niedziela, 9 kwietnia 2017

[mini recenzja] Pysio-Pasio, Rower Ranger i awans - One-Punch Man #5




Tytuł: One-Punch Man
Autor: One, Yusuke Murata
Wydawca PL: JPF
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Ilość stron: 208
Rok wydania PL: 2016 (listopad
Cena okładkowa: 25,20zł

UWAGA! Nawiązania do poprzednich wydarzeń!

Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, a robota na studia leży bykiem na biurku i się na mnie gapi... Ignorując to złowróżebne spojrzenie, uznałam iż jest to idealny moment na przeczytanie kolejnego tomu One-Punch Mana. Trochę rozrywki jeszcze nikogo nie zabiło, ale jej brak to, co innego. Dlatego w trosce o zdrowe przedstawiam przed wami piąty tomik niezwykle zabawnego uniwersum o bohaterach. 

Morzanie. Pamiętacie może tych gości, którzy w poprzednim tomie, zaczęli wychodzić z wody, jak te twarde koksy i niszczyć wszystko co popadnie? No, to właśnie oni. Wielu bohaterów przybywa do miasta J by pomóc mieszkańcom pozbyć się rybiego pogromu, jednak wszyscy, mimo lekkiej redukcji przeciwników, ponoszą w swoich starciach porażkę. Wszystko za sprawą Króla Głębin, pod którego komendą są miliony rybokształtnych ludzi. Saitama z Genosem ruszyli na pomoc miastu J, jednak zanim dotrą na miejsce minie jeszcze sporo czasu. 

Muszę powiedzieć, że niezwykle szkoda jest mi pojawiających się przypadkowo bohaterów. Robią oni ewidentnie za "zapychaczy", którzy raczej już się nie pojawią. A bęcki dostają. Ech... Mimo to, pojawia się tutaj ponownie Pysio-Pasio i jego z goła szokująca transformacja... Trauma na całe życie. Cieszmy się, że to jest parodia. Jak dziwniejsze w tym wszystkim jest to, że Pysio-Pasio jest jedną z bardziej lubianych przeze mnie postaci. Nie pytajcie mnie dlaczego. Może mój uraz jest już na tyle poważny, że nie odróżniam w tym wypadku swoich uczuć. 
Kolejnym delikwentem, który - w sumie przypadkowo - przewija się w trakcie walki o miasto J (i całą Ziemię) jest Naddźwiękowy Sonic (bądź Nadziewany Słonik, jak kto woli...). Tutaj nasuwa mi się tylko jedna myśl - panowie autorzy chyba lubią rozbierać bohaterów... No ja wiem, że jak facet z mandze zaczyna świecić tyłkiem to od razu fanek przybywa, ale HALO! Przed chwilą swoimi "mięśniami" świecił Pasiek...
Przy schronie, gdzie ukryli się mieszkańcy miasta J, wywiązuje się kolejna walka, gdzie będziemy mieli okazję poznać kilku nowych bohaterów. Jednym z nich jest Rower Ranger, który góruje na samym szczycie w rankingu klasy C. Ma on ducha prawdziwego herosa, jednak - sądząc po reakcji ludzi - nie pokłada się w nim zbyt wielkich nadziei. Dobrze, iż w pewnym momencie na miejscu zjawia się Jajogłowy.

Uwielbiam humor One-Punch Mana i będę to powtarzać za każdym razem. Lecz tym razem mamy bardzo dużo scen walki, przez co tomik wydaje się być dużo bardziej poważniejszy. Dlatego też odczuwam pewien niedosyt. Wydaje mi się, że ilość żarcików zmalała, a ich jakość niekoniecznie mnie rozbawiła tak, jak poprzednie. Jednak myślę, że głównie to wrażenie jest spowodowane tym, iż wiedziałam, co tak naprawdę się wydarzy. Anime pamiętam już jak przez mgłę, jednak akcję z morzanami nadal dość wyraźnie. Wtedy mnie chwyciło, ale za drugim razem było to mniej ekscytujące. 
Mimo to są plusy, o których z animacji nie pamiętałam. Jedną z tych rzeczy jest "mowa" Jajogłowego do społeczności. Ten fragment bardzo mnie rozczulił, chociaż z początku bardziej się chciałam by się po prostu zamknął. Ale cóż. Saitama to przecież bohater, a jak tego ruszy coś w sercu to nie ma zmiłuj. Drugim plusem jest dodatek na końcu tomiku, gdzie mamy typowy dzień walki Saitamy z instytucjami i własną biedą. Jest on wystarczająco zabawny, co więcej pokazuje, że Łysol i Rower Ranger się zakumulowali. Urocze. :3

Nie da się zaprzeczyć, ten tomik nie zaspokoił mojego pragnienia. Niebezpiecznie zbliżam się do momentu, kiedy w mandze pojawią się sytuacje, których nie znam z anime. Z jednej strony na to czekam, ale z drugiej boję się tego, iż mogę się zawieść. A może po prostu na ten moment jestem po prostu zbyt zmęczona? O. Moje papiery nadal się na mnie gapią... Ktoś chce adoptować? Nie? Ech. No nic trzeba się za nie zabrać, bo samo się nie zrobi. Jakbym w tej chwili chciała tak za jednym ciosem to wszystko włożyć do głowy! 

Ocena fabuły: 8/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena kreski: 10/10
OCENA OGÓLNA: 28/10 (93%)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu JPF! <3



4 komentarze:

  1. Aj tam, nie zawiedziesz się, One by Cię zawiódł? :D
    (Chociaż w Mobach zabił mi ulubioną postać i postanowił zacząć nowy arc XD)
    ((I o ile siła przyjaźni mnie zabija, tak tutaj na to liczę, One proszę))
    Ja właśnie czekam na nowe wydarzenia, bo troszkę nudą wieje! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinni dodać jeszcze kilka bonusowych kadrów do tych tomików rysowanych przez ONE. XD Taka Galeria ONE <3 Bym się pochlastała o artbook XDDD

      Usuń
  2. Mam ten tom od miesiąca, a jeszcze się nie zabrałam. Aż wstyd, zazwyczaj Jednostrzałowca czytałam od razu po nabyciu. Tym bardziej, że w anime to był mój ulubiony, feelsowy fragment.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam go od dnia wydania a recenzja dopiero teraz = przeczytane przed kilkoma dniami... X"D

      Usuń