sobota, 4 lipca 2015

123. [mini recenzja] Śmiech w chmurach #2 ~ KarakaraKemuri




Tytuł PL: Śmiech w chmurach: Donten ni Warau
Tytuł JP: 曇天に笑う[Donten ni Warau]
Autor: KarakaraKemuri
Wydawca JP: Mag Garden
Wydawca PL: Waneko
Ilość stron: 178
Data wydania JP: 2011
Data wydania PL: 2014 (listopad)
Link do poprzednich recenzji: 1

Epoka Meiji, czas niebywałych zmian. W celu oświecenia kulturowego wprowadzono dekret zakazujący noszenia mieczy. Zawsze radosny najstarszy syn, jego poważny brat oraz wpatrzony w najstarszego brata trzeci z rodzeństwa zostają uwikłani w zamieszanie spowodowane Orochim. Na scenę wkracza lider nowego rządu, pretensjonalny Tomomi Iwakura, którego samowolne działania coraz bardziej przyśpieszają nieuniknione.

Nadrabiam zaległości. W przypadku tego tytułu to w porę... Na dniach jest już ostatni tomik tej serii, a ja dopiero pisze o drugim! A tyle się dzieje... Ale przejdźmy do rzeczy.

Przy recenzji pierwszego tomiku pisałam, że nie byłam do końca usatysfakcjonowana z tego, że tak mało było Śmiechu w chmurach w samym Śmiechu w chmurach. Połowa poprzedniego tomu była o przodkach bohaterów i ich ciężkiej walce z Orochim (Zawsze chcę pisać Orochimaru...). Teraz wiem dlaczego autorka zdecydowała się na umieszczenie tych „dodatkowych” rozdziałów.

Jak wiadomo w książkach czy mangach można spotkać się z powracającym losem. Fabuła Śmiechu w chmurach jest właśnie oparta na takim założeniu. Orochi – niszczycielski demon przybierający postać ogromnego węża – ma się ponownie odrodzić w czasach Tenki Kumou. Nikt nie wie, kto jest naczyniem demona, dlatego Tenka w tajemnicy przed braćmi poszukuje owego naczynia. Rzecz jasna pojawiają się nowe postaci poszukujące tego samego, co najstarszy z braci, a które okazują się być jego „znajomymi”. Gdyby nie fakt, że ich plany różnią się w szczegółach, być może Tenka oraz Yamainu – organizacja, którą tworzą „znajomi” – mogliby współpracować razem.

„Rodzeństwa są naprawdę dziwne... Tylko dlatego, że mają tę samą matkę, bez względu na wszystko chronią się nawzajem i kochają bezwarunkowo.”

Sprawa nie tylko toczy się wokół Orochiego, chociaż jest to jeden z głównych wątków. Nie zapominajmy o Soramaru – drugiem w kolejności bracie Kumou. Za wszelką cenę chce dogonić brata. Chce być tak samo silny, jak on. Jednak pewne wydarzenie sprawia, że Soramaru zauważa jak wielka jest przepaść między nim a bratem. Nie informując brata o niczym, postanawia podjąć pewne kroki. Nastolatek przeżywa trochę wewnętrznych rozterek, za które to mam ochotę poklepać go po pleckach. :3

Co tu dużo mówić. Dzieje się! Jest to seria, którą pokochałam podobnie, jak Ao no Exorcist. Gdy dodaję mangi do koszyka to zawsze wpierw idzie właśnie Śmiech w chmurach oraz Błękitny egzorcysta. Nie wyobrażam sobie mojej półki bez tego tytułu. Bo nie dość, że ma przepiękną kreskę i dobry humor, to jest to dobrze przemyślana historia, której napięcie ani razu nie maleje. Czasem nawet myślę, że kiedyś zejdę na zawał przez kochane mangusie, ale będzie to piękna śmierć.

Ocena fabuły: 10/10 (arcydzieło)
Ocena postaci: 10/10 (arcydzieło)
Ocena „kreski”: 10/10 (arcydzieło)
OCENA OGÓLNA: 30/30 (100% - najlepsze z najlepszych)

4 komentarze:

  1. Mnie anime średnio przypadło do gustu i dlatego mangi nie kupiłam, ale może w dalekiej przyszłości ktoś będzie tanio sprzedawał komplet to się zaopatrzę, akurat może do tego czasu zapomnę, że anime mnie nie porwało.

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Ja kocham takie historie, więc tak. :D Anime nie oglądałam i jestem tylko po mandze, a ta była dla mnie wyśmienita. :3

      Usuń
  3. Jak już chyba wspominałam przy okazji recenzji tomu 1, oglądałam jedynie anime, które jakoś specjalnie mnie nie zachwyciło, odrzucić też nie odrzuciło, ale nic nie przyciągnęło mnie do tytułu na tyle bym sięgnęła po mangę, tak więc jeden wydatek mniej. xD

    OdpowiedzUsuń