czwartek, 11 maja 2017

[mini recenzja] Przepowiednia - One-Punch Man #6




Tytuł: One-Punch Man
Autor: One, Yusuke Murata
Wydawca PL: JPF
Tłumaczenie: Paweł Dybała
Ilość stron: 208
Rok wydania: 2017 (luty)
Cena okładkowa: 25,20zł

Wolne się skończyło. Dni lecą do przodu. Sesja nadchodzi... W takiej sytuacji są dwa wyjścia - albo spiąć się i już zacząć uczyć by z palcem w d...nosie zdać wszystko w pierwszych (jeżeli nie zerowych) terminach, albo... czytać mangi. 😝 Opcja numer dwa wydała mi się bardziej kusząca, więc czemu by sobie na poprawę humoru nie poczytać o przygodach Jajogłowego oraz jego wiernego przydupasa Cyborga? Szczególnie, że manga zbliża się coraz szybciej do momentów, których nie umieszczono w anime. 

Po zagrożeniu jakie wywołał terror i groźby o apodyktycznej władzy Króla Głębin sprawa Morzan przycichła. Srogie spojrzenie skierowano na Saitamę - bohatera z klasy C, który wykończył ponoć "zmęczonego" przez poprzedników wroga. Mimo wszystko dzięki temu Saitama otrzymuje awans do klasy B! Wspinając się pomału po szczeblach organizacyjnej hierarchii Łysol zostaje wplątany w kolejną sprawę. Tym razem to nie przelewki, bowiem wielka prorokini, czcigodna Siwababa przepowiedziała katastrofę, z której Ziemia może się już nie wykaraskać. Stowarzyszenie zwołuje do głównej siedziby wszystkich bohaterów klasy S, a wśród nich zasiądzie nie kto inny, jak Jajogłowy bohater z zamiłowania. 

Będę powtarzać to do znudzenia - One-Punch Man to kwintesencja mojego humoru. Dobrze przemielony, odcedzony, ale z dobrymi kawałami suszu. Absurd goni kolejny absurd, przez co nie da się oderwać od lektury tomiku dopóki nie zobaczy się tekturowej faktury okładki. Musze przyznać, że tym razem tomik czytało mi się znacznie szybciej. Zdziwiłam się, kiedy dotarłam już do dodatkowej historii. To tylko mówi o tym, że dużo się w tym tomie dzieje. Owo zagrożenie pojawia się na Ziemi, a bohaterowie próbują sobie z nim poradzić. Oczywiście Saitama wylatuje przed szereg, zmierzając do "bossa". A wspomniana historyjka? Powiem krótko - palce lizać. 😝

Szczerze mówiąc, to nie mam pojęcia o czym by tutaj napisać, ponieważ wszystko jak zwykle jest świetne. Błędów w wydaniu nie znalazłam. Żarciki jak zwykle wyborne. Już na trzeciej stronie komiksu dostajemy jednym sucharem po mordzie. Takie "bang", by nie rzec "brzdęk" na powitanie i przypomnienie z czym mamy do czynienia. Każda strona elegancko ponumerowana. Japońskie krzaczki dźwiękonaśladowcze pięknie zastąpione polskimi odpowiednikami. Także żyć, nie umierać. Do tego jeszcze mamy znów mojego ulubionego Pysio-Pasia (o nie, przypomniał mi się pan z warkoczem z Eurowizji*!) oraz pojawia się postać żeńska (od czasu Komarzycy chyba takiego stwora nie było) Wichura. Ujawnione też zostają charaktery z topowych miejsc w rankingu czyli (prawie) wszyscy bohaterowie klasy S. Wierzcie mi, to towarzycho jest tak specyficzne, że zastanawiam się, czy faktycznie, każdy z nich zasługuje na te rangę. Miejmy nadzieję, że w kolejnym tomie ta podejrzana część pokaże na, co ich tak naprawdę stać. 

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena kreski: 10/10
OCENA OGÓLNA: 30/30 (100%) [dużo tych setek ostatnio, nie? :D]

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu JPF! <3


* Kto chce zobaczyć ludzki helikopterek to niech sobie obejrzy XD [UWAGA! Oglądasz na własna odpowiedzialność!]

2 komentarze:

  1. Miesiąc temu przy okazji recenzji piątego tomu pisałam, że mam i jeszcze nie czytałam. I od tamtej pory sytuacja pozostała bez zmian xD
    Nie cierpię tej okładki, w ogóle nie lubię Pysia-Pasia. W anime ta historia z atakiem władcy kosmitów wydawała mi się najsłabsza, głównie przez to, że tuż po moich ulubionych morzanach, ale też nie sądzę, żeby w mandze mnie specjalnie zachwyciła. Czekam, aż się skończy i wejdziemy na nieznane z animca tereny.

    BTW: "ta podejrzana część pokarze" - *pokaże, bo od "pokazać", nie od "pokarać". I data wydania to raczej nie luty *2016* ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Pysia-Pasia chyba lubię tylko ze względu na to, jak bardzo komiczną dostał rolę w tym całym przedstawieniu. Jest to z jednej strony obrzydliwe, ale co ja potadzę, że mnie to bawi? XD
      Dzięki, lecę poprawiać. XD Moje gapstwo nie zna granic...

      Usuń