niedziela, 31 lipca 2016

195. [ mini recenzja] ONE-PUNCH MAN #3 ~ One x Yusuke Murata



Tytuł PL: One-Punch Man 
Tytuł JP: One Punch-Man / ワンパンマン [Wanpanman]
Scenariusz: One
Ilustracje: Yusuke Murata
Wydawca JP: Shueisha
Wydawca PL: JPF
Ilość stron: 208
Data wydania JP: 2012
Data wydania PL: 2016 (maj)
Linki do poprzednich recenzji: 1/2

Gdy chce się być sławnym bohaterem podejmuje się radykalne kroki. Godziny treningów i samodyscypliny nie są wystarczające. Aby stać się pełnoprawnym superbohaterem należy dołączyć do organizacji ich zrzeszającej. Jednak jak to z biurokracją, muszą pojawić się po drodze jakieś przeszkody stopnie, by móc stać się najlepszym oraz tona papierkowej roboty. Pierwszym krokiem ku sławie jest zdanie egzaminu zawodowego.
Saitama i Genos podchodzą do owego egzaminu, przy okazji miażdżąc dotychczasowe rekordy w teście sprawnościowym. Niestety coś poszło nie pomyśli Łysola, bowiem trafił do bohaterów rangi C. Czyżby zaszła jakaś pomyłka? A może stowarzyszenie obejmuje mocarzy silniejszych od "łysego w pelerynie"?

Po raz kolejny One-Punch Man wprawił mnie w dobry nastrój. Tym razem humor był bardziej ukryty, nie było zbyt wiele takich mocnych zderzeń jak w przypadku pamiętnej sceny a la Krecik. Ale pojawiło się kilka zabawnych nazw - jak na przykład Jądruś, Nadziewany Słonik czy Burekmen - które sprawnie rozładowywały jako taką powagę. Rzeczą, z jakiej najbardziej się naśmiewano tym razem był system stowarzyszenia. Inaczej mówiąc wspinanie się po drabinie najlepszych. Paradoksalnie Saitama ląduje w klasie C, czyli najniższej jaka jest, w dodatku na ostanie miejsce w całym rankingu. Spokojnie mogę stwierdzić, że tutaj przekradł się ten element typowości shounenów. W końcu główy bohater został zmuszony do brnięcia do góry w tym śmiesznym rankingu.
Nie jest to znów taki trudne - w końcu Łysol rozwala wszystko jednym ciosem i nie chce niepotrzebnych bójek. Niestety bohaterowie w organizacji w dużej mierze zachowują się niczym wielkie gwiazdy - jeden z nich nawet gra w filmach - dlatego wiele mówią, a mało robią. Cóż poradzić. Przed Saitamą długa droga by dogonić Genosa. Jakby tego było mało pojawiają się niepokojące plotki o mieście Z.

Największą niespodzianką w tym tomiku były dwa dodatkowe rozdziały, których nie było w anime. Jedna z historii dotyczyła wspaniałego schronu oraz ataku wielkiej kilkutysięcznoletniej cykady. Dodatkowym plusem tej historii był Saitama, który jeszcze miał trochę włosów na głowie. Druga opowiadana przez mężczyznę z marzeniem o zostaniu superbohaterem, była o grupie kilku bohaterów rangi B. Bezimienny bohater mówi nam, że nigdy nie będzie taki jak ludzie obdarzeni darem, że zwykły przeciętny człowiek nie może dostać się do klasy wyższej niż B itp. Oczywiście na końcu pokazuje się Saitama wyciszając sprawę jednym ciosem i besztając owego pana w garniturku. :D

One-Punch Man jest jednym z moich ulubionych tytułów jakie są obecnie wydawane. Jest dla mnie na równi z Tytanami, chociaż oba prezentują rozbieżne tematy. Bez dwóch zdań będę długo przyglądać się absurdalnym przygodom Saitamy i jego przydupasa Genosa. A swoją drogą juz nie mogę doczekać się postaci Puri Puri Prisonera <3

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena kreski: 9/10
OCENA OGÓLNA: 29/30 (97%)


Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu JPF <3 <3


1 komentarz:

  1. Nie miałam jeszcze okazji przeczytać tego tomu, ale mam nadzieję, że w najbliższym czasie się to zmieni. To naprawdę fajny i nietypowy shounen. :<

    OdpowiedzUsuń