niedziela, 17 lipca 2016

191. [mini recenzja] ATAK TYTANÓW #10 ~ Hajime Isayama


 
[Recenzja zawiera spojlery oddzielone kolorystycznie - kto chce to czyta, kto nie to nie musi :D] 
Tytuł PL: Atak Tytanów
Tytuł JP: 進撃の巨人 [Shingeki no Kyojin]
Autor: Hajime Isayama
Wydawca JP: Kodansha
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: 192
Data wydania JP: 2013
Data wydania PL: 2016 (maj)
Link do poprzednich recenzji: 1/2/3/4/5/6/7/8/9

Totalna rozpierducha - to chyba najlepsze ujęcie tego, co dzieje się w dziesiątym tomiku Ataku Tytanów. Aż mi ciężko zebrać myśli, ponieważ strasznie zachwyciłam się tym tomikiem. Naprawdę. Kolejne osoby, które wcześniej były poboczem stają w świetle jupiterów. A dodatku nie tylko w tym białym, ale i również odsłaniają się prawdy o Tytanie Opancerzonym oraz Kolosalnym. 

Zamek Utgard staje się miejscem nocnej bitwy. Giną kolejni ludzie. W zamku przebywa kilka kadetów z 104. korpusu treningowego. Uwięzieni w potrzasku w dodatku bezbronni młodzi żołnierze stają oko w oko z wrogiem ludzkości. Jednak koniec nie jest im pisany, bowiem zostają uratowani przez koleżankę...

To tak pokrótce można opisać co będzie się działo na stroniczkach dziesiątego tomiku. Oczywiście mamy wyjaśnienie tajemnicy Christy i Ymir. Koniec ich historii wbił mnie w fotel, bowiem nie spodziewałam się że może to się AŻ TAK potoczyć. [Zdecydowanie nie spodziewałam się, że Ymir okaże się tytanką! To w ogóle zbiło mnie z tropu, ponieważ wcześniej myślałam, że jest ona po prostu związana z Wyznawcami Kultu Murów, a tu taki surprise. Teraz wiem, że to o niej mówił Wielebny Nick. No chyba, że Historia nie podzieliła się wszystkim. A właśnie. Christa odkryła swoją tożsamość, dlatego od tego momentu nie jest to Christa acz Historia. Gratulacje dla rodziców za dobór imienia...]
Również zostaje nasza uwaga skierowana na Reinera. Podczas ataku tytanów na zamek, do środka dostaje się kilka pomniejszych kreatur. Tam Reiner staje z jednym z nich twarzą w twarz by ratować kolegę z drużyny, Zostaje przy tym ranny, za co Conny - bo to jego ratował mięśniak - ma wyrzuty sumienia. [Co więcej Reiner i Bertholdt znacznie namieszają w końcowych scenach. To w jaki sposób ujawnili się Erenowi sprawiło, że z mojego mózgu została tylko woda. Na prawie godzinę musiałam odłożyć tomik, ponieważ to było tak uderzające w moją głowę, że musiałam to przez chwilę przyswoić. "Cześć Eren. Słuchaj chodź z nami, ja i mój kolega jesteśmy Opancerzonym i Kolosalnym. Nie masz się czego bać, po prostu chodź..." Równie dobrze mógł powiedzieć, że ma kotki w piwnicy, ponieważ ta scena w ogóle nie wyglądała na to czym naprawdę się stała...]
Ostatecznie na końcu tomiku wywiązuje się kolejna walka z Tytanem Kolosalnym i Opancerzonym. Cwany Armin już miał wcześniej swoje podejrzenia, dlatego powiedział o tym swoim towarzyszom, przed przybyciem do zamku Utgard. 
Musze przyznać, że nie wiem czy Isayama się już rozkręcił, czy dopiero się rozkręca. Patrząc na to ile tomów przede mną bardzo ciężko to stwierdzić. Mam nadzieję, że jedenasty trafi szybko w moje łapska, ponieważ - mimo wody w głowie - jestem ciekawa, co jeszcze autor przygotował. Po prostu czysta poezja Isayamy. <3

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena kreski: 8/10
OCENA OGÓLNA: 28/10 (93% - najlepsze z najlepszych)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu JPF! <3


1 komentarz:

  1. Ominęłam spoilery, bo po Twoich reckach mam ogromną ochotę sama przeczytać mangę, nawet jeśli kontynuacja anime już za rok. Jeszcze nie wiem czy zdecyduję się na zakup (a widzę, że warto!) czy luknę po angielsku, ale kusisz, oj kusisz ;) Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń