wtorek, 25 sierpnia 2015

137. DEMON GRZECHU ~ Hiro Kiyohara




Tytuł PL: Demon grzechu – Tsumitsuki
Tytuł JP: ツミツキ [Tsumitsiki]
Autor: Hiro Kiyohara
Wydawca JP: Kodokawa
Wydawca PL: Waneko
Ilość stron: 196
Data wydania JP: 2009
Data wydania PL: 2015 (czerwiec)

Dawno, dawno temu żyły demony, które zamieszkiwały ciała grzeszników. Wszystko zaczęło się w pewnej wiosce, w której dochodziło do masowych opętań. Mieszkańcy pozostający przy zdrowych zmysłach poprosili o pomoc kapłankę, która oswoiła jedną ze zjaw i za jej pośrednictwem pozbyła się reszty potworów. Jednakże ludzie z wioski, bojąc się, że ktoś ponownie zostanie opętany, zaczęli wznosić modły do demonów grzechu, które nazywali „tsumitsuki”. Oto legenda, która krąży po miasteczku.

Nie wiem co ze mną jest nie tak, ale wyraźnie moje sumienie nie daje mi spać... Jest już godzina, o której powinnam przynajmniej kłaść się spać, a ja siadam przed laptopem i ciupię w klawiaturę. Ale przynajmniej kolejna recenzja się pisze. :3
Tym razem „przychodzę” do Was z Demonem grzechu autorstwa Hiro Kiyohary. Nie będę udawała, że nie znacie tego pana, bo nawet samo Waneko trąbiło, że jest on współautorem Anothera odpowiedzialnym za część artystyczną. Z racji tego, że to właśnie ten fragment przypadł mi najbardziej do gustu przy czytaniu horroru od JPFu, postanowiłam zaopatrzyć swoją półeczkę w niezobowiązującą jednotomówkę. Być może zabrzmi to dziwnie, szczególnie o tej porze, ale czasem człowiek po prostu pragnie rozlewu krwi.

Czytając Demona grzechu trochę się odprężyłam. Nie była to manga wymagająca, jak poprzednie tytuły, jakie miałam okazję recenzować. Wydaje mi się, że to jest powiązane z jej wielkością. W końcu opowiedzieć coś ciekawego i zamknąć w jednym tomiku nie jest takie łatwe. W szczególności jeżeli chodzi o tytuły zasnute tajemnicą. Hiro Kiyohara właśnie na taki tytuł postawił i... Po przeczytaniu nie jestem zbyt zadowolona z lektury.

Tomik składa się z pięciu rozdziałów, które, z grubsza patrząc, nie wiele mają ze sobą wspólnego. Przynajmniej trzy początkowe. Każdy z nich opowiada nieszczęśliwą historię nastolatki – tajemnicze zaginięcie, utrata bliskich osób oraz bliskie relacje nauczyciel-uczennica. Jedynym wspólnym mianownikiem jest postać chłopaka, czasem przywdziewającego lisią maskę – Kuroe. Odgrywa on rolę bohatera, ratującego dziewuszki z opresji, jednak ma swoją mroczniejszą stronę, którą nie chwali się na lewo i prawo. Jakby nie patrzeć od początku wydaje się dziwne, że taki przeciętny z pozoru uczniak ma wiedzę o stworzeniach zamieszkujących niegdyś rejony miasteczka. Co go z nimi łączy? Uwierzcie mi, że dość sporo, ale nie będę o tym opowiadać. Lampka „spojler” już mruga na czerwono.
Demon grzechu porusza na pewno temat moralności człowieka. Można zadawać sobie pytania: Czy jestem grzesznikiem? Czy mój grzech byłby na tle ciężki, że tsumitsuki, gdyby istniały, mogłyby mnie opętać? Jednak nie wyczuwa się tego od razu. Po prostu trzeba w pierw odcedzić wodę, a gdy to się zrobi, po tytule pozostaje naprawdę niewiele. Przede wszystkim najdziwniejsze jest odczucie po przeczytaniu tomiku. Jest ono dosłownie takie same, jak przed przeczytaniem – wciąż łaknie się grozy. Nie mówię, że jest to manga kompletnie jej pozbawiona, ale niestety przez bardzo szybko przewijającą się akcję oraz nagłe rozładowania, i tak małego, napięcia Demon grzechu stracił w moich oczach.
Kompozycyjnie manga ma kilka ciekawych zabiegów. Najlepszym jest klamra postawiona na rozdziale pierwszym i czwartym. Przez te rozdziały możemy poznać jak człowiek przechodzi proces opętania przez tsumitsuki. Lecz i nawet po mimo tego nie potrafiłam wciągnąć się w historię. Jedyne co mnie interesowało o to osoba Kuroe. Wspominałam już o tym, że to właśnie chłopak łączy wszystkie historie w jeden tomik i myślę, że to był dobry zabieg dla tej postaci. Nawet po zakończeniu mangi jest to bohater ukryty pod peleryną tajemnicy, a przewijając się między rozdziałami daje nadzieje, na lepsze rozwinięcie akcji – niestety na to nie ma co liczyć ponieważ Hiro Kiyohara nie poradził sobie zbytnio na tym polu.

W jednotomówkach najbardziej nie lubię oceniać postaci. Co prawda zdarza się tak, że bohaterowie w takich krótkich mangach są bardzo sympatyczni i przywiązujemy się do nich, ale często jest tak, że zanim ta więź się zrodzi, musimy już się z nimi żegnać. W Demonie grzechu nie wątpliwie najbardziej intrygującą postacią jest Kuroe. Inni mnie zupełnie nie obeszli, ponieważ były to tylko marionetki stworzone, aby wystawić jeden mały teatrzyk. Całą swoją uwagę skupiłam na chłopcu w lisiej masce. Bardzo ucieszyłam się z ostatniego rozdziału, w którym poznajemy fragment przeszłości bohatera, m.in. dowiadujemy się jak zaczęła się jego kariera „u boku” tsumitsuki. Nie uważam, że jest to postać, która zasługuje na słowa wielkiego uznania, ale wśród innych tutaj przedstawionych, była to jedyna ciekawa osoba. Odpowiednio ukryty w cieniu tajemnicy, nie okazywał żadnych emocji dziewczętom, które spotykał na swojej drodze, jednak później zaczęło coś się w nim dziać, co przypomniało mu o tym kim tak naprawdę jest. A dodatkowo, jest z niego niezły bish, więc może na tym skończymy ten akapit. :P

Nie będę ukrywać, że najlepszą częścią w Demonie grzechu jest jej strona artystyczna. Manga wygląda ładnie i... no po prostu ładnie. Przyciąga swoją uroczą, acz dokładną i szczegółową kreską. Jednak mogłabym się czepić, że ilustracje są zbyt białe. Brakuje mi tutaj trochę mocniejszej nutki mroku. Na pewno nie będę się czepiać kompozycji w kadrach, ponieważ tu autor pokazał na co go stać i wycinając przypadkowy kadr, czuć niepokojącą atmosferę wśród bohaterów. Do tego też wydawnictwo, tradycyjnie wydało jednotomówkę w powiększonym formacie, co tutaj dodaje tego „czegoś” obrazkom. Zdecydowanie jest to najmocniejsza strona tego komiksu.

Podsumowując. Po Demonie grzechu spodziewałam się czegoś więcej. Stąd moje niezadowolenie. Oczywiście nie chciałam patrzeć na tę mangę przez pryzmat Anothera (swoją drogą niewiele z niego pamiętam), bo kto inny odpowiadał tam za fabułę. Lecz nie sądziłam, że Kiyohara, mimo dobrego pomysłu, tak bardzo go zrujnuje próbując go zamknąć w jednym tomiku. Dla mnie spokojnie ta historia mogłaby mieć więcej szczegółów oraz być rozpisana na dwa syte w informacje tomiki. Wtedy może zwróciłabym bardziej uwagę na charaktery dziewczęce, ponieważ one wyszły naprawdę nijako. Teraz będę uważać na tytuły od samego Hiro Kiyohary. Znów miałam okazję się przekonać aby nie oceniać książki, w tym wypadku – mangi, po okładce.

Ocena fabuły: 3/10 (słaba)
Ocena postaci: 4/10 (może być/ ujdą w tłumie)
Ocena „kreski”: 8/10 (rewelacyjna)
OCENA OGÓLNA: 15/30 (50% - żadna rewelacja, ale ujdzie w tłumie)


Chyba pierwszy raz napisałam aż taką słabą opinię o mandze, ale cóż... zdecydowanie się zawiodłam na tym tytule. Ale nie po to tu piszę. :P
Nie chcę zbytnio obiecywać, bo z obietnicami to różnie wychodzi, ale postaram się jakoś w tym tygodniu wszystko ponadrabiać. Trochę się w domu mi wszystkiego nazbierało (będzie obfity post o „stosiku”). Co do recenzji artbooka (czyli PiC #4) to na razie trzeba poczekać. Wpierw zobowiązania wobec wydawnictw, a jak już wrócę na właściwe tory to od razu w najbliższy piątek pojawi się PiC #4. :D
Trochę powakacjowałam i mam teraz za swoje. Ale cóż, nie ukrywam, że to lubię. :3
Wasz nocny marek,
~Aypa ^3^

6 komentarzy:

  1. Widziałam ją w Empiku i nawet zastanawiałam się czy przypadkiem jej nie kupić, bo kreskę ma naprawdę cudną, no ale zdecydowałam się na "Wilcze dzieci", bo razem z mężem uwielbiamy to anime <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie mi dane w tym tygodniu dodać recenzje. :3 Co też znaczy, że w końcu to przeczytam. <3

      Usuń
  2. A mnie się akurat ten tomik całkiem podobał, nawet myślałam o zakupieniu i zapoznaniu się z Anotherem, ale ludzie odciągnęli mnie od tego pomysłu, twierdząc, że Another wcale taki dobry nie jest. Jak dla mnie Demon Grzechu, biorąc pod uwagę, że to debiut autora, nie jest taki zły jako jednotomówka. Wygląda to trochę jakby zostawił sobie furtkę na powrót do komiksu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Furtka może i jest, ale cóż. Nie kupiła mnie ta jednotomówka. Gdyby były dalsze części może patrzyłabym na Demona inaczej, ale jak na razie nic nie zwiastuje kolejnych części.

      Usuń
  3. Dla mnie większość tytułów to przeciętniaki, więc recenzją się nie zrażam. Może w sumie to i dobrze, że przeczytałam, bo tytuł planuję zakupić i przynajmniej nie będę miała wysokich wymagań, więc może nawet mnie pozytywnie zaskoczy! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na sobie postawiłam za wysokie wymagania... Bardzo polubiłam Anothera i liczyłam na trochę podobne wrażenia z czytania. Jednak dawno też nie czytałam tej mangi... Może po prostu mi się gust zmienił..?

      Usuń