piątek, 3 lipca 2015

{Printed in Color #2} Pandora Hearts ~odds and ends~



 
Tytuł JP: 望月 淳 画集* PandoraHearts ~odds and ends~ [*Mochizuki Jun gashū]
Tytuł PL: --------
Autor: Jun Mochizuki
Wydawca JP: Squere Enix
Wydawca PL: --------
Data wydania JP: 2009
Data wydania PL: --------
Ilość stron: 165
Format: 29,7cm x 21cm
Wydanie: Miękka okładka + obwoluta + pudełko
Cena: 2667¥ (ok.81zł)

Nawet nie wiecie, jak się cieszę, mogąc napisać kolejną recenzję artbooka. Tym razem wybrałam artbook, przez który przetrząsnęłam pół Internetu, a moja decyzja o zbieraniu takich „gadżetów” nabrała realnych wymiarów. Zobaczyłam go na sklep.agnamicus.pl i musze wam powiedzieć, że byłabym w stanie dać taką cenę za to, żeby tylko mieć tę książkę w rękach. Ale był jeden szkopuł. Była ona niedostępna. Więc ruszyłam na podbój internetów. Wpierw sprawdziłam, wszystkie nasze polskie sklepiki i sklepiciątka, ale nigdzie nie znalazłam aktualnej oferty. Wtedy pomyślałam: „Raz się żyje.” I zaczęłam grzebać na eBay’ach i Amazonach. Całe szczęście, że znalazłam inną stronkę, z której teraz zamawiam wszystkie moje japońskie dobra.

Myślę, że niektórzy z Was będą znali tę magiczną domenę i pewnie znają nawet lepsze. Ale zanim powiem z czego zamawiam, wymienię rzeczy, które lubię w tej stronce. Po pierwsze – łatwe poruszanie się po niej. Wszystko wydaje mi się, że jest tam na miejscu. Przed objawieniem mi się tej strony wchodziłam na różne, czy to angielskie, czy to japońskie, i panował na nich jeden wielki harmider. A tu mam wszystko ładnie i prosto pokazane. Po drugie – punkty. Tak, możliwość gromadzenia punktów, na lekkie zniżki. Jak na razie udało mi się zaoszczędzić około 30 zł, ale to zupełnie przypadkiem, ponieważ były jakieś promocje punktowe, czy coś z tych rzeczy. Po trzecie – prosta płatność. Tylko klik, klik, klik, potwierdź i koniec. Zamówienie oczekuje na realizację. A wszystko to na cdjapan.co.jp. :3

No dobra, przejdźmy do konkretów.
Czy było warto siedzieć tyle i grzebać w necie? Na klawiaturę ciśnie mi się tylko jedno słowo. Było. Ten artbook zapewnił mi wiele niespodzianek, ponieważ był on pierwszym, jaki wyciągnęłam z pudełka (Oczywiście, że kupiłam od razu kilka! XD). Nie spodziewałam się po pierwsze tego, że będzie on opatrzony w „pudełko”, jakie czasem można nabyć, kupując serię książek. To oczywiście jest tylko na tę jedną wielgachną i obszerną knigę, ale jednak sam fakt, że jest mnie zaskoczył. Kiedy obmacywałam i „obśliniałam” nowy nabytek zauważyłam, że jeden z rogów pudełka jest uszkodzony. Zrobiło mi się przykro, ale to, co znalazłam wewnątrz całkowicie mi to zrekompensowało.



Ale zanim zacznę opisywać środek to napiszę ogólniki o tym, jak artbook wygląda z zewnątrz. Ma on format A4 (równiutki, co do mikromilimetra). „Pudełko” posiada z przedniej strony otwór, przez który widać postać Oza umieszczonego na obwolucie. Poza tym, jest ono delikatnie ozdobione przez złocone napisy i rameczkę w kształcie rombu wokół otworu oraz nadrukowany ornament, który na historii sztuki nazwałabym lustrem. Książka, jak już wspomniałam, ma obwolutę, która tylko na przedniej części zawiera ilustracje. Z tyłu znajduje się nazwa artbooka na białym tle. Na skrzydełkach obwoluty znajdują się nadruki czegoś, co przypomina mi kryształowe frędzelki od abażuru. Jak dla mnie są one całkowicie zbędne. Artbook ma miękką oprawę, która nabawiła mnie małego zawału. W pierwszej chwili pomyślałam, że okładka się rozdwaja. Okazało się jednak, że to po prostu takie klejenie, które chyba miało ułatwić przeglądanie całości. Nie powiem, troszkę było łatwiej, ale i tak w tej Japonii to mają dobre kleje... (rozpakowywanie paczek i listów od koleżanki dało mi popalić...).





Pomagier Watson. :D Mój wierny towarzysz, podczas kursu w Anglii.:3 + nieposłane łoże... Kwa~! <3

Jeżeli dotrwaliście do tego momentu, dalej będzie już tylko lepiej. :D
Zawartość artbooka została podzielona na cztery części: arty z Pandory, kolorowe części mangi, pierwsze szkice oraz arty z pierwszej mangi Juny Mochizuki – Crimson Shell. Dzięki tej ostatniej części widać postęp, jaki zrobiła autorka. Ale wszystko po kolei. Ilustracje, jakie znajdują się w Pandora Hearts ~odds and ends~ zawierają twórczość autorki do dziewiątego tomiku mangi. O czym świadczą powiększone okładki w drugiej części artbooka. W pierw jednak, są luźne prace, jakie Jun Mochizuki tworzyła podczas wydawania mangi. Wśród nich znajduje się seria obrazków, które kiedyś wpadły mi w oczy, przy przeglądaniu googla. Pokochałam je od pierwszego wejrzenia, a teraz mogłam im się przyjrzeć z baaardzo bliska. Są to ilustracje przedstawiające Alice, Gilberta i Breaka w zimnych tonacjach. Każdy z tych obrazków został obdarowany tym samym elementem – czaszką, przez którą połączyłam je w jedną serię. To, co spodobało mi się w artach Pani Mochizuki to intensywność barw. W dodatku odcienie czerwieni, zieleni i błękitu są w tonach, jakie bardzo, ale to bardzo lubię.  





Tu słówko o obrazku przedstawionym na obwolucie. Od razu przyznaję się do tego, że wiele znaków podpowiadało mi, że wyjdzie drugi artbook. Jednym z nich była ta oto ilustracja. Dlaczego? Pokazano tu drugą część tego ślicznego arta, co narobiło mi nadziei, że drugi artbook będzie miał właśnie Jacka na okładce. Cóż... Wyszło jak wyszło. :P







Artbook też, zawierał trochę mniej miłe dla oka „zabawy optyczne”. Wybaczcie, ale nie mam pojęcia, jak to mogłabym inaczej nazwać. O co mi dokładnie chodzi? O ilustracje, które były dodatkowo udekorowane „grafiką”, która była widoczna tylko pod odpowiednim kątem, przy odpowiednim oświetleniu. Wrażenie robi, ale i tak zauważyłam to przez przypadek. Moja uwaga była całkowicie poświęcona ilustracjom. :D


Moja wielgaśna rącha. Niestety Watson był za lekki... </3


Innym bajerem, była ilustracja z „dziurą”. Z jednej strony ilustracja, z drugiej ładnie dopasowana strona z wyciętym krzyżem, misiem, czy różą, która po odwróceniu ma w środku co innego, a towarzyszy jej inna ilustracja do tego nawiązująca.





Nie wiem, czy kiedyś o tym mówiłam, ale nawet jeżeli to powiem to jeszcze raz. Kocham oglądać szkice. Nie wiem skąd mam taki „fetysz”, ale lubię zaglądać do szkicowników znajomych. Dlatego bardzo ucieszyłam się, że znalazłam tutaj kilka stron poświęconych pierwszym próbom pani Mochizuki.



Chyba czas najwyższy kończyć tę recenzję. Spisałam się troszkę o tym artbooku, ale jest on niezwykły. Bardzo lubię go przeglądać i nie nawet przez chwilę nie pożałowałam tego zakupu – chociaż ma to jedno uszkodzenie. Na całe szczęście nie naruszyła ona głównej części, czyli książki, a na półce i tak „ten róg” jest schowany. W planach mam drugi artbook, który wyszedł albo wychodzi na dniach. Jeżeli jest on tak samo zachwycający jak ten, to nie mam co się zastanawiać, tylko przy kolejnym zakupie (a to nie nastąpi za szybko) dodać go do koszyka.


17 komentarzy:

  1. *widzi artbook Pandory* ... *ta Aypa ma dobre życie* Chcę T.T Jakie to jest piękne, no <3 Z pośród wszystkich artbooków chcę tylko ten z Pandory. Ale nie mam kasy, kurna. Niech jakieś polskie wydawnictwo to wyda, plis... Nie chcę mi się bawić w ściąganie z innego kraju. Jaki ból...
    Ale Watson jest taki uroczy *-* *nie myśl o Pandorze, nie myśl o tym*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię, ze kiedykolwiek, któreś z wydawnictw się porwie na ten artbook. Przynajmniej w najbliższym czasie. Wydaje mi się, że największe szanse to ma Waneko, aby "zdobyć go" od Japończyków. Chociaż na swoim koncie nie maja jeszcze takich projektów, nie tak jak JG... Ale zaczynają bawić się w komiksy, które będą całe w kolorze, więc może jest jeszcze nadzieja.! :3

      Usuń
  2. WOW, akurat ostatnio odkryłam CDJapan i wydało mi się podejrzane, że tyle dobra mają, ale Otajek mówi, że legitni są i teraz Ty też chwalisz, to se chyba tego Junichiego Hayamę nabędę, bo MATKO HAYAMA <3
    Śliczny artbook, nie znam Pandory, ale nadal z chęcią bym go kupiła (może kiedyś gdy już nabędę ulubionych artystów xD), bo świetnie skomponowany i ładne obrazki i też uwielbiam szkice i projekty, moja ulubiona część każdego artbooka :D
    Dzięki za tę reckę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaach D: Już się na ten artbook czaję od długiego czasu, ale wciąż się powstrzymuję przed zakupem... (jak kiedyś go zobaczę na żywo, to pewnie nie dam rady i oddam ostatnie pieniądze D:)
    Zazdroszczę cudeńka, dbaj o nie dobrze ;u;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam inaczej rozplanowany mój budżet, ale dobrze się stało, ze zaczęłam gmerać w necie i... Trach! Objawił mi się ten artbook. Bye bye pieniążki...
      Odkurzam go codziennie! :3

      Usuń
  4. Ja ogólnie aż tak często z cdjapan nie zmawiam, bo jak kupuję mangi/artbooki to zazwyczaj używane i cdjapan ma trochę za drogą wysyłkę jak na moją kieszeń, ale fakt faktem ostatnio zamawiam u nich nowe tomiki mang i novelek. xD
    Co do samego artbook to prezentuje się przepięknie! Szkoda trochę tego uszkodzone rogu, ale całość absolutnie to wynagradza. Cudowny zakup, zazdroszczę. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubię CD Japan, ale w sumie zamawiam akurat z czego mi wygodniej, ale uwielbiam dostawać od nich punkciki i zniżki, bo ja się bardzo na takie rzeczy łapię XD

    Mam 12 tomów Pandory, ale na razie przebiłam się jedynie przez jeden ;-; Tak, że jeszcze nie jestem fanką, ale zobaczymy kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam szczerą nadzieję, że Waneko zaszaleje i postanowi wydać artbook do Pandorki, ponieważ to jedna z najładniej ilustrowanych mang na polskim rynku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak idą w komiksy, to może i pójdą w artbooki. Kto wie, kto wie... :D

      Usuń
  7. Wybacz niezgodność z tematem. Chciałam przedstawić opinię o twojej mandze z Manga Mixu (jest też na wielki-nienazwany.blog.pl), a nie wiedziałam gdzie mam ją napisać.

    Historia była świetna. Zwłaszcza, że jako całość daje otwarte zakończenie, a może być też tylko prologiem. Uwielbiam takie rzeczy. Uważam, że dają autorowi niesamowitą swobodę. Czy masz zamiar to gdzieś kontynuować? Muszę pochwalić też za niesamowicie przejrzysty i przyjemny układ kadrów. Ale niestety chyba najbardziej w pamięć wbił mi się zez na drugiej stronie. Rzuciło się to tak bardzo w oczy głównie przez fakt, że obrazki są bardzo dopracowane i pełne szczegółów. Robi to niesamowity efekt, ale ten zez... Naprawdę szkoda.

    Życzę kolejnych zakończonych projektów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To były moje pierwsze stroniczki jakie wykonałam i wyszło, jak wyszło. Przyznam się też, że się spieszyłam dlatego nie mogłam muskać w nieskończoność tych stroniczek.
      Pomysł jest ogółem bardziej rozbudowany i być może, jak będzie jak, to kiedyś dopiszę tę historię do końca. Cieszę się, że komuś się spodobało. Jak będę kończyć to wiem do kogo się zgłosić. :D
      (oczywiście wszystko będę przerysowywać. :P)

      Usuń
  8. Jako że kocham Pandore pod każdym względem to na recenzje tego artbooka czekałam najbardziej! Na zdjęciach wygląda cudownie a pewnie jeszcze piękniej wygląda na żywo ;3
    Moja radość była ogromna gdy podałaś stronę gdzie można kupić to cudeńko po niewygórowanej cenie, niestety nie trwała ona długo bo na stronie już nie ma tego artbooka. ;/ (Mam nadzieje że jeszcze będzie dostępny) No nic, mówi się trudno, na pocieszenie 2 artbook jest dostępny! ^^

    Dziękuję za recenzję!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz po prosty śledzić czy jest już dostępny. Ja taką sytuację miałam niedawno z artbookiem Io Sakisaki. Po dwóch tygodniach od premiery nigdzie (prócz eBay'a którego unikam jak ognia) nie mogłam go dostać. Dlatego z wielką nadzieją czekałam na ponowne "udostępnienie". I udało się. :3 Tak, więc jest jeszcze szansa, że będzie dostępny. :)

      Usuń
  9. Nie rozumiem magii kupowania artbooków, ale może gdybym interesowała się mangami w takim stopniu jak Ty, byłabym całkiem innego zdania ;) Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow świetny ten artbook, uwielbiam takie smaczki jak np. pudełko do artbooka, wycięcia, pozłacane literki i inne nietypowe rozwiązania *.* Też się chyba na niego przymierzę (i na ten nowy). A co tam jeszcze ładnego nakupowałaś?:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomalutku będę dodawała to, co nakupowałam razem z tym artbookiem. :D Także kolejna recenzja artbooka już 24.07 :3

      Usuń