Cztery urzekające historie, czyli combo-post Jednotomówek Waneko!



Ostatnio krucho u mnie z czasem wolnym, bo albo poświęcam go na naukę, albo jestem tak wykończona, że idę spać i po prostu nie w głowie mi pisanie, czy jakakolwiek czynność wymuszająca użycie szarych komórek. Z tego też względu postanowiłam napisać jeden post, w którym napiszę mini recenzje 4 jednotomówek od Waneko - Kłamsta bogów, Nie odpychaj mnie!, Ona i jej kot oraz Sora i Hara


Natsuru Nanao jest kompletnie ignorowany przez dziewczyny ze swojej nowej klasy. Wkrótce jednak udaje mu się nawiązać kontakt z jedną z nich, Rio Suzumurą. Oboje nie wiedzą jeszcze, że ostatniego lata przed końcem podstawówki rozpocznie się ich najwspanialsza przygoda, podczas której, nieopatrznie ujawniony zostanie największy sekret Rio. A wszystko za sprawką niespodziewanego wieczornego spotkania, nauczyciela wuefu oraz małego, białego kotka.*

Kłamstwa bogów czytało mi się bardzo przyjemnie. Tym, co zdecydowanie jest plusem tej historii to pewien zwrot akcji, którego zupełnie się nie spodziewałam. Spokojny i melancholijny nastrój zostaje nagle przerwany przez odkrycie, które potrafiło zmienić dotychczas budujące się we mnie emocje i sprawiło, że ta jednotomówka zyskała dużo w moich oczach. Gdyby nie to, to pewnie uznałabym ten tytuł za przeciętniaka, który w ciekawy sposób przedstawia historię dzieciaków i ich relacji z rodzicami, a jednak dostajemy tutaj także odrobinę sensacji, która sprawiła, że na długi czas zapamiętam przedstawioną w niej historię. 

Od strony artystycznej tomik prezentuje się bardzo ładnie. Lubię taki styl rysunku, dlatego tym bardziej przyjemna była jego lektura. Szczegółów jest na tyle, by urozmaicić kadry, a także nie ma zbyt dużego przesytu. Poza tym mimika, jak i gest postaci jest wyśmienita, co zdecydowanie ma wpływ na odbiór przedstawionych wydarzeń. Ogółem jest to lektura dla fanów shoujo/josei oraz historii, które często opisuje się jako "słodko-gorzkie". 


Nie widziałam nawet twarzy mojego małżonka...
Szesnastoletnia Koyuki zostaje wydana za mąż za ponad dwadzieścia lat starszego Shina, ukrywającego twarz pod maską lisa. Koyuki pragnie choć trochę zmniejszyć dystans między nimi, jednak czy to możliwe, by Shin skrywał jeszcze jeden sekret? Oto historia czystych i bardziej niewinnych niż pierwsza miłość początków małżeńskiego pożycia dwójki niedoświadczonych niczym dzieci małżonków!*

Jak możecie zauważyć, kolejną jednotomówką, po jaką sięgnęłam była bardzo króciutka manga, której rysownikiem była pani odpowiedzialna za ilustracje w Horimiyi***. Również i w tym przypadku jednotomówkę czytało mi się dobrze, jednak nie jest to ten typ opowieści, który miałby zostać w mojej głowie na dłużej. Ogółem historia tutaj przedstawiona jest bardzo urocza. Czytając o perypetiach tego nieprzeciętnego małżeństwa uśmiechnęłam się nie raz, a i też nie raz sobie po "awwwciałam", ale kiedy skończyłam to nie miałam wrażenia, jakbym odkryła coś niesamowicie cudownego. Ot, krótki romansik w ramach relaksu po całym dniu pracy. 

Kto śledzi mnie od dłuższego czasu ten wie, że bardzo lubię Horimiyę, dlatego można powiedzieć, że o stronę artystyczną byłam spokojna. Wszystko wygląda dobrze - proporcje są zachowane, cieniowanie jak najbardziej dobre, kadrowanie także bezbłędne. Tak więc, jeżeli lubicie romanse od których emanuje aura "moe moe" to na pewno powinniście sprawdzić Nie odpychaj mnie!. :3

To było na początku wiosny, tego dnia padał deszcz. Wtedy Ona mnie znalazła.
Spotkali się przypadkiem - mieszkająca samotnie Ona i kot, znający zarówno wzloty, jak i upadki życia w pojedynkę. Dzięki uczestnictwu w Jej codziennym życiu kot Chobi zaczyna dostrzegać, że otacza go więcej, niż zauważał do tej pory. Chociaż ich wspólne dni toczą się leniwie, okrutny świat nie zatrzymuje się i zdaje się ich ścigać.*

Mangi, w których przewija się motyw kota nie są mi obojętne. Mam bardzo dużą słabość do tych futrzaków i nie ma, co tego ukrywać. Tym bardziej Ona i jej kot wydało mi się ciekawym tytułem i takowym też się okazał. Narracja prowadzona jest z perspektywy kota, którego pewna kobieta znajduje na ulicy i przygarnia. Już przez ten zabieg, który jest dość nietypowy, historię tutaj przedstawioną śledzi się z większą uwagą, ponieważ każdy szczegół może nam dopowiedzieć, co takiego przeżywa właścicielka kota. Ona i jej kot to bardzo piękna manga, pokazująca przywiązanie zwierzaka do właściciela, ale także trudy dorosłego życia w pojedynkę, z dala od rodziny. Nie da się ukryć, że komiks potrafi wprawić w melancholijny nastrój, ale czego się dziwić... W końcu to Shinkai...

Kreska jest bardzo artystyczna. Podobnie zresztą jest z ujęciami. Wszystko jest bardzo malarskie, co mnie bardzo urzekło. W mojej głowie pojawiły się delikatne skojarzenia z kreską innych mangaków, m.in. z Asumiko Nakamurą, Sui Ishidą czy Kei Toume, jednak Tsubasa Yamaguchi ma w swoich pociągnięciać jedyny i niepowtarzalny charakter i to wyróżnia ją na tle znanych mi tytułów. Zresztą każdy z tych mangowych artystów ma w swoim stylu ten malarski dryg, dlatego może to dlatego lubię ich dzieła? W każdym razie, Ona i jej kot zdecydowanie zasługują na Waszą uwagę, ponieważ takie historie potrafią zostać w głowach na bardzo długo. Szczególnie w przypadku, kiedy wszystko jest tak ładnie wyrysowane.


Haracz jest samotnym 37- letnim nauczycielem, mającym problem z pogodzeniem się z tym, że jego nieodwzajemniona miłość kończy szkołę. Chcąc odciąć się od tego uczucia ponownie zaczyna odwiedzać kluby, gdzie wplątuje się w relację z bardzo kłopotliwym chłopakiem…**

Sorę i Harę zostawiłam sobie na sam koniec, ponieważ bardzo długo wahałam się, czy nie napisać osobnej recenzji dla tej jednotomówki. Ostatecznie jednak uznałam, że napiszę tylko kilka słów, ponieważ większość byłaby powtórką z tego, co już wcześniej pisałam o poprzednich tytułach od Asumiko Nakamury. Przede wszystkim Sora i Hara jest spin-offem Kolegów z klasy*** i Absolwentów***, który dotyczy Haracza, nauczyciela z liceum gdzie uczęszczali główni bohaterowie poprzednich dwóch tytułów. Akcja Sory i Hary dzieje się w trakcie nowego roku szkolnego, kiedy to Haracz próbuje pozbierać się po zawodzie miłosnym. Niebagatelną rolę odegra tutaj nowy uczeń, Sorano, który będzie chciał z całych sił pomóc Harze z jego uczuciami.

Zdecydowanie Sora i Hara znów wprowadziła mnie do tego niesamowitego świata, w którym to poplątane uczucia grają główne skrzypce. Chociaż tym razem dodaje do tego trochę problemów dorosłych, więc nie skupiamy się głównie na tych nastoletnich. Te pojawiają się za sprawą Sorano, którego back-story zostaje skrótowo wspomniane. Muszę też dodać, jedno - nie przepadałam za Haraczem w poprzednich częściach, jednakże po przeczytaniu tej jednotomówki pan psor pokazał się dla mnie z trochę innej strony. Tak więc uległam Sorze i Harze i popłynęłam z nurtem tej historii. Już nie mogę doczekać się chwili położę swoje łapska na O.B.. A kwestię kreski - pomijam. Poczytajcie sobie poprzednie recenzje, bo tutaj nic się nie zmieniło. 😜

***

To już tyle w tej notce. Mam nadzieję, że jakoś zgrabnie nakłoniłam Was do sięgnięcia po chociaż jeden z opisanych tutaj tytułów. Jak można było zauważyć, każdy z nich mi się spodobał i wzbudził różne emocje. A może już czytaliście, któryś z tych tytułów? Jakie są Wasze wrażenia z lektury? 😁

* Opisy z okładki
** Opis z FP wydawnictwa (mam problem z otworzeniem strony Waneko... :/)
*** LINKI do recenzji 

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Waneko :3

Komentarze

  1. Dwóch pierwszych jednotomówek jeszcze nie miałam okazji przeczytać i mam nadzieję, że to się w najbliższym czasie zmieni, ale za to widzę, że przy dwóch ostatnich mamy bardzo podobne odczucia. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak tylko życzyć dobrej lektury, bo jeżeli co, do dwóch mamy podobne odczucia, to myślę, że i reszta będzie ciekawym czytadłem :D

      Usuń
  2. Mam trzy z przedstawionych przez Ciebie jednotomówek (Kota i Kłamstwa po angielsku). Wszystkie bardzo lubię. Nie czytałam tylko "Nie Odpychaj Mnie" i nie mam takiego zamiaru. Już sam jej opis zapowiada wszystko co najgorsze. Czytałam też na forum Waneko wyjątkowo zgodne negatywne opinie o tym tytule. Pisały je osoby, z którymi często się zgadzam więc jednak daruję sobie kupno. W sumie Twoja recenzja jest pierwszą pozytywną pozytywną opinią o tej mandze, z którą się spotkałam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nie odpychaj mnie" mi się podobało, bo lubię urocze historyjki, a tą się naprawdę przyjemnie czytało. Nie rozumiem dlaczego opis "zapowiada wszystko, co najgorsze". Komuś mogło nie podejść, ale myślę, że jeszcze kilka osób się znajdzie, którym ta cieniutka jednotomówka się spodobała. ;)

      Usuń
    2. Dla mnie "wszystko co najgorsze" to związek 16latki z 20 lat starszym facetem (i nie różnica wielu sama w sobie ale właśnie fakt, że jedna ze stron jest dzieckiem). Jak mają zamiar zbudować związek? Dzieli ich przepaść. O czym będą ze sobą rozmawiać?
      Po drugie: "niewinność" i "niedoświadczeni niczym dzieci małżonkowie". O ile rozumiem dziewczynę i to jest jak najbardziej normalne, tak 36letni facet bez żadnych doświadczeń z kobietami musi mieć jakiś defekt. Takie jest moje zdanie. Coś jest z nim nie tak, żadna go nie chciała więc zabrał się za dziecko. Takie coś przynajmniej wynika z opisu.

      Usuń
    3. To kilka wyjaśnień: 1) "Kyouko zostaje wydana za..." - małżeństwo aranżowane. 2) Akcja umieszczona jest w innej epoce. Tej informacji niestety zabrakło w opisie, ale stroje sugerują, że w mandze będą trochę inne realia, gdzie właśnie takiego typu małżeństwa były całkowicie czymś normalnym.
      Nie chcę Cię zmuszać do czytania, czy do zmiany zdania, ale nie ma co od razu oskarżać tego tytułu o jakieś zwyrodnialcze czy popaprane rzeczy, jeżeli się go nie przeczytało. A jest to naprawdę bardzo niewinna, urocza manga, która idealnie pasuje do definicji niewiążącej poczytajki w wolnej chwili. Poza tym właśnie tutaj chodzi o to, o co pytasz. Są już małżeństwem, dokonało się, więc od tego momentu, nie jojczą jakie to ich nieszczęście nie spotkało, tylko próbują stworzyć więź. :3
      Jedyne do czego można się w sumie przyczepić to język, który jest momentami trochę zbyt młodzieżowy, ale podejrzewam, że w oryginale też taki był, co po prostu zostało oddane w polskiej wersji.

      Usuń
  3. "Kłamstwa..." czekają na półce na przeczytanie. Podejrzewałam, że "Nie odpychaj mnie!" będzie właśnie taką w porządku, ale bez szału mangą i jak na razie jakoś się na nią nie zdecydowałam. Ale może kiedyś. ;)
    Koty rządzą, wiadomo. Tak więc "Ona i jej kot" jest na mojej liście tylko... cały czas albo o tym zapominam, albo świadomie odkładam zakup na później. ^^''
    Cieszę się, że "Sora i Hara" pozwoliło Haraczowi chociaż trochę zyskać w Twoich oczach. A "O.B." oczywiście polecam bardzo bardzo! <333 (co mi przypomina, muszę się wreszcie zabrać do pisania recenzji xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O "Nie odpychaj mnie!" myślę, że warto pamiętać. Szczególnie, jak lubi się "Horimiyę", bo ja jako fanka serii, jestem zadowolona (chociaż mamy innych scenarzystów, ale mimo wszystko kreska robi swoje i nie da się tych dwóch tytułów nie porównać XD).
      "Ona i jej kot" to manga, którą zdecydowanie warto mieć na półce.
      Zatem czekam na recenzję O.B.! <3

      Usuń
  4. Na pewno kupię "Ona i jej kot" Mam świra na punkcie kotów a dodatkowo anime miało świetny klimat :D Ciekawią mnie też "Kłamstwa bogów"
    Planuję kiedyś przeczytać Kolegów z klasy"i wtedy zobaczę czy skuszę na opisywaną przez ciebie część

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kooootkiiii~! <3 <3
      Myślę, że "Kłamstwa..." powinny Ci się spodobać. :3
      A jeżeli chodzi o "Kolegów z klasy" to jest to... owszem początek całego tego cyklu, ale najsłabsza z tych wszystkich części jakie u nas wydano. Oczywiście nie jest zła, ale możesz poczuć się trochę tak, jakbyś już coś podobnego czytała. Zresztą odsyłam do recenzji. ^^

      Usuń
    2. Ze swojej strony dodam, że "Kolegów..." możesz też zacząć od anime, które poza samą historią ma jeszcze do zaproponowania klimatyczną muzykę i bardzo ciekawą kolorystykę. :3

      Usuń

Publikowanie komentarza