niedziela, 16 kwietnia 2017

Nietypowy bajarz... - Niesamowite opowieści pana Shiranui



Tytuł: Niesamowite opowieści pana Shiranui
Autor: Kaoru Inai
Wydawca PL: Waneko
Tłumaczenie: Sara Schoeneberg
Ilość stron: 160
Rok wydania PL: 2016 (październik)
Cena okładkowa: 19,99zł

Generalnie staram się unikać horrorów jak tylko mogę, ale ta zasada tyczy się tylko filmów bądź seriali, gdzie grają aktorzy. Po prostu historie opowiadane w nich wydają mi się często zbyt realne i zaczynam cierpieć na bezsenność... Wszelakie animacje, książki czy mangi to zupełnie inna sprawa. Te formy opowieści grozy bardzo lubię, dlatego wiedziałam, iż po Niesamowite opowieści pana Shiranui sięgnę prędzej czy później. Słyszałam wiele pochlebnych opinii na temat tej jednotomówki, więc moja ciekawość znów się podbudowała i (w końcu!) zabrałam się za czytanie. Tak więc o czym to jest?

Z opisów na obwolucie niewiele się dowiemy. Jeden z nich jest w formie ostrzeżenia, które ewidentnie wskazuje na nadnaturalne zjawiska. Drugi - mówi o tajemniczym panu Shiranui, w którym nazywany został "kolekcjonerem opowieści" pojawiającym się w różnych miejscach. W pierwszej chwili, kiedy to przeczytałam pomyślałam sobie, że w moje ręce wpadła opowieść mordercy, który ma jakiś swój rytuał i kajet pełen dziwacznych zapisków ze swoich masakrycznych zbrodni. Musze powiedzieć, że ta wizja jest równie ciekawa, co rzeczywista fabuła Niesamowitych opowieści pana Shiranui. W niej Shiranui jest wędrowcem odzianym w ciemny płaszcz. Jego celem - jak sam twierdzi - są badania nad nadnaturalnymi, tajemniczymi historiami-legendami, krążącymi w różnych rejonach kraju. Przez cały tomik mężczyzna jest w podróży. Raz zagaduje do nieznajomego i opowiada mu niedawno usłyszaną historię, a innym razem ktoś jest na tyle życzliwy, że dzieli się z nim swoją własną. Tym co łączy każdą "bajeczkę" jest przerażające zakończenie...

Sposób zbudowania tomiku jest bardzo dobry. Każda z historii nie jest zbyt długa, ale każda ma w sobie to coś, co sprawia, że zapomina się o bożym świecie i szybko wertuje się strony. Przypadki, z jakimi spotyka się Shiranui nie są typowymi legendami, o których wcześniej mogłam usłyszeć. Owszem być może ich schemat był już powtarzany wielokrotnie, ale nadal są one bardzo interesujące. Co więcej uważam za wielki plus fakt, że Shiranui nie opowiada o Beto-beto czy o Kuchisake-onna. Częściowo opowieści są zanurzone w japońskim folklorze, ale mam wrażenie, iż są pokazane na nowo. Niestety całego bestiariusza (o ile można tak powiedzieć) czy mitologii japońskiej nie znam, jednak to chyba sprawiło, że Niesamowite opowieści... stały się dla mnie bardzo ciekawą mangą. 

O samej postaci pana Shiranui ciężko mi cokolwiek powiedzieć, gdyż jest to niesamowicie tajemniczy typ. W ostatniej opowieści, która została podzielona na dwa rozdziały prawdopodobnie dostajemy historię o tym, jak młody Shiranui - wówczas Kyousuke Hino - zainteresował się tymi "ciekawymi" zjawiskami. Jednak zakończenie nie wskazuje jednoznacznie na to, że to faktycznie mamy do czynienia z młodym Shiranuim. Jest ono w formie domysłu. Może nie miałabym tylu wątpliwości co do tego, gdyby nie fakt, że dorosły Shiranui jest rysowany z czarnymi włosami, a młody nie ma na nich nawet rastra... Tajemnica na tajemnicy!

Niesamowite wrażenie wywarła na mnie strona graficzna. Na samym początku, kiedy przewertowałam tomik bez wgłębiania się w fabułę nie poczułam magii tej kreski. Chociaż muszę powiedzieć, że wyglądała ładnie i wzbudzała lekki niepokój. Spokojnie mogłoby to być stylistyka trochę bardziej tragicznego josei. Teraz mogę powiedzieć, że atmosfera, dynamizm akcji oraz mistycyzm bardzo dobrze zgrał się z kompozycją oraz formą linii. Najbardziej spodobał mi się blask w oczach postaci we fragmentach bardziej sielankowych. Był to taki punkt, który od razu rzucał mi się w oczy, kiedy tylko przewróciłam stronę. Natomiast, kiedy dochodziło już do momentu grozy blask ten zanikał. Niby sztuczka znana, jednak tutaj bardzo dobrze zgrała się z resztą elementów i "znikające źrenice" nie odebrały tożsamości poszczególnym charakterom. Kolejną rzeczą jaka mi się spodobała to zgranie się szarości z giętkością linii. Niestety nie ma tego w wielu kadrach, ale przez to, że dodawało to większej głębi straszniejszym momentom to dłużej zawieszało się na nich oko. 

Zdecydowanie mogę powiedzieć, że Niesamowite opowieści... mogę polecić każdemu fanowi strasznych historii. Dobra fabuła i jej kompozycja, ciekawi, chwilowi bohaterowie oraz dobre operowanie piórkiem sprawiły, że dostałam w swoje ręce jedną z lepszych jednotomówek, jakie miałam przyjemność czytać. Nie spodziewałam się, że aż tak polubię się z panem Shiranui. Jest to kolejny horror w cyklu Jednotomówek Waneko i mam nadzieję, że takich będzie tylko więcej. 

Ocena fabuły: 9/10
Ocena postaci: 8/10
Ocena kreski: 9/10
OCENA OGÓLNA: 26/30 (87%)

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Waneko! <3

10 komentarzy:

  1. O! A więc Shiranui wypada aż tak dobrze? Przyznam, że jakoś nie spodziewałam się za wiele po tej mandze (choć i tak z ciekawości planowałam kupić), ale skoro tak się sprawy mają, to już na pewno przeczytam. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o horrorowate Jednotomówki od Waneko to ta jest najlepsza i naprawdę się w nią wkręciłam. Po niej Forest of Lore, ale to takie dla mnie przeciętne było, a o Demonie Grzechu... nic nie powiem...

      Usuń
  2. Jakiś czas temu również pisałam recenzję tej mangi :) Bardzo mi się podobała. Historyjki były któtkie, jednak na pewno nic więcej bym do nich nie dodała. Moim ulubionym opowiadaniem jest "Dziecko tabu".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba nie umiem wybrać ulubionej, bo każda wydała mi się bardzo dobra. Ogółem całość mi się spodobała. :D

      Usuń
  3. Dla mnie to była trochę taka lekturka na raz, przy czytaniu nawet w środku dnia dreszczyk był, ale nie jestem pewna, czy za drugim razem manga by nie straciła całego tego uroku. Jednak gdybym miała trochę zapasowych funduszy pewnie bym kupiła, bo to mimo wszystko faktycznie fajna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie "na raz" to było Forest of Lore. Kiedy faktycznie to przeczytałam po raz drugi (a może i trzeci) to już się tego tak nie odbierało, jak za pierwszym. Ale przy Shiranui za każdym razem dałam się wciągnąć w opowieść, więc dla mnie jest "wielokrotnego użytku" XDD

      Usuń
  4. Mi się ta manga kojarzyła z takimi typowymi krótkimi opowiastkami o duchach, które opowiada się koleżankom siedzącym w kręgu. Taki czułam klimat.

    OdpowiedzUsuń
  5. Takie historie zawsze mają swój klimat <3 Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze, jak zawsze, jednak tutaj wszystko zostało dobrze skomponowane, przez co ten klimat się zachował :D

      Usuń