sobota, 30 maja 2015

102. [mini recenzja] BEZSENNE NOCE #2 ~ Yamamoto Kotetsuko




Tytuł PL: Bezsenne noce
Tytuł JP: 今夜も眠れない [Konya mo Nemurenai]
Autor: Yamamoto Kotetsuko
Wydawca JP: Gentosha Comics
Wydawca PL: Ringo Ame
Ilość stron: 160
Data wydania JP: 2013
Data wydania PL: 2015 (kwiecień)
Linki do poprzednich recenzji: 1
Nieśmiały student Rikiya Higuchi, który przez całe osiemnaście lat życia nigdy nie miał chłopaka, wpada w tarapaty. W ostatniej chwili ratuje go Endo, wysokiej klasy demon, którego Rikiya przyzwał zupełnie niechcący. Endo, w świecie ludzi przemieniony w nastolatka, postanawia zamieszkać z Rikiyą... a ten w końcu zdaje sobie sprawę, że jest w nim zakochany. Lecz wtedy na scenę wkracza Verde – demon, z którym zaręczony jest Endo – I poprzysięga Rikiyi zemstę...

Drugi tomik Bezsennych nocy jest kolejną dawką humoru. Przeczytała tomik jednym tchem, ponieważ chciałam wiedzieć, czy wydarzy się coś między Endo a Rikiyą, ale autorka oczywiście nie chciała dać mi czegoś więcej, aż do samego końca. Taka zapalona fujoshi jak ja chce, aby w końcu pomiędzy bohaterami do czegoś doszło (nie rozpędzajcie się z myślami za daleko!!!). Niestety cały tomik pokazuje to, jak bardzo zirytowany zaistniałą sytuacja jest Verde, przez co staje się trochę rozmamłany. 


Po pierwsze Bezsenne noce to krótka seria, składająca się z tylko trzech tomików. W pierszym tomie nie odczułam tego, że akcja jest bardzo powolna, po prostu czytałam to z zaciekawieniem. Teraz kiedy udało mi się poznać bohaterów, a w głowie mam otwartą szufladkę krótka seria, chcę aby coś się działo. Nie koniecznie aby chłopcy padli sobie w ramiona od pierwszej strony, ale jakieś mocniejsze podchody Gorou – kolega i sąsiad Rikiyi, który zauroczył się w osiemnastolatku, czy jakaś głupia akcja Endo jako potężnego demona. Niestety odczułam monotonię, a serducho zabiło mi mocniej tylko pod koniec tomiku, kiedy to urwał się na krótkim sam na sam głównej pary. 

Po drugie – pustawe rysunki. Tak jak kreska Pani Yamamoto podobała mi się w Przekleństwie siedemnastej wiosny i dodawała klimatu, tak tutaj mam wrażenie, że oglądam komiks początkującego mangaki. Nie wiem co się stało, ale ilość prawie pustych paneli jest przerażająco duża. Wiem, że jakoś trzeba ująć głos Rikiyi jako narratora, ale te pustawe miejsca rozładowywały tylko atmosferę, która się skumulowała. 

Do tłumaczenia się nie przyczepiam, ponieważ czytało się dobrze. Suche japońskie żarty, pozostały suchymi i myślę, że ten tytuł ma kilka dobrych humorków, ale nic poza tym. Myślałam, że będzie trochę lepiej. Dawno już się tak nie rozczarowałam mangą. Oj bardzo dawno. Wydawnictwo wywiązało się ze swoich obowiązków perfekcyjnie, ponieważ wydanie jest bardzo ładne. Autorka chciała trochę poszaleć – mam na myśli porwanie Rikiyi przez Verde – niestety jej nie wyszło. Mam nadzieję, że trzeci tomik spełni moje, i tak już niskie, oczekiwania i poprawi ostateczną ocenę Bezsennych nocy

Ocena fabuły: 5/10 (przeciętna)
Ocena postaci: 5/10 (przeciętne)
Ocena „kreski”: 5/10 (przeciętna)
OCENA OGÓLNA: 15/30 (50% - żadna rewelacja, ale ujdzie w tłumie)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Ringo Ame :3

5 komentarzy:

  1. Jeden z nielicznych tomów, które udało mi się w maju dorwać, mi osobiście tytuł przypadł do gustu, może to i nic takiego, ale jest słodziutkie, bohaterowie są ładniutcy i ogólnie szybko, i dobrze się czyta. Ogromny plus również za wydanie, które mimo że może i na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłe to w środku jest dopieszczone i prezentuje się naprawdę bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie przepadam za boys-love, więc raczej nie sięgnę po tę mangę. Szczególnie, że jest zwyczajnie przeciętna. Może gdyby była to jakaś rewelacja, nie zwróciłabym uwagi na to, że komiks opowiada o gejach. No ale 50% raczej nie zachęca. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy mnie nie ciągnęło, nie ciągnie i póki co raczej ciągnąć do yaoi nie będzie. Zdecydowanie wolę standardowe związki damsko-męskie i nie ważne jaką ocenę wystawiłabyś owemu tytułowi - marne szanse, że by to cokolwiek zmieniło ;) No ale... Muszę częściej zaglądać na inne blogi, bo cierpię ostatnio na zastój mangowy XD Pomimo regularnego dodawania postów u siebie, rzadko kiedy pamiętam o tym by czytać wypociny innych - jaka ze mnie hipokrytka! Chcę by jak najwięcej osób do mnie zaglądało, a sama się tym nikomu nie odwdzięczam... Przepraszam, przepraszam, przepraszam za moją nieobecność i obiecuję poprawę! >< Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  4. No cóż, Verde potrafi namieszać. Ogólnie rzecz biorąc "Bezsenne noce" nie należą do moich ulubionych mang Kotetsuko (w przeciwieństwie do nadchodzącego "Zawrócić czas"), jednak mimo wszystko czytało mi się dość przyjemnie. Liczę też na to, że wydawnictwo zabierze się i za kolejne jej historie. :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie narzekam ani na kreskę, ani na fabułę, bo dostaję akurat to, czego chce od tego tytułu :D

    OdpowiedzUsuń