest to tytuł dla osób, które lubią czasy wiktoriańskie, czy po prostu historie pokazujące wytworne wychowanie. Wiele jest takich tytułów – np. Kuroshitsuji, Książę Piekieł – ale dla mnie Pandora była pierwsza. Chociaż Kurosza również ubóstwiam... (Eh. Ciężko idzie z tą recenzją...) Ale! Nie ważne ile razy przyjdzie mi czytać Pandorę. Zawsze będzie mnie wciągać na nowo. Nie pominę ani stroniczki, nawet ani jednej chmurki. Po prostu będę ponownie rozkoszować się tą intrygującą i pomysłową historią.

Ocena fabuły: 8/10 (rewelacyjna)
Ocena postaci: 8/10 (rewelacyjne)
Ocena „kreski”: 9/10 (wybitna)
OCENA OGÓLNA: 25/30 (83% - świetne)
Wyszło trochę krócej niż chciałam, ale naprawdę było to dla mnie wyzwanie pisać o Pandorze. Może po prostu musze chwilę dać mózgowi odpocząć, bo nic innego już od kilku dni nie robię, jak czytam mangi i próbuję coś wykrzesać. Trzeba się wyciszyć.
Kolejne posty już mam terminowo zaplanowane, ale teraz najważniejsza część – trzeba to wszystko napisać! Musze jeszcze przemyśleć sprawę piątku. Pomysł mam, ale czy będę w stanie go zrealizować... Pewnym jest to, że będą recenzje artbooków. Tak, Aypa wzbogaciła się o kilka miłych dla oczka książeczek. :3 Po części chcę wystartować z tym pomysłem, aby w Polsce zaczęły pojawiać się – przynajmniej raz na rok, jakieś fajne ilustrowane wydania. Wiem, że nasz rynek jest taki a nie inny, ale może coś się da z tym zrobić. :D Lecz taka recenzja będzie pojawiać się raz na trzy tygodnie. Dlatego mam mały dylemat jeżeli chodzi o zapełnienie tych piątków, którym to akurat recenzja nie przypadła w zaszczycie. :P Pożyjemy zobaczymy. :D (chyba to zdanie zaczynie być moim życiowym motto...)
Poza tym cieszę się, że tyle osób czyta moje wypociny. Naprawdę! Myślałam, że po tej krótkiej przerwie frekwencja spadnie i się nie będzie chciała podnieść, a tu taka niespodzianka. Bardzo Wam wszystkim dziękuję! ^^
Zbliża się tez już drugi rok tego blogaska. Kiedy to to minęło?! O.o

14 komentarzy:

  1. Co za dużo to niezdrowo - tak, że przerwa w pisaniu jak najbardziej wskazana! ;D Ja w sumie też jeśli chodzi o czytanie, to lubię u ludzi czytać nie więcej niż jedną, maksymalnie 2 notki na tydzień.

    Ja kupiłam ostatnio 12 tomów Pandory, jestem dopiero na drugim... Może też napiszę recenzję, ale po przeczytaniu większej ilości tomów, bo nie lubię się rozdrabniać na tomiki, jeśli nie muszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to czekam. :D
      Teraz nadrabiam, bo mam czas. Później mam już trochę planów, a może i nawet jakiś wyjazd mi się skroi. Więc tego, na ten tydzień dość pisania. Przed wczoraj napisałam na jutro, tak że tego. :P

      Usuń
  2. Nie ma jak wbić do Aypy na bloga i zobaczyć mordkę Oza. Pandora była moją pierwszą mangą, wtedy można powiedzieć, zaczynałam przygodę z A&M. Jakby nie patrzeć to było już w październiku, a tyle się w moim życiu zmieniło :'3 Czytając Pandorę mam w sobie tyle emocji, a tych wariatów stworzonych przez Jun ( tak na marginesie w ostatnim zdaniu trzeciego akapitu jest ,,jego", a Jun to kobieta ) po prostu kocham. Dzięki Barmie powróciły mi wspomnienia jak kiedyś bawiłam się w arystokratkę i mówiłam w taki wyrafinowany sposób x3 Tyle nauk można z tej mangi wynieść, cieszę się, że to była moja pierwsza manga, i że się nie niej nie zraziłam do świata A&M.
    Dwa lata bloga ?! No to gratki :D Ja w blogach od kilku lat siedzę, ale Neko-chan prowadzę od niespełna roku. Obyś Magię Mangi pociągnęła jak najdłużej ! :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawione. Nie wiem jak to się stało... Przecież wiem, że Jun to kobieta, a wyszedł facet... eh.. czasem nie panuję nad własnym mózgiem... *smuteg*
      Dziękować :3

      Usuń
  3. Ah, Pandora. Oglądałam anime i mi się nawet spodobało (ah, Gilbert! :D), ale wiem, że manga jest lepsza. Nie czytałam, a wiem. Skoro tyle osób mówi, że jest lepsza, to na pewno jest! Ale mam nadzieję przekonać się o tym wkrótce. W końcu już od dłuższego czasu mam w planach zakup Pandory.
    Przerwa w pisaniu pomaga - sama coś o tym wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Długiej przerwy nie zamierzam robić - ot jakieś trzy dni. :P Później wszystko ruszy z kopyta. :D

      (Tak, tak!! Gilbert-sama!! <3)

      Usuń
    2. Ale przerwa jest? Jest! :D
      (Widzę, że nie tylko ja jaram się "charakteryzowanym na emo przyjacielem"! :D)

      Usuń
  4. Ja to chyba czytałam, nie? :D Pamiętam, że coś mi nie przypadło do gustu. Tylko co to było? :o :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kuroshitsuji. A to nie pamiętam. XD

      Usuń
    2. Wydaje mi się, że czytałam - gdzieś na początku naszej mangowej znajomości :D

      Usuń
  5. Lepiej się nie zmuszaj, może przejdź na rzadszy tryb pisania/publikowania? I tak nie piszesz o rzeczach, które trzeba TERAZ NATYCHMIAST opisać, mangi nie wymagają natychmiastowej reakcji, a tak to jeszcze się wypalisz i co będzie D:

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak kiedyś mówiłam sobie, że Pandory absolutnie nigdy nie kupię, bo anime mi aż tak nie siadło, tak teraz zaczynam się powoli przełamywać i w sumie stwierdzam, że zajrzałabym to tej historii w wersji komiksowej, uchh...
    Ooooo! Będa artbooki, artbooki są fajne. <3 Ja tak dawno nie pisałam żadnej artbookowej recenzji, ale jakoś tak mam wrażenie, że trudniej się je pisze i wymagają większego skupiania niż przykładowo takie breloczki. haha ^^"

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj tak, dla mnie to bedzie coś nowego. Zobaczymy jak wyjdzie :3

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak długo odwlekałam sięgnięcie po "Pandora Hearts"... Chyba czas to w końcu nadrobić, zwłaszcza że tyle osób chwali tę serię. No to postanowione! Przy najbliższej okazji pierwszy tomik ląduje na moją półkę. :3

    OdpowiedzUsuń