piątek, 13 listopada 2015

157. SREBRNY TRÓJKĄT ~ Moto Hagio




Tytuł PL: Srebrny trójkąt
Tytuł JP: 銀の三角 [Gin no Sankaku]
Autor: Moto Hagio
Wydawca JP: Gakkan
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: 312
Data wydania JP: 1994
Data wydania PL: 2015 (październik)

W niezgłębionych czeluściach kosmosu istnieje osnuta mrokiem planeta, zamieszkana przez klany, które cyklicznie, co sześć lat, przywołują nań światło, a zwie się ona „Srebrny trójkąt”. Jej mieszkańcy, charakteryzujący się podłużnymi, złotymi źrenicami, posiedli zdolność odkrywania nadchodzącej przyszłości za pomocą muzyki. Ponieważ jednak moc ta uchodziła za wyjątkową, legenda głosi, że owa planeta została uwikłana w międzyplanetarną wojnę i wraz z całym systemem gwiezdnym przepadła na zawsze. Choć rasa ta została uznana za wymarłą, z niewyjaśnionych powodów, po trzydziestu tysiącach lat ponownie pojawia się istota pochodząca ze Srebrnego trójkąta... I tak oto Marley, posiadający zdolność przenoszenia się w czasie, rozpoczyna swą podróż, której celem jest rozwikłanie zagadki z przeszłości...
Komiks został nagrodzony Seiun Award.

Powody, a raczej powód, dla którego sięgnęłam po Srebrny trójkąt jest banalny – autorką jest Moto Hagio, której Klan Poe pokochałam. Od razu powiem, że tematyka SF jest dla mnie czymś zupełnie obcym. Nie jestem fanką tego gatunku. Wynika to z tego, że nie czuję do tych klimatów żadnego pociągu. Po zastanowieniu mogę stwierdzić, że Srebrny trójkąt skusił mnie jeszcze jedną rzeczą – swoją okładką, która jest po prostu bajeczna lub jak kto woli, wyczesana w kosmos.

Zacznijmy od tego, że Srebrny trójkąt nie jest prostą lekturą. Zdecydowanie nie jest to manga, którą można sobie przeczytać ot tak po porostu. Ja próbowałam zabrać się za nią właśnie w takich krótkich chwilach „wytchnienia” i poniosłam przez to porażkę. Możliwe, że byłam zbyt zmęczona, aby przyswajać nowe fakty pojawiające się w świecie przedstawionym, ale tak czy inaczej, dopiero na weekendzie przeczytałam połowę tego tomiszcza z większym zrozumieniem. Poskutkowało to tym, że zatopiłam się w tej innej, niesamowitej galaktyce stworzonej przez Hagio.

Manga rozpoczyna się rozdziałem poświęconym tradycjom i zwyczajom pewnego ludu. Jest to ciekawy początek, ponieważ opowiada go osoba, o której później dowiadujemy się, że znajduje się w centrum całego zamieszania fabularnego. Kolejny rozdział informuje nas, że wcześniej wspomniany lud stanął w obliczu zagrożenia, i teraz jest uważany za wymarły. Ich planeta jest tytułowym Srebrnym trójkątem.
Aby dokładnie opisać, co dzieje się w tej mega mandze musiałabym powiedzieć wam o najciekawszych kwestiach, które mogły by rozwiązać całe napięcie, budowane przez kilka pierwszych rozdziałów. Idąc tym tropem, można się zasugerować, że autorka miała już wymyśloną koncepcję na ten utwór i realizowała go pomału rozdział po rozdziale. Wyszło jej to na dobre, ponieważ ciężko było mi się oderwać od tej historii. Ba! Autorka znów pokazała jak zręcznie potrafi „bawić się” swoimi historiami nie tworząc banałów. Z początku wydawało mi się, że nie jest to, tak jak było wielokrotnie powtarzane, ciężki tytuł. Ot manga o fantastycznym, lekko kryminalnym zabarwieniu umieszczona w świecie SF. Ciężar i głębię tej mangi odczułam dopiero pod koniec, kiedy wszystko zaczęło się wyjaśniać a zarazem stwarzać niezliczoną liczbę pytań natury filozoficznej.

Ogółem Srebrny trójkąt czyta się bardzo dobrze. Oczywiście trzeba otworzyć się na prawa rządzące światem przedstawionym, ale jak przyjmuje się takie szczegóły, jako coś normalnego, to dużo prościej jest skupić się na opowiadanej historii. A wierzcie mi, jest się w czym pogubić. Gdybym miała rozrysować wykres przebiegu akcji to nieustannie szedł on do góry, ale z różnym natężeniem. Nawet powiedziałabym, że w momentach kiedy wydaje nam się, że dotykamy ukrytej zagadki, nagle pojawia się zupełnie inny, nieprzewidziany scenariusz, przez co czujemy się odrobinę zagubieni, sfrustrowani oraz... jeszcze bardziej zaciekawieni. Można powiedzieć, że identyfikujemy się po części z Marleyem. Jest on głównym bohaterem wyrwanym ze swojej codzienności przez nagle zaistniałą w jego długim życiu muzykę, która jakoś łączy się z ludem Srebrnego trójkąta. Pisząc to mam na myśli, że wiemy tyle na ten temat co on i wraz z nim poznajemy przykry los, jaki spotkał mieszkańców tej odległej planety.

Tym razem spotykamy się z dobrą historią, której potrzebni są aktorzy. Niestety o samych postaciach, ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Głównie przez to, że mamy do czynienia z „odtwarzaniem” czyli podstawianiem klona-kopii za oryginał w razie jakiegoś wypadku. Takiemu klonowi wgrywana jest wcześniej zapisana pamięć danej osoby, przez co „dalej żyje”. Wiek też jest tutaj wydłużony – jedni żyją w naszych ramach czasowych, czyli dożywają do „setki”, inni swoje żywoty prowadzą przez wiele setek lat. Dodając do tego jeszcze klona, to taka osoba może całkiem sporo przeżyć... Jak widać opowiadanie o postaciach nie jest zbyt proste. Nie wiem czy mogłabym, patrząc na swoje rozumowanie oraz bieg fabularny, połączyć „odtworzone” postaci ze swoimi poprzednimi wcieleniami.
Innym kłopotem w tej kwestii jest tajemnicza Lagtorin, której poszukuje Marley. Wiadomo o niej tyle, że jest tubadurką i że w jakiś tajemniczy sposób łączy się z muzyką usłyszaną przez Marleya. Cóż... Może nie samą muzyką a wykonawczynią, którą Marley miał sposobność poznać. Wracając do postaci Lagtorin, to prócz tego, że jest poszukiwaną przez Marleya osobą, nie mogę za wiele powiedzieć. Po co wam niepotrzebne spojlery? :D

Na ostatni rozrachunek zasługuje kreska. Już wcześniej, przy recenzji Klanu Poe, mówiłam, że coś urzekło mnie w sposobie rysowania Hagio. Była to lekkość oraz skomponowanie się rysunku z opowieścią. Tutaj odczułam dokładnie to samo, pomimo tego, że te dwa tytuły są od siebie różne tematycznie. Naprawdę jest to niesamowite. Lekka niedokładność Hagio pozwala na zatrzymanie na obrazku ruchu, a postacie przez swoje rysy wydają się bardziej szlachetne. Nie wiem jak to się dzieje, lecz twórczość Moto Hagio działa na mnie. Kto wie, może dzięki niej przekonam się do starszej kreski jeszcze bardziej?

Srebrny trójkąt mogę z dumą odstawić na półkę tuż koło pokochanego przeze mnie Klanu Poe. Może nie darzę tego tytułu aż taką sympatią, ale uważam, że jest to genialna opowieść. Na pewno trochę bardziej przekonałam się do tytułów SF, których kiedyś nie chciałam ruszać nawet „patykiem przez okno”. Powód miałam może banalny, aby się przełamać do takiej tematyki, ale podziałało. Przyznam się jeszcze do jednego. Przez Srebrny trójkąt chcę więcej Hagio! :P

Ocena fabuły: 10/10 (arcydzieło)
Ocena postaci: 8/10 (rewelacyjne)
Ocena „kreski”: 10/10 (arcydzieło)
OCENA OGÓLNA: 28/30 (93% - najlepsze z najlepszych)

Podziękowania za egzemplarz recenzencki ślę do wydawnictwa JPF!! <3



14 komentarzy:

  1. To to ładne coś co widziałam u Ciebie! :D
    PS. Niedługo Ci stuknie 100.000 :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jest ładne, jest. :33
      PS. Wiem. *^* Może do Nowego Roku się uzbiera. XDDD

      Usuń
  2. Zastanawiające, intrygujące, przyciągające - to mi przyszło na myśl po przeczytaniu niniejszej opinii o mandze :D Nie miałam jeszcze możliwości - bądźmy między sobą szczerzy: nie miałam pieniążków - żeby przeczytać jakieś gruuuuuube tomiszcze od JPF a mam sporą chrapkę na wszelkie megamangi.
    Srebrny Trójkąt wydaje się taką lekturą, która może trafić w moje gusta, szczególnie dzięki nieprzewidywalności, wciągającej fabule oraz wytężaniu umysłowym :3
    Tylko zapytam jeszcze: od jakiej megamangi najlepiej zacząć swoją przygodę? Która według ciebie jak na razie okazała się najlepsza?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadając na Twoje pytanie, to myślę, że Hagio jest najlepsza. Ja właśnie zaczęłam od Klanu Poe, który od dawna, dawna mnie intrygował, a też nie miałam za bardzo jak kupić, bo miałam kilka innych serii, które znałam i lubiłam. Krócej mówiąc bałam się tych dwóch opasłych tomiszczy. Teraz jest to tytuł, który plasuje się na pierwszej pozycji wśród megamang jakie udało mi się przeczytać. Jednak pod kwestią finansową Klan Poe jest "śmiertelny" dla portfela... ;_;
      Patrząc na to pytanie inaczej, to warto zastanowić się czy ciągnie Cię bardziej do horrorów, czy tej "resztki" gatunków, które są bardziej "unormowane" (o ile o SF można uznać za "normę"). Bo jeśli horrory, to ciężko mi polecić coś innego niż Tomie, która jest jak na razie jedynym horrorem jaki przeczytałam. Ale to też są dwa tomiszcza.
      Jeżeli jednak chciałabyś coś z megamang, a Twój portfel nie cieszy się za dobrym zdrowiem to polecam Srebrny Trójkąt. Ja lubię takie historie, lecz - tak jak piszę w recenzji - Klan Poe minimalnie bardziej mnie urzekł.

      Usuń
  3. Brzmi nieźle, choć rzeczywiście nie wydaje się najlżejszą mangą. Będę ją miała na uwadze, jednak jeśli chodzi o tytuły od Hagio, to najpierw wolałabym dorwać Klan Poe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre podejście. XD Klan Poe *^* Chociaż Srebrny trójkąt tez jest bardzo dobry! <3

      Usuń
  4. Uwielbiam SF i uwielbiam Moto Hagio, więc pragnę tej mangi, ale tomiki mega mang takie drogie. T.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena trochę boli. :'( Ale jest też uzasadniona - jakość Mega Mang jest taka sama, jak w starszych tytułach JPF. No starszych jak starszych, ale np. jak w Death Note, FMA czy pierwszych tomikach Naruto.

      Usuń
  5. Brzmi ciekawie, ale kupić nie kupię, choć chętnie pożyczę, jeśli będzie od kogo. ^^
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To życzę udanego szukania "bibliotekarza". XDD

      Usuń
  6. Mi lektura Trójkąta schodzi bardzo powoli, głównie przez wykreowane światy, jego prawa, rasy itp. ciężko się w tym wszystkim połapać na początku. Tak z ciekawości, który tytuł uważasz za lepszy, "Klan" czy "Trójkąt"? Bo zastanawiam się nad kupnem Klanu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W "Klanie" dosłownie zakochałam się. Trójkąt nie jest do końca moją bajką - kosmosy, rasy, i te wynalazki. Ale patrząc na treść i historię to jest też bardzo dobra, a "uczucie" jakie miałam przy czytaniu "Klanu Poe" jest tu również obecne. Z tym, że w odrobinę mniejszym stopniu.

      Usuń
  7. Czekam na swój egzemplarz, który mam w paczce na późny listopad/wczesny grudzień :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko mogę życzyć przyjemniej lektury na ten czas. :D

      Usuń