poniedziałek, 25 kwietnia 2016

183. [mini recenzja] ATAK TYTANÓW #7 ~ Hajime Isayama


Tytuł PL: Atak Tytanów
Tytuł JP: 進撃の巨人 [Shingeki no Kyojin]
Autor: Hajime Isayama
Wydawca JP: Kodansha
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: 192
Data wydania JP: 2012
Data wydania PL: 2015 (wrzesień)
Link do poprzednich recenzji: 1/2/3/4/5/6


Ekspedycja za murami nadal trwa. Tym razem na drodze pojawił się Tytan Kobiecy, we wnętrzu którego kryje się żołnierz z „mocą tytana”. Dzięki sprytnemu planowi, Zwiadowcom udaje się pochwycić Tytankę. Zdeterminowany generał Erwin Smith postanawia za wszelką cenę poznać tożsamość nowego wroga. Niestety nie wszystko układa się po jego myśli. Tytance udaje się uciec, a przez to Eren znów jest w niebezpieczeństwie. Jak potoczy się drugie starcie z Tytanem Kobiecym?

Za każdym razem, jak przypominam sobie Atak Tytanów to właśnie sceny z siódmego tomiku przechodzą przez moją głowę jako pierwsze. Być może jest tak, ponieważ była to prawie końcowa część anime. Lecz możliwe, że to przez to, iż właśnie przez wydarzenia tu opisane zaczęłam po prostu płakać. Pamiętam, że było mi strasznie smutno. Do tej pory moje emocje wirowały wokół przerażenia i strachu, jakie może odczuć czytelnik podczas lektury. Tutaj, po raz pierwszy przy tej serii, poczułam, że naprawdę żal mi jest bohaterów, którzy giną i przez to, że zostali zabici było mi bardzo, bardzo smutno. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że odczułam te emocje, kiedy ginęły osoby, do których wcześniej zbytnio nie przywiązywałam się. Można powiedzieć, że była to pewnego rodzaju nowość podczas przygody z Atakiem Tytanów. Teraz, po ponownym przeczytaniu siódmego tomiku, na nowo czuję się przybita (że też nie potrafię tego zastąpić innym słowem!! >_<). Zdecydowanie za bardzo zaczęłam wczuwać się w świat Hajime Isayamy.

Prócz tego momentu małej rozpaczy ponownie spotykamy się z deszczykiem i adrenaliną. Tomik jest przepełniony dynamicznymi kadrami ukazującymi walkę, m.in. Erena z Tytanem Kobiecym oraz Levia i Mikasy przeciw Tytance. Oczywiście jest tu dużo innych oszałamiających kadrów, jednak te, które wymieniłam wliczają się w moje ulubione. Inaczej mówiąc Isayama ciągle pokazuje na co stać jego talent.

To, co może odrobinę zdenerwować w siódemce to Mikasa i jej Erenomania czy Erenoradar... Co prawda nie mam nic do jej postaci... Ba! Lubię tę bohaterkę za to, że nie jest ciapą tylko silnie stąpającą i dzielną panią żołnierz. Jednakże jej „przywiązanie” do Erena psuje to wrażenie, a przy okazji zniechęca do niej zwolenniczki Ereri...

Chyba wspomniałam o wszystkim, co chciałam. Na koniec mogę dopowiedzieć tylko tyle, iż zdecydowanie ten tomik rozłożył mnie na łopatki. Kocham wracać do tego brutalnego świata opanowanego przez tytanów, chociażby przez fakt, że dobrze czyta się zawartą w nim historię. Na pewno, jak wielu fanów Ataku Tytanów, nie mogę doczekać się dalszego ciągu tej okrutnej opowieści. 

Ocena fabuły: 10/10 (arcydzieło)
Ocena postaci: 10/10 (arcydzieło)
Ocena „kreski”: 8/10 (rewelacyjna)
OCENA OGÓLNA: 28/30 (93% - najlepsze z najlepszych)


4 komentarze:

  1. Nie lubię Mikasy, chociaż kiedy zaczynałam oglądać anime nie wydawała mi się taka zła. Nie jestem zwolenniczką Ereri, ale Erenomania potrafi być irytująca. O wiele łatwiej jest mi znosić dziwactwa Hange, chociaż tę postać uwielbiam, więc to też nieco inaczej.
    Może nie płakałam przez wydarzenia z tego tomiku, ale było mi szkoda poległych. Od początku wydawali się sympatyczni i liczyłam, że przeżyją jeszcze kilka tomików. Niestety, w mandze Hajime Isayamy wszystko może się zdarzyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Staram się z nikim nie shipowac Erena (naprawdę się staram, choć czasem nie wychodzi!. Mikasę na początku lubiła. Była silna, samodzielna- inna od większości przesłodzonych dziewczynek z anime. Z czasem jednak jej Erenomania zaczęła mnie boleć >.<
    Koniecznie muszę wrócić do Ataku Tytanów, zrobiłam sobie przerwę, czekając na 2 sezon (kiedy w końcu go zapowiedzą ;-; )
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Isayama to menda taka, że zapozna człowieka z bohaterem a potem bah - zgiń se. Inaczej, jak w mandze giną ludzie o których w ogóle nie było mowy, a inaczej, jak już jakiegoś bohatera zapoznasz :X
    EREN EREN, OBORZE EREN, OMG EREN, GDZIE POSZEDŁ EREN, NIE WIDZIAŁAM GO OD 5 SEKUND - Mikasa w skrócie XDDDDD ona nie wkurza tylko szipujących Ereri - ona wkurza wszystkich XDDDDD i tak, byłaby naprawdę bohaterem A++++, bo jest silną kobitą, ale jej erenorgazm zabija wszystko i no niestety, z bohatera A+ robi się bohater F-...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie znosiłam Mikasy w anime, bo jej Eronomania, jak to nazwałaś (XD GENIALNE) wkurzała mnie do kwadratu -.- Moje serce należy do Levi'ego, Armina i Jeana! Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń