poniedziałek, 26 października 2015

152. ATAK TYTANÓW: BEZ ŻALU. LEVI – NARODZINY ~ Hajime Isayama x Hikaru Suruga






Tytuł PL: Atak Tytanów: Bez żalu. Levi – narodziny.
Tytuł JP: 進撃の巨人悔いなき選択 Birth of Levi [Shingeki no Kyojin Kuninaki Sentaku Birth of Levi]
Oryginał: Hajime Isayama
Scenariusz: Gun Snark (Nitroplus)
Rysunki: Hikaru Suruga
Współpraca: „Attack on Titan” Production Committee
Wydawca JP: Kodansha
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: Tom I: 168; Tom II: 168
Data wydania JP: 2014
Data wydania PL: Tom I: 2015 (maj); Tom II: 2015 (wrzesień)

W podziemiach stolicy grasuje banda rabusiów, której członkowie biegle używają sprzętu do manewrów przestrzennych! Zwłaszcza ich przywódca, Levi, wydaje się nie odbiegać poziomem od wojskowych zwiadowców. Pewnego dnia Erwin, pułkownik korpusu zwiadowczego, składa mu zaskakującą propozycję... Oto początek długiej i wyboistej drogi człowieka obwołanego najsilniejszym żołnierzem w historii ludzkości. Przed wami spin-off arcypopularnej mangi "Atak Tytanów"!
Muszę przyznać, że Atak Tytanów: Bez żalu był jedną z tych mang, która w moim mangowym życiu pojawiła się dość nagle. Nie jestem jakąś mega fanką samego Ataku Tytanów, dlatego dodatkowe historie są dla mnie nowością. Chociaż ostatnio mam co raz większe parcie na ten tytuł, więc moja dzisiejsza „neutralność” jest tylko pozorna. Myślę, że po części taki stan rzeczy zaistniał po przeczytaniu spin-offu, który obraca się wokół powszechnie wielbionego kapitana Levia.

Fabularnie Atak Tytanów: Bez żalu, jak na taką krótką historyjkę, ofiaruje nam dużą porcję rozrywki. Priorytetowo jest bardzo ciekawą propozycją dla fanów, nie tyle samej mangi, co postaci kapitana. Dowiadujemy się bowiem o przeszłości Levia, czyli o tym jak to się stało, że został zwiadowcą. Co najlepsze poznajemy Levia jako bandytę z podziemnych slumsów, który już od samego początku błyszczy swoimi ponadprzeciętnymi umiejętnościami. Wepchnięcie czytelnika na samym początku w środek pościgu zrobiło niesamowite wrażenie, a tym samym podkreśliło „jedwabistość” tytułowego delikwenta. Co tu będę wiele mówić. Levi to życie, a jego fanki wiedzą o co chodzi.
To co mi się jeszcze spodobało to szybka przebieżka po głównym problemie mangi – tytanach i życiu za murami. Podane są najważniejsze informacje, które są istotne dla fabuły historii Levia, więc na dobrą sprawę, spin-off jest też dedykowany dla osób nieznających głównej serii. Uważam tak, ponieważ sama nie znam dalszych losów bohaterów od końca pierwszego sezonu anime. Jednak to co udało mi się już dowiedzieć, prawie w ogóle mi się nie przydało podczas czytania Bez żalu. Dlatego też te dwa tomy są po prostu kolejnymi puzzlami do całego obrazu, od których można zacząć układankę. 
Chciałabym również powiedzieć, że bardzo ucieszył mnie ten tytuł. Tak właśnie – ucieszył. Chociaż nie zaprzeczę, że sprawił, iż poczułam się bardzo przybita, jednakże to jest sprawa powiązana z wczuciem w fabułę. Radośniejsza stroną tej historii jest to, że pokazuje „coś więcej”. W głównej historii wszystko jest poprowadzone tak, aby skupić się na tragedii jaką jest życie w murach oraz na gniewie rosnącego w siłę Erena. Tutaj namacalny jest „oddech” – pauza, dzięki której możemy trochę więcej „pomędrkować” i zobaczyć jak działa od środka mechanizm życia za murami. Z tego też względu myślę, że jest to dobra pozycja dla tych, którzy nie zaznajomili się jeszcze z Atakiem Tytanów. A co tyczy się fanów, to sądzę, że nie powinni się zawieść.
Musze jeszcze wspomnieć o jednej ważnej rzeczy. Jakbym na to nie spojrzała to manga jest pozbawiona „ciężaru” historii dwutomikowej. Wszystko przez dobrze rozpisaną, ścisłą akcję, która nie pozwalała na chwilę nudy ani nie przytłoczyła nadmiarem „wszystkiego”. W ogóle nie odczułam tego, że przeczytałam dwa tomiki, a przecież wiele się wydarzyło. To tylko oznacza, że historia została dobrze rozplanowana, od samego początku po sam koniec. Co więcej, czyta się też wyśmienicie – bardzo płynnie, tak jakby miało się przed sobą krótkie, dobrze napisane opowiadanie. I tu moje gratulacje dla pana Tłumacza. :3


Co sobie chwalę w tej pozycji to strona artystyczna. Gdy otwiera się, którykolwiek z tomików, od razu uważa się go za dzieło sztuki. „Jaki on jest... Piękny...!” – powiedziała ze wzruszeniem w głosie moja koleżanka o Leviu, przeglądając stroniczki drugiego tomiku (nie miałam jeszcze pierwszego). Z początku naprawdę głupio się czułam czytając mangę, ponieważ nie tak dawno zaczęłam nadganiać główny wątek i można powiedzieć, że przyzwyczaiłam się do ilustracji Isayamy. Teraz trzeba będzie się przestawić ponownie na jego „bazgrołki”, bo Hikaru Suruga sprawiła, że bardzo szybko przywykłam do pięknej kreski w Tytanach. Cóż, całym serduszkiem zapragnęłam, aby ona pomagała czasem Isayamie w rysowaniu... (Wiem, jestem okropna...)
Prócz tego powiewu świeżości w mandze pojawiają się bohaterowie, których nie znaliśmy. Mówię tu o Isabel, która strasznie kojarzy mi się z Petrą, oraz Farlanie. Są to osoby, które towarzyszą na co dzień Leviowi. Pokuszę się o stwierdzenie, że razem tworzą szajkę, która lubi namieszać w podziemiach, czyli inaczej mówiąc okraść kupca lub podpaść Żandarmerii. Pod koniec tomiku drugiego, przekonałam się, że przyzwyczaiłam się do tych postaci, nawet jeżeli jest to tylko dwutomikowy dodatek. Teraz jak patrzę na to z lekkiej perspektywy, to widać, od samego początku, że Isabel oraz Farlanowi przypisano niegodną rolę w tej mandze. Po prostu ich zadaniem jest uwieść serce czytelnika, by później autor scenariusza mógł nam je zmiażdżyć... (Osoby, które się domyślają o co chodzi bardzo przepraszam za spam...)
Co zaś tyczy się Levia to jest on tak samo „super” jak w głównej historii. Cóż, chyba widać, że jest to jedna z moich ulubionych postaci z Ataku? Swoje pięć minut ma też Erwin, o którego jest tu praktycznie całe zamieszanie. Jak zawsze jego persona była mi obojętna, tak teraz stwierdzam, że gość mnie trochę przeraża...

Nie wiem jak to się dzieje, ale czasem jak manga mi się bardziej spodoba, to mam problem z napisaniem jej recenzji. Atak Tytanów: Bez żalu też przysporzył mi taki kłopot. W pewnym momencie złapałam się na tym, że nie mam pojęcia co chciałabym napisać dalej, dlatego przeczytałam tomiki jeszcze raz. Niestety za wiele to nie pomogło, ponieważ później znów na chwilę utknęłam. Z tej racji pomyślałam, że może warto by było zerknąć na animowaną wersję spin-offu, co też zajęło mi trochę czasu, ale w końcu po ich pooglądaniu ruszyłam z kopyta i mogłam zakończyć tę, stającą się coraz dłuższą, recenzję. Nie mam do czego się przyczepić, ponieważ nic nie poraziło mnie w tak znaczącym stopniu, abym pisała o tym rozwiązłe akapity tekstu.
Pozwólcie, iż zakończę tę recenzję w ten jakże typowy, lekko komercyjny sposób. Bardzo serdecznie polecam ten krótki, bo tylko dwutomowy, spin-off o wcześniejszych losach sławnego w całym zwiadowczym światku kapitana Levia. Myślę, że fani nie powinni się zawieść przy lekturze mangi, a osoby, nieznające się jeszcze z kapitanem i jego „charakterkiem” również mogą znaleźć tu dobrą historię oraz przekonać się do świata Tytanów.

Ocena fabuły: 10/10 
Ocena postaci: 10/10
Ocena „kreski”: 10/10
OCENA OGÓLNA: 30/30 (100% - najlepsze z najlepszych)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu JPF!



12 komentarzy:

  1. Kreska faktycznie znacznie lepsza (również szeptem wyznam, że autorka mogłaby pomagać Isayamie). Cieszę się, że tak znakomicie - wręcz perfekcyjnie - oceniasz te dwa uzupełniające tomiki, bo w tym przypadku nie mam innego wyboru jak tylko wyskrobać piniążki i kupić :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Aż mi się ciepło na sercu zrobiło. :3333
      Skrobaj, skrobaj. Nie pożałujesz!! :DD

      Usuń
  2. Ee... Atak Tytanów jest spoko (tylko tyle umiem wyrazić, chociaż uwielbiam tę serię).
    Bluźnisz. Isayama... on... się stara. Po prostu taki ma styl i wygląda to tak jakby coś tam sobie naszkicował i tak to zostawił. Suruga ma naprawdę ładną kreskę, ale ma problem z rysowaniem Tytanów. Przynajmniej w pierwszym tomie, o którym się już wypowiadałam u siebie. Drugi czeka aż łaskawie go kupię :'3
    Cóż, nie ukrywajmy, że większość rzuci się po spin-off żeby uświadczyć Leviowego fanserwisu. Tutaj jest go trochu mało. Jest Levi, który sprząta, który zabija tytanów... W sumie wszystko to co rzucił nam Hajime. Przeszłość Levia to jedna z wielu tajemnic, które autor nam zaserwował, więc ten spin-off może być jej swego rodzaju uzupełnieniem. Nie powiem, miłe to uzupełnienie (bo jest Levi, a Levi to życie).
    Nie jest to jednak dzieło nieposiadające skaz. Najbardziej rzuca się w oczy jedno - Co z kumplami Levia? A na cóż nam tam oni jak już od pierwszej strony dostajemy zapowiedź tego nieszczęścia jakie ich spotkało? No i to chyba jasne jaki będzie koniec skoro w tomach Ataku Tytanów nie było o nich nawet wzmianki. Ja akurat nie mam z tym problemu i tłumaczę sobie, że czytelnik ma po prostu do ostatnich chwil zwodzić się co spotka Farlna i Isabel. A może będzie inaczej? Może jednak...? Poza tym sympatyczni są tacy i uroczy, jak bohaterowie Haikyuu!!. Chyba nie da się ich nie lubić.
    Spin-off to po prostu taki miły dodatek. Mamy informacje o powstaniu formacji, mamy Levia i jego koleżków, mamy powiększony format i kolorowe strony, a wszystkiemu towarzyszy piękna kreska.
    Panu Tłumaczowi to się powinno dziękować, że jest tak miły i wytrwały, że te serie tłumaczy. Ostatnio coś widzę, że ze Służącą Przewodniczącą są problemy.
    Zrobiłaś mi większą ochotę na drugi tom. Przepadnij tak jak moje pieniądze ;w;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki dluuugi komentarz o.O Dziękuję xD
      No Isayama niech sie stara, nie mowie nie. Jest... oryginalny. XD No ale jest tez wielku innych mangakow, ktorzy w zyciu nie uczyli sie rysowac w mangowych szkolach, a po prostu mają to coś. Np. Yana Toboso.
      Nie zgodze sie z tym, że ze względu na to, iż Isabel i Farlan nie pojawili sie w AT glowym to wszystko jasne co sie z nimi stanie. Przynajmniej nie dla mnie. Bo moze są gdzies wyslani? Kto wie... (no ja juz wiem jak jest... :'( ale rozumiesz o co mi chodzi xDD)
      Ze Służącą zawsze są problemy. XDD Przynajmniej tak mysle wysluchawszy kilka razy pana Tlumacza mowiacego o kajcioo. XDDD
      Przeraszam, ale ja sie nigdzie nie wybieram. :* ❤

      Usuń
    2. Ja tak mam, nie umiem się krótko wyrażać :'D
      Hajime jakoś tam się poprawia w rysowaniu. Jest jednak różnica między pierwszym a szóstym tomem. Ja go również uwielbiam za pomysł na postaci, w Hange <3 No kurczę, ona jest świetna. Nie dość, że nosi okulary to jeszcze charakter ma świetny. Zdecydowanie moja ulubiona żeńska postać w AT.
      Dla mnie od początku było jasne jaki los ich czeka. Teraz tylko czekam na szczegóły i reakcję Levia :D
      Nie dziwię się. Tona tekstu i bliżej nieokreślone znaki zdecydowanie nie sprzyjają tłumaczeniu.
      W takim razie tylko pieniążki przepadną...

      Usuń
  3. Głównej serii nie zbieram - zadowolę się kolejnym sezonem anime, kiedy w końcu się ukaże, jednak nad tym spin-offem zastanawiałam się praktycznie od chwili, gdy został ogłoszony. Do tego kreska też zachęca, więc ostatecznie chyba się skuszę. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę tym diabołkiem i Cię będę kusić. X3

      Usuń
  4. Aż dziwnie się czyta te recenzje, bo do tej pory na temat tej pozycji słyszałam same słowa krytyki i nic pozytywnego :O, a tu taka oderwana od tego recka. Ale w sumie ja niedługo się powinnam przekonać na własnej skórze jak to naprawdę jest, bo przyszedł do mnie dziś drugi tom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to kupilam i naprawde mi sie podobalo, wiec cos sie bd przyczepiac jak nie mam do czego. XD
      Zycze milej lektury. :33

      Usuń
  5. Leeeeeeeeeeeewyyyyyyy
    Wspominać nie muszę, że jestem fanką i generalnie to strasznie lubię ten spin-off, bo Lewy. Co mnie jednak wkurzało to to 'Levia' XD ale dało się przyzwyczaić. Jakoś.
    Bardzo lubię tę historię i jak jeszcze wychodziła rozdziałami, to na tumblare wyczajałam czy czasem nie ma nowego rozdziału. A jakie wielkie zaskoczenie przeżyłam, kiedy okazało się, że to już koniec. Jak to koniec? Dlaczego ;-;
    Dla mnie historia jest trochę za krótka ;-; fakt faktem bardzo dużo zdarzeń zostało ściśniętych w dwóch tomiszczach, ale też nie miałam uczucia, że streszczano się na siłę. Jakby to jeszcze rozwlekli, to pewno by się za bardzo dłużyło. Co jednak nie zmienia faktu, że przydałby się jeszcze jeden tomik o tym, jak to Levi sobie radzi sam w oddziale zwiadowców już bez Isabel i Farlana.
    Dla mnie to mango to historia miłosna Erwina i Leviego ok, ship taki bardzo czru, że aż zrobili o nim mango *bełkot fujoshi*
    Co do rysunków - są wypięknione, Lewy taki przystojniacha, ale generalnie Isayama się poprawił i z rozdziału na rozdział jest lepiej XD a teraz się dzieje w SnK @_@ to też oczywiście nie jest jakoś super piękne, bo myślę że jednak Isayama chce zachować ten swój styl. Osobiście właśnie za to lubię mangę - że nie jest to idealnie, pięknie narysowana manga, a takie sobie coś XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez z poczatku myslalam ze to bedzie taka manga "shipowa". XD Na szczescie autorzy pozostawili wiele miejsca na wybujala wyobraznie fujoshi. :PP
      'Levia' pisalam bo tak jest w oryginale - At, animu i w ogole. A skoro mamy 'Livaj' to jakos trza to odmienic. XDDD
      Mam nadzieje, ze bedzie mi to dane przekonac sie o lepszej kresce Isayamy w kolejnych tomach. Jak na razie mam 5, a do skanlacji mnie nie ciagnie. Zerszta jak zawsze. XD

      Usuń
  6. Ogólnie to jeśli chodzi o SnK to jestem fanką Armina, nie Leviego, ale sama serię lubię, więc mam nadzieję, że i ten tytuł zagości kiedyś na mojej półce. xD

    OdpowiedzUsuń