poniedziałek, 5 października 2015

146. UŚMIECH KANOKO #1 ~ Ririko Tsujita



 
Tytuł PL: Uśmiech Kanoko
Tytuł JP: 笑うかのこ様 [Warau Kanoko-sama]
Autor: Ririko Taujita
Wydawca JP: Hakusensha
Wydawca PL: Studio JG
Ilość stron: 200
Data wydania JP: 2008
Data wydania PL: 2015 (lipiec)

Kanoko Naedoko chodzi do trzeciej klasy gimnazjum, uparcie nie chce mieć przyjaciół, a czas spędza wyłącznie we własnym towarzystwie. Wszystko po to, aby móc w spokoju oddać się swojej największej pasji – wnikliwej obserwacji świata! Trójkącik miłosny, romans nauczyciela z uczennicą, pełen zdrady i zawiści świat młodych dziewczyn... Jako obserwator doskonały Kanoko rozbierze na części pierwszej nawet najbardziej skomplikowane ludzkie relacje!

Muszę przyznać, że na tę mangę nie napalałam się. Nie miałam wobec niej wygórowanych oczekiwań, ani jakiś nadziei, że będzie to shoujo z odrobinę innym schematem. Myślałam, że przede mną jest znów tytuł o dziewczynie, która jest, na swój pokręcony sposób, wyjątkowa, a tuż przed nią w drzwiach stoi pierwsza miłość. Miałam bardzo miłe zaskoczenie, kiedy ta typowa konstrukcja runęła. Uśmiech Kanoko podbił moje serce w sposób, którego nie mogłam przewidzieć.

To co najbardziej mnie zachwyciło to osobowość głównej bohaterki. O Kanoko Naedoko można powiedzieć wiele, szczególnie negatywnych rzeczy. Lecz po raz pierwszy spotykam się z takim charakterkiem w szojce. Co ważniejsze gra ona tu pierwsze skrzypce. Jest dziewczyną, która nie da sobie napluć w kaszę, posiadanie jakiś głębszych relacji z ludźmi uważa za błędne, a jej jedyną pasją jest obserwacja ludzi „zza kulis”, czyli bycie doskonałym obserwatorem.
Wraz ze zagłębianiem się w historię, zauważyłam, że Kanoko jest tsundere, tylko trochę inaczej. Ogółem kiedy myślę o tsundere to od razu myślę o Tycim Tygrysie – Taidze z Toradory. Cóż, stała się dla mnie symbolem tego całego „tsunderowania”. Kanoko zdecydowanie ma coś z Tyciego Tygrysa, jednak jest to niewielka część (Kami-sama... Przyłapałam się na sucharzeniu...). Naedoko nie jest tak porywcza, nie używa przemocy i nie przejmuje się swoją opinią u innych. To co łączy te dwie bohaterki to posiadanie maski, której nie są do końca świadome. Bo może Kanoko mówi cały czas, że przyjaciele są zbędni, ale już po pierwszym rozdziale ich zdobywa – mimo iż tego naprawdę nie chce.
Uwierzcie mi, głównej bohaterki nie da się nie lubić. Wydaje się, że ma wredny charakterek, ale w rzeczywistości wściubia nos w sprawy innych tylko po to aby móc obserwować. Nikomu nie chce tym zaszkodzić, no chyba, że ktoś jej podpadnie, wtedy lepiej z nią nie zadzierać.
Dobrą postacią jest też Haru Tsubaki – znajomy z pierwszej szkoły. Przewija się on chwilami w kolejnych rozdziałach, co też zbliża czytelnika do jego postaci. Jest on numerem jeden wśród żeńskiej części gimnazjum. Skradł on również serce Momoce Hanai – numerowi jeden wśród chłopców. Aby było zabawniej na doczepkę znalazł się też trzeci delikwent, Tota Natsukusa – numer dwa wśród dziewcząt, który skrycie podkochuje się w Hanai. Krócej mówiąc Kanoko widzi w tym świetny obiekt do badań. Pewnego dnia, podczas śledztwa  posuwa się trochę za daleko. W ten sposób wpada w pułapkę nazywaną przyjaźnią.

Uważam, że autorka miała doskonały pomysł na fabułę. W dodatku wplotła w to dużo humoru. Już nie pamiętam, kiedy się tak uśmiałam, czytając mangę. Jest tu mnóstwo gagów, jedne słabsze, inne lepsze, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie przytłaczają biegu historii. Ba! Czyta się to wszystko znakomicie. Po części jest to sprawa tłumaczenia. Mówcie co chcecie, ale ja uwielbiam dialogi, czy też monologi, w tym komiksie. Jedyne czym się martwię, to faktem, że „młodzieżowy żargon” jaki został tu użyty zmienia się, jak przysłowiowa kwietniowa pogoda.
Duży wpływ na fabułę w Uśmiechu Kanoko miały porozdzielane rozdziały. Większość z nich rozpoczyna się w ten sam sposób – Kanoko zmieniła szkołę i zaczyna prowadzić swoje obserwacje. Następnie znajduje sobie „obiekt badań” i uważnie śledzi poczynania tej osoby. Z czasem odkrywa pewien sekret, o którym nikt w budzie nie ma pojęcia. Pomimo tego, że cztery na pięć rozdziałów są tak skonstruowane, to nie możemy się przy nich nudzić. Naedoko wraz ze swoim kapowniczkiem daje po prostu czadu, prawie jak sławetny Sherlock Holmes. A to już sprawia, że co raz bardziej podoba mi się ten tytuł.

Tym razem o kresce nie mam za wiele do powiedzenia. Uważam, że jest dobra, ale nic poza tym względem nie czuję. Jedyną rzeczą która przykuła moją uwagę na dłużej jest sposób prowadzenia linii Ririko Tsujity. Mangaczka używa tylko i wyłącznie cienkich linii, nawet przy kadrach gdzie na większości kartki znajduje się tylko twarz. Wtedy można dojrzeć, że ciągnie swoje linie, tak jakby szkicowała. I to sprawiło, że manga pod względem wizualnym wydaje się być leciutkim tytułem. Prócz tej drobnostki sądzę, że wszystko w aspekcie artystycznym podbiega pod normy tytułów dla nastolatek.

Uśmiech Konoko stał się serią, którą muszę mieć na półce. Za zakupem, przemawia także niewielka ilość tomów – jest ich tylko trzy. Przede wszystkim zachwyciła mnie nieszablonowa koncepcja na shoujo, która dzięki szczegółom utrzymuje się w ramach swojego gatunku. Z ręką na sercu zaświadczam, że nie spodziewałam się, że Uśmiech Kanoko stanie się tytułem, który będzie przeze mnie pożądany. Dobrze bawiłam się przy czytaniu mangi, i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ją polecam!

Ocena fabuły: 10/10 (arcydzieło)
Ocena postaci: 10/10 (arcydzieło)
Ocena „kreski”: 7/10 (bardzo dobra)
OCENA OGÓLNA: 27/30 (90% - świetne)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu StudioJG i Yatta.pl! <3



10 komentarzy:

  1. Brzmi całkiem ciekawie. ^^ Skoro mają być tylko 3 tomy, może się skuszę... Sama nie wiem, muszę to przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam. :D Główna bohaterka to dla mnie strzał w dziesiątkę. :D Jak na razie wątku romansowego nie ma, ale myślę, że to się wkrótce zmieni. A może i nie...? :3

      Usuń
  2. Ja natomiast odebrałam zupełnie inne odczucia. Dla mnie tytuł całkowicie nietrafiony, wyjątkowo tom mnie znudził i czytałam na siłę. Jednak kupię do końca, bo nie lubię niedokończonych serii, może też zmienię zdanie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że chociaż odrobinę ci się spodoba. :D

      Usuń
  3. Nie mój typ mangi, chociaż wygląda na sympatyczną. xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taka jest. :3 Ja się świetnie przy niej bawiłam, dlatego czekam zniecierpliwiona na kolejny tomik. :3

      Usuń
  4. Przeglądałam w Empiku, ale jakoś nie wyglądała na "must have"... kiedyś w przyszłości zapewne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie nastawiałam się na tą mangę. Byłam po prostu ciekawa czy moje przypuszczenia się sprawdzą. Jak widać nie sprawdziły się, a manga mnie wciągnęła. :D

      Usuń
  5. Brzmi całkiem sympatycznie. :3 Też nie spodziewałam się po tej mandze za wiele, ale myślę, że gdybym teraz miała jakąś dobrą okazję, żeby ją zdobyć, pewnie bym z niej skorzystała. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z ręka na sercu polecam!
      To mi przypomniało, że musze dodać okładkę to tego przewijanego łańcuszka. XD

      Usuń