środa, 8 lipca 2015

125. [mini recenzja] KOBATO. #2 ~ CLAMP




Tytuł PL: Kobato.
Tytuł JP: こばと。[Kobato.]
Autor: CLAMP
Wydawca JP: Kodokawa
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: 162
Data wydania JP: 2008
Data wydania PL: 2014 (styczeń)
Link do poprzednich recenzji: 1


Kobato na reszcie otrzymała butelkę, do której może zbierać uleczone ludzkie serca. Teraz jest o krok bliżej do zrealizowania swojego celu. Wystarczy tylko pomagać ludziom z ich problemami. Ale czy aby to wystarczy?
Właścicielka przedszkola Yomogi ma poważny problem. Jej placówka jest zadłużona u nieprzyjemnego typa. Kobato jako dobra, aczkolwiek niezdarna, duszyczka pragnie pomóc pani Sayace. Dlatego obie decydują się zorganizować w przedszkolu kiermasz.

To, co przychodzi mi pierwsze do głowy, gdy myślę o Kobato, to kolor różowy. Może za bardzo „zwizualizowałam” ten tytuł, ale taka jest prawda. Jest on bardzo... różowy. Przyznaję się, że od czasu napisania pierwszej recenzji nie zabrałam się za lekturę kolejnych tomików. Zawsze odkładałam tę recenzję „na później”, czego skutkiem jest prawie stupostowa przerwa. I chociaż przerwa jest dość duża, to moje nastawienie do tego tytułu wiele się nie zmieniło.

Kobato jest przyjemną w odbiorze lekturą. Nie jest to tytuł dramatyczny, bohaterowie nie mają myśli autodestrukcyjnych, ani nikt nikogo nie zjada.  Można powiedzieć, że typowa sielanka. Ale w mandze zawarta jest też nutka tragizmu. W końcu Kobato ma za zadanie leczyć ludzkie serca, więc jakiś powód tego „złamanego” serduszka musi być.
W tym tomiku spotykamy się z problemem pani Sayaki. Kobieta z nieznanych powodów ma długi. Konkretnie chodzi o placówkę, którą zarządza – przedszkole Yomogi. Nie stać ją na zatrudnienie pracowników, więc tu pojawia się Kobato i pomaga pani Sayace opiekować się dziećmi oraz budynkiem. Prócz Kobato jest jeszcze jeden pomagier – Kiyokazu Fujimoto. Chłopak nie jest złym człowiekiem, ale w kontaktach z ludźmi nie daje poznać po sobie, że jest dobry. Dużo pracuje, chyba nawet w kilku miejscach na raz, po to aby pomóc ze spłatą długu. Jego i Kobato nie łączą jakieś ciepłe relacje – Fujimoto prawie cały czas śmieje się i przedrzeźnia z Kobato. Ale kto się czubi ten się lubi. :3

Największą tajemnicą tej mangi jest „cel” Kobato. Prawie w każdym rozdziale jest prawienie Pana Iryogiego o tym, jak ważne jest dla Kobato leczenie ludzkich serc. Zazwyczaj wtedy też upomina Kobato, ponieważ ona chce zrobić coś „głuptaskowego”. W aktualnej sytuacji było to dla mnie dobre, ponieważ nie za bardzo pamiętałam o tym co działo się w poprzedniej części. Dzięki temu nie musiałam sięgać do pierwszego tomu i przypominać co takiego Kobato wyrabiała. W miarę czytania wszystko mi się odświeżyło. Ale nie pogardziłabym stroniczką z opisem poprzedniego tomu. Takie „bajery” są często dobrym wyjściem.

Pokochałam Kobato nie tylko dlatego, że jest taka uroczą i niezdarną osóbką. W ogóle aż dziw bierze, że ta postać mnie nie irytuje, bo właśnie takie charaktery są niezwykle denerwujące. Dlatego podziwiam panie z CLAMPa, że stworzyły postać, którą czytając tylko opis można znielubić. A Kobato na to nie zasługuje. Poza tym jest ona prześliczne narysowana. Jest to mój drugi tomik jaki przeczytałam od tej sławnej grupy, a w kresce jestem po prostu zadurzona. Wszystko wydaje się być leciutkie, przez co jest niezwykle urodziwe. Chyba częściej muszę przeglądać clampowskie mangi.

Jak na mini recenzję to nawet całkiem sporo napisałam. Dlatego pozwólcie, że będę kończyła. Bardzo lubię takie mangi, które nie zmuszają mnie do zbytniego myślenia. Po ich lekturze czuję się bardzo odprężona, a wierzcie mi, ostatni tydzień był dla mnie zlepkiem nerwów. Dlatego jeżeli w swoich napiętych grafikach znajdziecie chwilkę, to sięgnijcie po Kobato! :3

Ocena fabuły: 7/10 (bardzo dobra)
Ocena postaci: 8/10 (rewelacyjne)
Ocena „kreski”: 10/10 (arcydzieło)
OCENA OGÓLNA: 25/30 (83% - świetne)

4 komentarze:

  1. Szkoda, że seria ponoć słabo się sprzedała i nie będzie więcej Clampa w Polsce. T.T Osobiście Kobato bardzo lubię z podobnych powodów co ty, bo jest lekkie, przyjemne i przede wszystkim ładne. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. COOOOO!?!!! T>T Nawet nie wiedziałam, że CLAMP jest na przegranej pozycji w Polsce... :( Aż mnie serduszko zabolało, bo Kobato to mój pierwszy tytuł-manga jaki czytałam... *wodospad łez*

      Usuń
    2. JPF nie jest zainteresowany wydaniem kolejnych mang od CLAMPa, a wniosek z tego taki, że zainteresowanie mangami od tego zespołu spadło. Ale może kiedyś sytuacja się zmieni :p Albo inne wydawnictwo wyda jakieś krótsze dzieło CLAMPa...

      Usuń
  2. Dla mnie to takie przesłodzone w zlym stylu.

    OdpowiedzUsuń