środa, 27 maja 2015

99. PUELLA MAGI MADOKA MAGICA: THE MOVIE REBELLION #1 ~ Magica Quartet x Honokage




Tytuł PL: Mahou Shoujo Madoka Magica: The Movie Rebellion
Tytuł JP: 劇場版 魔法少女まどか☆マギカ [新編]叛逆の物語 [Gekijouban Mahou Shoujo Madoka Magica - Hangyaku no Monogatari]
Pomysł: Magica Quartet
Rysunki: Honokage
Wydawca JP: Houbunsha Co.
Wydawca PL: Waneko
Ilość stron: 146
Data wydania JP: 2013
Data wydania PL: 2015 (luty)
Madoka, Homura, Mami, Sayaka i Kyoko... Wszystkie czarodziejki są nareszcie jedną drużyną i wspólnie bronią miasta Mitakihara przed wiedźmami... Ale czy naprawdę jest tak, jak się wydaje? Homura jako jedyna zaczyna dostrzegać, że ze światem, w którym wszystkie żyją i walczą, jest coś strasznie nie tak. Pytanie tylko, czy jest dostatecznie silna aby coś z tym zrobić? I czy będzie w stanie tak łatwo zrezygnować z życia, w którym w końcu ona i Madoka są nareszcie razem?

Najwyższa pora po nadrabiać zaległości. Pamiętam, jak siedziałam na wychłodzonej sali gimnastycznej, podczas dni otwartych w moim liceum, i czytałam to, co akurat dostałam od wydawnictw. Jedną z tych mang była Madoka, która uratowała mi życie podczas tego nudnego pochodu gimnazjalistów...

O Madoce słyszałam wiele różnorodnych opinii i dlatego nie potrafię oszacować, czy więcej było komplementów czy krytycznych ocen. Jestem po lekturze dwóch poprzednich serii, które uważam na miłe czytadło z drugim dnem. Po lekturze tego spin-off’u skłaniam się do powiedzenia, że wyczuwam najlepszą serię o drużynie Madoki. 

Jak można wyczytać z opisu tomiku wszystkie czarodziejki w końcu mogą razem walczyć. Tym razem ich przeciwnikami nie są Wiedźmy, a przynajmniej nie od razu jest to jasne. Dziewczęta są przekonane, że ich powinnością jest toczenie boju z Koszmarami ich rówieśniczek. Prawie każdej nocy stają się Świętym Kwintetem Czarodziejek i bronią spokojnego snu nastolatek z Mitakihara. Spodobał mi się sposób, w jaki czarodziejki rozprawiają się z Koszmarem. Nie jest to typowa batalia jaką znam z poprzednich tomików. Bardziej przypomina nieskładny sen, w którym na przykład mamy przyjęcie z dość niepokojącą piosenką... Przez to wydaje mi się, że świat przedstawiony w tej serii jest bardziej „słodko-mroczny” niż w poprzednich wydaniach. Tam Mitahikara – miasto, było tłem, niczym więcej jak terenem, na którym dział się dramat bohaterek. W PMMM: The Movie Rebellion miasto staje się żywą istotą, a przynajmniej takie sprawia wrażenie. 

Największym zaskoczeniem była dla mnie „kreska” Honokage. Sam rysunek postaci jest mało zmieniony, ale pod tym kryterium ukrywam także układ kadrów i sceny w nich ukazane. Tym razem nie mogłam oderwać oczu od niektórych paneli. Są one bardzo filmowe, przez co bardziej czytelne. Poza tym nie pogardziłabym zakładkami z kadrów przemiany. Dziewczęta ukazane są tam jakby na witrażu z okresu rozkwitu secesji. (Waneko! Rozważcie takie zakładki!!) Co więcej, rysunki utrzymują troszkę mroczniejszy klimat. Naprawdę, co to się dzieje w tych japońskich główkach? :D

Nie chcę nie potrzebnie się powtarzać, ale chociaż zdanie pasuje napisać o postaciach. Tragedia bohaterek nie rozczula mnie na tyle, aby ronić przy niej hektolitry łez. Jestem osobą, która będzie płakać tylko w sytuacjach, których się nie spodziewa (Możliwy Spojler!! – np. śmierć Ace’a w One Piece czy odcinki poświęcone rodzicom Naruto – wtedy to spłakałam się jak bóbr). Spin-offy Madoki można jako tako przewidzieć, chociaż nie w szczegółach. Domyślam się, że historia zatoczy kolejne koło. Znów mogę dostać zakończenie, które mnie nie zadowoli, znów mogę poczuć się lekko rozczarowana. Ale do końca nie mogę mieć tej pewności. Coraz bardziej nabieram przekonania, że w świecie Madoki wszystko może się zdarzyć. 

Dla mnie zdecydowanie największym plusem tej serii jest jej wydanie. Powiększony format Waneko, kolorowa stroniczka i ładnie komponująca się okładka – no jak tu tego nie chceć! Chociażby po to, aby ładnie wyglądało na półce. Ale... tym razem jest coś nie tak. Może to przez to, iż PMMM: The Movie Rebellion ma inny grzbiet? Jakoś nie komponuje mi się to z poprzednimi seriami, ale może to tylko mój fetysz artystyczny. 

Chyba najwyższy czas się przyznać... Nie potrafię oceniać tłumaczenia. Wiem, że jest to jedna z ważniejszych rzeczy, ale po prostu nie potrafię stwierdzić czy jest ono złe czy dobre znając tylko i wyłącznie naszą, polską wersję komiksu. Mając w ręce do porównania inne wydanie (najlepiej japońskie, ale i tak bardzo mało zrozumiem...) mogłabym to stwierdzić. Dodatkowo nie jestem jakimś specem językowym. Ale Madokę jako jeden z wielu tytułów czytało mi się bardzo dobrze, dlatego mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że została wykonana dobra robota. :P

Ostatnio odczuwam potrzebę oglądania/czytania historii o czarodziejkach i/lub czasach średniowiecznych (to za sprawą Reign). Krócej mówiąc – magia musi być! Czuję, że w na dniach będę oglądać Salior Moon, ale do listy dopiszę jeszcze Madokę film. Gdybym miała więcej funduszy to pozwoliłabym sobie na drugi tomik Puella Magi Madoka Magica: The Movie Rebellion. Na razie muszę nacieszyć się pierwszym tomikiem, który gorąco polecam fanom czarodziejek!

Ocena fabuły: 8/10 (rewelacyjna)
Ocena postaci: 7/10 (bardzo dobre)
Ocena „kreski”: 8/10 (rewelacyjna)
OCENA OGÓLNA: 23/30 (76% - bardzo dobre)


 To są te kadry, o których wspominałam. :D


Na deser Przerażająca Madoka. :D (już widzę znaczki pocztowe...)

 
Recenzję napisałam dzięki uprzejmości (i wyrozumiałości) wydawnictwa Waneko! <3

3 komentarze:

  1. Widzę, że ostro nadganiasz Madokowe recenzje. haha xD Niestety to nie mój tytuł, więc nie bardzo mam się jak wypowiedzieć, tak więc czekam na inne nowości. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jutro już się zmieni repertuar. :P Musiałam to nadrobić. :D

      Usuń
  2. Tych Madoków jak mrówków XD! W sumie miałam jedną i sprzedałam, jednak graficznie za bardzo mi te serie nie siadają.

    OdpowiedzUsuń