sobota, 1 listopada 2014

73. TASOGARE OTOME × AMNESIA ~ Maybe – TOMIK PIERWSZY




Tytuł: Tasogare Otome × Amnesia: Niepamięć panny zmierzchu
Tytuł alternatywny:
 黄昏乙女×アムネジア [Tasogare Otome × Amnesia], Twilight Maiden x Amnesia, Dusk Maiden of Amnesia
Autor:
Maybe
Wydawca oryginalny:
Square Enix
Wydawca polski:
Waneko
Ilość stron:
178
Data wydania:
wrzesień 2014
Mówi się, że wybudowana sześćdziesiąt lat temu prywata szkoła Seikyou stoi na przeklętej ziemi. Aby uchronić placówkę przed klątwą postanowiono złożyć ofiarę. Tą ofiarą była jedna z uczennic, a jej ciało wciąż spoczywa gdzieś w szkole. Seikyou skrywa wiele nadprzyrodzonych tajemnic, które do dziś są na językach jej uczniów. Pewnego dnia nowy uczeń, Teiichi Niiya, postanowił zbadać stary budynek szkoły. Wie, że jego szkoła uchodzi za nawiedzoną, ale nie spodziewał się, że uda mu się cokolwiek odkryć, a raczej kogokolwiek poznać. Yuuko, dziewczyna będąca duchem zamieszkującym szkolne korytarze, nie pamięta niczego sprzed swojej śmierci. Teiichi decyduje się pomóc nowej znajomej w poszukiwaniu prawdy o jej przeszłości. 

Wiecie jak to jest mieć przeczucie, że coś się zdarzy, a później po jakimś czasie to się dzieje? Ja miałam taką sytuację, właśnie z Tasogare Otome × Amnesia. Przez dobre pół roku czułam w kościach, że historia o duchu poświęconej dziewczyny zagości na półkach polskich czytelników. Czemu tak myślałam? Sama dokładnie nie wiem. Anime nie obejrzałam do końca, ponieważ po kilku odcinkach nie chciało mi się już tego oglądać. Po prostu zaczęło mnie nudzić. Kiedy zobaczyłam okładki mangi pomyślałam, że ona będzie inna od anime. I nie myliłam się. Manga jest lepsza. Zaciekawiła mnie na tyle, aby sięgnąć po kolejny tomik, jednak wpierw przybliżę wam, co takiego mnie oczarowało, a na co należy uważać. 

Bardzo podoba mi się polskie wydanie tomiku. Jest to może standard od Waneko, ale jakoś bardzo cieszę się, kiedy trzymam tomik w rękach. Poza tym uwielbiam takiego rodzaju obwoluty. Nie myślę, tu o jej fakturze, ale o ukazanej na przodzie i tyle Yuuko. Rysunek robi duże wrażenie. Sam opowiada o tym, co znajduje się w środku i tylko on może to ukazać. Obwoluta jest skąpo obdarzona napisami – znajduje się na niej tylko tytuł. Reszta podchodzi już pod standard jaki oferuje nam wydawnictwo. 

Zauważyłam, ze większość mang, których kreskę bardzo lubię przechodzi przez wydawnicze ręce Waneko. Graficznie Tasogore pokazuje wysoki poziom zdolności autora. Lecz warto zadać sobie pytanie czy pasuje ona do horroru? Bez otaczających postaci detali oraz odpowiednich cieni mogłoby być różnie. Gdzie nie otworzę tomiku na stroniczkach widać niepokój. Autor umiejętnie poradził sobie z umieszczeniem swojej kreski w klimacie grozy. Na postawy bohaterów patrzy się przyjemnie. Jestem pewna, że ich fizjonomia przypadnie wielu polskim czytelnikom, a panowie nie będą narzekać na kształty Yuuko. Maybe zdecydowanie nie jest pozbawiony talentu. W tomiku znajduje się wiele trudnych ujęć „pod kątem”, co wzbudza we mnie duży szacunek do osoby autora. Jednak całokształt nie powala. Wszystko wydaje się poprawne i ładne, ale nie chce opuścić mnie wrażenie, że gdzieś miałam już do czynienia z podobną kreską. 

Jeżeli mamy klimatyczną kreskę, to nasuwa się myśl, że fabuła jest tak samo dobra, bądź nawet lepsza. Wątek główny zdecydowanie spełnia ten warunek. Amnesia Yuuko jest ciekawym zjawiskiem i intryguje czytelnika od samego początku. Automatycznie musi być ktoś kto może porozumiewać się z duchem dziewczyny, tak też pojawił się Teiichi. Chłopak decyduje się pomóc dziewczynie. Lecz jakie pobudki nim kierują, aby to zrobić? Czyżby czuł się zobowiązany do tego, ponieważ widział „nagą” Yuuko? Jak na razie jest to jedyne logiczne wyjaśnienie.
Wątki poboczne, a raczej krótkie epizody, będące małym kroczkiem do przodu w całej sprawie, mogą być już trochę mniej ciekawe. Dla mnie się trochę dłużyły i zastanawiałam się co ma piernik do wiatraka. Szczególnie przy śledztwie związanym z Poltergeistem. Nagle do akcji zostają dodani bohaterowie, którzy nie wyróżniają się niczym szczególnym. W ogóle sądzę, że raczej już się nie pojawią, a zostaje im poświęcone kilkanaście stron. Faktem jest, że w tym epizodzie pojawia się wskazówka do sprawy przeszłości Yuuko, ale można było poświęcić temu mniej stron. Co najgorsze jest w tym wszystkim, postać Teiichiego zaczęła dla mnie zanikać. W innym, trochę wcześniejszym, fragmencie pojawia się nowa członkini klubu – Okonogi Momoe. Myślę, że autor chciał dodać tę postać, dlatego też musiał wymyślić ciekawy wątek. Osobiście przeżyłabym bez jakiejkolwiek wiedzy o tej rozkrzyczanej i szybko biegającej młodej damie. Jak nie trudno zauważyć, główna myśl mangi zostaje przysłonięta przez krótkie epizody, które jak na razie mają mało z nią wspólnego.
W fabule również ukryte są treści psychologiczne, z którymi jak najbardziej się zgadzam. Wpływ strachu na nasz umysł jest bardzo duży. Każdy z nas będzie różnie reagował, ponieważ jest to zależne od tego jak bardzo uda nam się przekonać samego siebie. W ciemności nasze lęki nabierają kształtu, a wtedy pojawia się strach. Będąc dzieckiem ciemność mnie przerażała, do dzisiaj nie czuje się swobodnie będąc samej wieczorem w domu. Myślę, że dlatego zwróciłam w mandze na to uwagę i ujęte tu stwierdzenie jest jak najbardziej prawdziwe. 


„Osoby, które boją się wytworów własnej wyobraźni, będą mnie postrzegać tak, jak podpowiada im umysł. Gdy tylko pomyślała, że «coś» jest blisko zobaczyła to czego się bała.”


Za największy atut Tasogore Otome × Amnesia uważam postać Yuuko. Według mnie jest to dobrze przemyślana postać. Zawiera w sobie dwie definiujące ją osobowości – rozbawionej nastolatki oraz doświadczonego dorosłego. Przez tą bardziej infantylną stronę jest bliższa czytelnikowi. To też doprowadza do sytuacji, przez które jest to tytuł z gatunku ecchi. Kiedy jest jednak odpowiednia chwila, wypowiada się jak wiekowa osoba, co też pomaga klubowi w rozwiązywaniu problemów. Przez złączenie tych kontrastujących cech staje się interesującą postacią, a jej nieznana przeszłość jest tylko bonusem. Nie da się jednoznacznie określić jej zamiarów. Czy podchodzi do tej sprawy na poważnie czy też chce w coś wciągnąć Teiichiego? Podobnie jest w kwestii jej wiedzy o legendach i upiornych historyjkach krążących po szkole. Niby twierdzi, że jest jedynym duchem na całym kampusie, lecz są rzeczy za które chłopak nie mógłby jej obwinić. W końcu jest duchem, a z nimi to nigdy nic nie wiadomo.
Co zaś tyczy się Teiichiego to myślałam, że nie wyróżnia się praktycznie niczym. Na samym początku był wielką ciamajdą i ciapą. Sprostowanie, przez cały tomik tak było. W końcu bez kogoś takiego ecchi nie mogłoby istnieć. Po przeczytaniu mangi w mojej głowie, pojawiło się pytanie. „Czemu on widzi Yuuko?” Zaczęłam szukać jakiejś podpowiedzi, ale w końcu uznałam, że to kolejna tajemnica głównego wątku fabularnego. Co mnie niepokoi to wpływ Yuuko na niego. Jak wspomniałam wcześniej nic nie wyklucza tego, że dziewczyna mogłaby w coś wciągnąć chłopaka z czego później nie będzie możliwości ucieczki. Ale czy tak będzie?

Wiele się po tej mandze nie spodziewałam. Patrzyłam na nią przez pryzmat anime, które mnie po prostu znudziło. Cieszę się, że mogłam zapoznać się z mangą, ponieważ jest nieporównanie lepsza. Zainteresowała mnie i chciałabym poznać ciąg dalszy. Myślę, że zapowiada się dobra historia nad którą nie raz i nie dwa będę rozmyślała jaką drogą się potoczy. Trochę przerażała mnie etykietka ecchi, ponieważ jakoś nie spodziewam się wiele po takich seriach. Tu natomiast dla koneserów tego gatunku jest mało atrakcji, przynajmniej w tomiku pierwszym. Chociaż co ja mówię! Yuuko jest bardzo piękną i obdarzoną przez naturę dziewczyną, której ulegnie nie jeden chłopak. Jeżeli mi nie wierzycie, sprawdźcie to sami. 

Ocena fabuły: 8/10
Ocena postaci: 7/10
Ocena „kreski”: 9/10
OCENA OGÓLNA: 8/10


Link do stron przykładowych: http://www.waneko.pl/tasogare1/tasogare1.swf

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję wydawnictwu Waneko. <3

http://waneko.pl/

6 komentarzy:

  1. Nie lubiłaś tego anime? Nawet nie wiedziałam ;_; Mi się bardzo podobało - owszem, z początku nudnawe, ale z czasem akcja się coraz bardziej rozkręcała, a z każdą kolejną odkrytą tajemnicą było coraz ciekawiej i akcja toczyła się szybciej <3 Z każdym odcinkiem poznawaliśmy Yuuko coraz bardziej <3
    Jestem megaciekawa jakie wątki zostały pominięte w anime, bo przecież nie wszystko można zawsze zawrzeć w króciutkich odcinkach <3
    pooożycz <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało się zacząć, widzę? :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie okładka jest świetna, ale za dużo w tej mandze ecchi, którego unikam jak ognia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od początku nie interesował mnie ten tytuł, a Twoja recenzja tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że to nie manga dla mnie. Też nie przepadam za ecchi, jest chyba tylko jedna manga, w ktróej bardzo ostre ecchi praktycznie podchodzące pod hentai (o ile to nie był hentai) mi się podobało. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za ecchi, ten gatunek mnie odrzuca. Nie zamierzałam kupować i recenzja mnie utwierdziła w tym. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnego dnia Naravi widząc ładne logo mangi na stronie Waneko postanowiła sprawdzić co to jest. ,,Okładka ładna, horror i tajemnice w gatunkach, to czemu by nie ? " - pomyślała. Jednakże by się upewnić czy kreska aby na pewno jest tak ładna postanowiła sprawdzić przykładowe strony i wtem jej oczom ukazał się obrazek z typowym dla ostrych ecchi humorem... I wtem zrezygnowała z zakupu i postanowiła odłożyć pieniążki na inne serię. Koniec.

    ( Być może kiedyś kupię, bo okładka kusi, ale będzie trzeba przemycać jak Dia Game i Księcia Przepisów x3 )

    OdpowiedzUsuń