piątek, 28 kwietnia 2017

[mini recenzja] Wyborcze szaleństwo - Służąca przewodnicząca #9



Tytuł: Służąca przewodnicząca
Autor: Hiro Fujiwara
Wydawca PL: JPF
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Ilość stron: 192
Rok wydania PL: 2016 (styczeń)
Cena okładkowa: 19,99zł

UWAGA Nawiązania do poprzednich wydarzeń

Przez to, że przez ostatnich kilka(naście) dni miałam niezły zapierdziel (pisanie pracy, prezentacja, praktyki) to tak mniej więcej od połowy miesiąca czekałam tylko na jedno - majówkę. Niby święta były, ale ja tak naprawdę ich nie miałam, bo trzeba było się uczyć. Także dopiero teraz, na spokojnie mogę odetchnąć i zabrać się za coś przyjemniejszego. Chociaż muszę się przyznać, że przed przeczytaniem dziewiątego tomiku Służącej przewodniczącej miałam pewne opory. Poprzednim razem* przeżyłam lekkie rozczarowanie, dlatego starałam się wydłużać czas sięgnięcia po kolejny tomik. Gdybym tylko wcześniej wiedziała, co się w nim kryje...!

W Seice nadeszła pora na kolejne wybory samorządu uczniowskiego. Początkowo nie zapowiadało się nic ciekawego, bo kto normalny chciałby współpracować z Diablicą? Ba! Ko by się odważył z nią konkurować!? Jednak po szkolnych korytarzach chadza pewien delikwent, który stanie się reprezentantem (kozłem ofiarnym) niezadowolonej męskiej części uczniowskiej gawiedzi. Panie i Panowie na scenie, ponownie w świetle reflektorów, Kanou Soutarou**!

Cytując klasyka: "Miiiiiłoooość roooośnie woooookół naaaas...!" 💘 Co tutaj się nie wyprawia, co tutaj się nie dzieje! Po pierwsze - w końcu dostałam to na, co czekałam, czyli urocze momenty Misaki i Takumiego! To nie znaczy, żeby wcześniej takowych nie było, jednak TE zdecydowanie różnią się od poprzednich. Przede wszystkim dlatego, że przewodnicząca zaczyna zupełnie inaczej patrzeć na cud-chłopca. To sprawia, że jej charakter również ulega pewnej zmianie. Mianowicie nasza protagonistka staje się dużo bardziej dziewczęca, a przynajmniej stopniowo zdaje sobie z tego sprawę. 
Oczywiście w tym wszystkim nie zabrakło kilku groszy od Szit-taniego (Czy wspominałam, że za gościem jako tako nie przepadam?), który to deklaruje, iż nigdy nie podda się w walce o serce Misakuni i będzie na nią czekał. Właśnie przez prawienie takich banałów, w dodatku w tak oczywisty sposób, Hinata bardzo dużo traci w moich oczach jako postać. Jak dla mnie Tercet Idiotyczny to przeszłość. Mamy Kwartet.

Po drugie - wydarzenia towarzyszące. Jednym z nich są wybory w szkole. Muszę przyznać, że na tym epizodzie dobrze się bawiłam. Nie był on aż tak porywający, jak druga część tomiku, jednak czytało się go przyjemnie, szczególnie dzięki momentom, przez które razem z Misaki spaliłam buraka. Dodam jeszcze, że naiwność męskiej części Seiki będzie mnie chyba bawić po ostatnie strony osiemnastego tomu. Naprawdę rozśmieszają mnie chwile, kiedy grupka chłopaczków bojących się Diablicy, zaczyna knuć "genialny" plan, który jakoś może ją zranić. Stwierdzenie "głupota ludzka nie zna granic" nabiera w tym wymiarze znaczenia. 
Kolejnym motywem są urodziny Misaki. Zostały one podzielone na dwa obszerne (w treść) rozdziały, gdzie kolejno, jeden zajmuje obsługa Maid Latte, a drugi Takumi. 💗 Oczywiście pod sam koniec pojawia się dramatyczne zakończenie, które zwiastuje nadchodzące kłopoty. 

Ciesze się, że uciekanie Misaki przed Usuiem dobiegło końca. Już nie mogę się doczekać chwili sięgnięcia po następny tomik! Ogółem to odczuwam pewną nostalgię, gdyż dawno nie przeżywałam tak silnie Służącej przewodniczącej. Mam nadzieję, że to uczucie pozostanie ze mną przez jeszcze kilka rozdziałów. Sentymenty są momentami okropne, jednak dla takich chwil jak ta, było warto czekać.

Ocena fabuły: 9/10
Ocena postaci: 8/10
Ocena kreski: 8/10
OCENA OGÓLNA: 25/30 (83%)

*link do poprzedniego tomu :3
** tak jakby ktoś nie mógł skojarzyć.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz