czwartek, 28 maja 2015

100. :REverSAL ~ KarakaraKemuri




Tytuł PL: :REverSAL
Tytuł JP: リバーサル [Ribeesaru]
Autor: KarakaraKemuri
Wydawca JP: MAG Garden
Wydawca PL: Studio JG
Ilość stron: Tom I: 176; Tom II: 176
Data wydania JP: Tom I: 2012; Tom II: 2013
Data wydania PL: Tom I: 2014 (grudzień); Tom II: 2015 (luty)
Mieszkająca w Kioto Ayame Matsuyuki szkoli się, aby zostać gejszą. Posiada jednak niezwykle bujną wyobraźnię i ogromne pragnienie, aby kiedyś stać się superbohaterką. Z adoracją pochłania seriale o zamaskowanych wojownikach, marząc, że może kiedyś i ona zdoła stanąć na straży sprawiedliwości. Ta właśnie chęć niesienia pomocy innym sprawiła, że gdy napotkany na ulicy młody mężczyzna zostaje napadnięty przez psa, dziewczyna natychmiast spieszy na ratunek. Choć szczęśliwie ocalony dość szybko się oddalił, okazuje się, że w pośpiechu zgubił nietypową konsolę. Kierowana ciekawością Ayame włącza grę i dodaje siebie jako nowego gracza. Wkrótce wokół dziewczyny zaczynają dziać się dziwne rzeczy... Młodziutka kandydatka na gejszę trafia do niezwykłego świata. Z jednej strony jest to Kioto dokładnie takie, jakie zna, a z drugiej jego zupełne przeciwieństwo, jakby lustrzane odbicie. Z tym że po tej stronie lustra obowiązuje tylko jedna zasada - zabijaj, albo sam daj się zabić.
Nareszcie mogę napisać coś o tej serii. Po raz pierwszy z twórczością KarakaraKemuri zetknęłam się przy czytaniu Śmiechu w chmurach od wydawnictwa Waneko. Od tamtego czasu zakochałam się nie tylko w kresce tej autorki, ale także w historii trzech braci. Co więcej byłam ciekawa, czy każda z jej serii ma klimat dobrego filmu sensacyjnego. Nie rozczarowałam się tym, co spotkałam w :ReverSAL. A co takiego skrywa w sobie ta krótka, bo tylko dwutomowa, seria?

W :REverSAL ponownie pojawia się mój ulubiony motyw gry. Kiedyś wspomniałam o moim zauroczeniu w książkach dystopijnych i nadal podtrzymuję to, co powiedziałam. Wiem, że niektórzy mają dość tego typu lektur, ale ja jakoś nie mogę się nimi nasycić. W takich książkach bohaterowie zazwyczaj mogą zdobyć wszystko albo nic, a regułą rządzącą takim światem jest słynne „zabij albo zostań zabity”. Z doświadczenia wiem, że ciężko jest przewidzieć, co może się wydarzyć, szczególnie w tych najważniejszych momentach. I właśnie po części dlatego uważam, że tę mangę spokojnie można zaliczyć do grona moich faworytów gatunku. Czytając :REverSAL miałam ten sam dreszczyk, co przy czytaniu Deadman Wonderland, Pamiętnika Przyszłości, Igrzysk śmierci, czy Rebelianta Marie Lu. Przecież nie samym shoujo człowiek żyje. :D

Generalnie wszystko jest dobrze, ale tylko do czasu, kiedy to główna bohaterka nie otwierała buzi. Chyba jest to jakąś zależnością, że w tego rodzaju mandze musi pojawić się mało rozgarnięta persona. Tak jak mangi kocham, tak chyba nigdy nie zrozumiem, co kieruje mangakami, aby ich postaci, szczególnie kobiece, miały taką ciamajdowatą przypadłość. Zgoda coś się musi dziać i ktoś musi robić za taką właśnie ciamajdę, ale... Kemuri, serio, główna bohaterka w TAKIEJ mandze!? Owszem ma swoje plusy – jest obrończynią ludzi z drugiego świata, przez których to pierwszy raz o mało nie dostała zawału i zadyszki; odznacza się niesamowitą wolą pacyfisty i samobójcy w jednym, krócej mówiąc pragnienie bycia bohaterem a la superman czy spiderman jest dla niej spełnieniem marzeń. Ale nawet mając tak szlachetne pobudki nie zmieni to faktu, że nie przepadam za aż takim roztrzepaniem. Mniej więcej takie wrażenie o Ayame odniosłam w pierwszym tomiku i początku drugiego. Później do akcji wkroczyła jej przyszywana siostra – Maika. Ostatecznie to dzięki jej pomocy udało się rozwiązać jedną z tajemnic gry, ale wtedy też Ayame pokazuje swoje bohaterskie oblicze. Nie chce niepotrzebnego rozlewu krwi, ale nie wie co może zrobić aby tego zupełnie uniknąć. Wraz z coraz to dłuższym pobytem po drugiej stronie wie więcej o mieszkańcach lustrzanego świata. Małymi kroczkami udaje jej się porozumieć z tymi istotami, a później do jej planów dołączają co niektórzy gracze. 

Zdecydowanie najmocniejszym elementem komiksu jest sam pomysł, chociaż wydaje się być banalny. Wielokrotnie można było spotkać się z różnego rodzaju magicznymi barierami oddzielającymi świat, jaki znają bohaterowie od tego, o którym nie mieli zielonego pojęcia. Myślę, że każdy fan M&A znajdzie taki tytuł, gdzie zastosowano taki manewr. Mnie pierwsze na myśl przyszło 11eyes, które oglądałam tak dawno temu, że nawet nie pamiętam dokładnie, o co w nim chodziło... Ale nie ma co szukać daleko, wystarczy spojrzeć na Bleach’a. :P Wróćmy do :REverSAL. Uważam, że autorka wykorzystała dość proste schematy w tworzeniu tej dwutomowej serii. Nie ma w nich prawie nic oryginalnego na tyle, aby wprowadzało całkiem nową wizję, ale pomimo swojej banalności jest nieprzewidywalne. Ja mogę się wymądrzać, ponieważ już przeczytałam tę serię, ale byłabym z wami nie szczera pisząc, iż ten tytuł jest nie do przyjęcia, bo nie wprowadza nowych idei, konstrukcji i zalążków mangowej rewolucji. Zdecydowanie fabuła :REverSAL pochłonęła mnie bez reszty. Pojawiająca się dziecięca piosenka stawała się słyszalna, a strach ludzi przed zombie-podobnymi-istotami lustrzanego świata przechodził na mnie. I chyba o to chodzi, prawda?

A teraz moja najulubieńsza część – kreska. Jako, że jestem osobą wrażliwą na sztukę (i spisałam się tyle o sztuce japońskiej w zaledwie kilka dni przed olimpiadą) jestem wyczulona na plastykę kreski. Oczywiście mam swoje własne idee, ale staram się patrzeć na rysunki KarakaraKemuri jako ogólnik oraz przez mój artystyczny fetysz. Za mocno powiedziane? Przepraszam, ale po ostatnich dyskusjach na moich ukochanych zajęciach nie potrafię tego inaczej ująć. Według mnie KarakaraKemuri przyciąga czytelnika. Niby ilustracje są zwyczajne, ale jest w nich coś innego, czego wcześniej nie zauważyłam u innych artystów mangowych. Nazwałabym to odświeżeniem starego wizerunku, który został przepuszczony przez kanony mangi. Daje się wyczuć atmosferę dawnych czasów, jej przebłyski. Karakarakemuri może fabularnie nie wytworzyła niczego nowatorskiego, ale pod względem artystycznym myślę, że stworzyła swoją własną manierę i charakter, dzięki któremu jest rozpoznawalna pośród innych mangaków. 

:REverSAL jest serią dla tych, co lubią mieć dobry rysunek i dobrą fabułę w jednym. Myślę, że mała ilość tomów, również przyczynia się do atrakcyjności tego tytułu. Wydaje mi się, że większość osób uzna ten tytuł za przeciętny w swym gatunku. Ja jednak uważam, może ze względu, że po prostu lubię takie klimaty, iż jest to dobra lektura, szczególnie kiedy szuka się chwili wytchnienia. Momentami jest brutalna, ale jeżeli lubicie wczuwać się w akcję swoich czytadeł to sądzę, iż :REverSAL jest wyborem idealnym. 

Ocena fabuły: 8/10 (rewelacyjna)
Ocena postaci: 8/10 (rewelacyjne)
Ocena „kreski”: 10/10 (arcydzieło)
OCENA OGÓLNA: 26/30 (87% - świetne)


Za egzemplarze recenzenckie dziękuję wydawnictwu Studio JG i Yatta.pl <3
(dziękuję za wyrozumiałość! ^3^)

11 komentarzy:

  1. Jak zobaczyłam obrazki z angielskimi napisami w dymkach to się przez chwilę zastanawiałam czy to aby na pewno recenzja polskiego wydania XDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa.. Wykorzystałam ten obrazek, bo jakoś tak mi się nasuną do tego akapitu. :P

      Usuń
  2. Jakie to piękne <3
    Spodoba mi się? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że powinno. :P

      Usuń
    2. To ja chyba muszę wpaść :3

      Usuń
  3. WRESZCIE napisałaś o czymś, co mnie interesuje i mogę skomciać, szczęśliwam ;_;
    Ja tam polubiłam Ayame. Fakt, była naiwną mamałygą, ale sama taka jestem, więc chyba generalnie takie postacie się robi dla lebieg, żeby miały się z czym identyfikować i żeby było nam miło, że nawet ktoś taki jak my może zrobić coś dobrego :) Tym bardziej, że dziewczyna wykazała się w końcu niezwykłą siłą charakteru i zawsze była wierna swoim zasadom, właśnie tak, jak prawdziwy bohater (w sensie "ktoś bohaterski" a nie "główna postać") powinien :)
    Fabularnie faktycznie szału nie było, ale ja nie lubię skomplikowanych fabuł nawet, lubię proste historie opowiedziane w ciekawy sposób. I to właśnie tutaj dostałam, w dodatku w ślicznej oprawie - tak jak mówisz, przyjemnie się na to wszystko patrzyło. Tym bardziej się cieszę, że główną bohaterką była właśnie maiko i jej środowisko :D
    Ja Śmiechu w Chmurach nie chciałam ryzykować właśnie, bo całe 6 tomów i jakaś taka nieszczególna historia, ale właśnie po Reversalu wiem, że warto :) Więc zupełnie odwrotnie niż Ty :)
    Tak, fakt, że to tylko dwa tomy, a wszystko jednak zostaje wyjaśnione i zamknięte również jest ogromną zaletą, to chyba też powoduje, że te słynne Jednotomówki Waneko się sprzedają, krótkie historie są świetne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :3
      Osobiście bardzo lubię krótkie historie, bo to przez nie mam to uczucie mangowego głodu! :D Chociaż myślę, że w :REverSAL jest zakończenie otwarte - wątki poruszone się zamykają, ale ta końcówka pozostawia po sobie deszczyk, nieprawdaż? :D

      Usuń
    2. Och, racja, rety, zupełnie zapomniałam o tej samej końcówce, aż teraz przeszedł mnie dreszczyk!

      Usuń
  4. Reversal <3 Piękną kreskę ma ta manga, kiedyś się napalałam i chciałam kupić, ale po przeliczeniu budżetu stwierdziłam, że przez najbliższe miesiące na żadną nowość nie będzie mnie stać, więc musiałam odpuścić. T.T

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś przeoczyłam to, że :REverSAL ma tylko dwa tomy. :O
    Od razu można rozpoznać charakterystyczną kreskę autorki. I już na wstępie dodam, że mnie również bardzo przypadła do gustu. Do tej pory nie kwalifikowałam tej mangi jako ewentualny zakup, choć może się to jeszcze zmienić. Najpierw jednak skompletuję Śmiech w Chmurach, którego wciąż mam tylko dwa tomy. ;3

    OdpowiedzUsuń