środa, 10 sierpnia 2016

199. CHŁOPAK Z SĄSIEDZTWA ~ Tsuta Suzuki




Tytuł PL: Chłopak z sąsiedztwa
Tytuł JP: 3軒隣の遠い人 [Sanken tonari no tooi hito]
Autor: Tsuta Suzuki
Wydawca JP: Tokuma Shouten
Wydawca PL: Kotori
Ilość stron: 170
Rok wydania JP: 2007
Rok wydania PL: 2016 (maj)

Z racji tego, że Merry Checker jest już w progu startowym, postanowiłam zapoznać się z wcześniej wydanym Chłopakiem z sąsiedztwa. Jeżeli spytalibyście się mnie jakie miałam oczekiwania wobec tego tytułu nie powiedziałabym po prostu nic. Do lektury mangi Tsuty Suzuki podeszłam na pełnym luzie, bo był to mój pierwszy tytuł od tej autorki. Więc jak w moich oczach sobie poradził Chłopaczek

Mitsuya Kishimoto jest typowym korposzczurem. Niestety życie w cieniu genialnego brata sprawiło, że jego przyjazne podejście do znajomych z pracy jest tylko pozorem. W rzeczywistości jest gburem, który od dziesięciu lat męczy się z młodzieńczym wybrykiem. Mianowicie nie może zapomnieć o dniu, kiedy pod wpływem chwili pocałował starszego kolegę, w dodatku sąsiada, którego znał całe życie. Mitsuya dostał od losu drugą szansę, gdyż Noboru ponownie staje się jego sąsiadem, jednak tym razem jest nieco inaczej.

Mogę powiedzieć, że manga mnie urzekła. Podobało mi się to, że Mitsuya przez tyle lat, chociaż może do końca nie było to świadome, trzymał się przy uczuciu do Noboru. Uznałam, że jest to urocze i tak pogrążyłam się w lekturze Chłopaka z sąsiedztwa. Niestety są pewne rzeczy, które mnie w tym tytule odrobinę denerwowały. 
Pierwszą i chyba najbardziej denerwującą sprawą jest fakt, że Mitsuya przez cały czas marudzi o tym jak to zmusił do pocałunku Noboru. Może mniej by mnie to denerwowało, gdyby facet nie był aż takim zimnym typem, który zdaje się stroni od ludzi. Rozumiem, że to jego strategia na przetrwanie, ale to kłóci się zupełnie z tym co mówi, a ja takiego czegoś po prostu nie lubię. A poza tym jest mało przyjazny, bo pokazuje się od najgorszej strony - udawane, ponumerowane uśmiechy na specjalne okazje oraz chęć wykorzystania trochę niemrawego kolegi z pracy zdecydowanie postawiły kropkę nad i
Drugą rzeczą, która mnie trochę irytowała było tempo rozkręcenia się całej historii. Ja naprawdę, jestem wyrozumiałą osobą, ale jak przez ponad połowę główny bohater cały czas suszy głowę swoim młodzieńczym wybrykiem... Uwierzcie mi, można stracić cierpliwość. Jeszcze mogłabym to przełknąć, gdybym miała pokazane, jak Mitsuya zaczyna na nowo swoją relację z Noboru. Ale nie! Autorka dała nam kilka chmurek z tekstem i podobizną Noboru (w okularach lub bez) i mamy się cieszyć, bo na końcu Noboru dostaje bzika i od razu wskakuje do łóżka Mitsu! Krócej mówiąc, typowy yaoiec, którego happy endem jest po prostu przelecenie swojej dawnej miłości...

Wróćmy do momentu w którym powiedziałam, że manga mnie urzekła. I tak istotnie jest. Mimo niezadowolenia z atrakcji podarowanych przez autorkę, spodobał mi się pomysł na tę mangę. Widać, że bohaterowie są wystarczająco dopracowani (szczególnie Mitsuya, ale tutaj to nie wiem czy się cieszyć, czy płakać...), a sama historia niespełnionej przez dziesięć lat miłości, chociaż jest dość sztampowym szablonem, to jednak nadal mnie kupuje. Ta manga ma swój potencjał i myślę, że się będzie podobać. Tutaj tylko zależy od tego ile fujoshi już przeczytała. Dla mnie temat szkolnej miłości połączonej w dodatku z przypadkowym zamieszkaniem obok siebie zawsze będzie się już kojarzył z  Sekaiichi Hatsukoi. Różnica jest w tym, że uke aż tak szybko nie wskoczył (ponownie) do łóżka seme... Bo nawet temat rysowania komiksów się powtarza!

Co tyczy się ilustracji to muszę przyznać są bardzo ładne, ale odczuwam wobec nich całkowitą neutralność. Nie zachwyciła mnie niczym szczególnym. Jedynie na, co zwróciłam uwagę to bardzo długie i ostre nosy postaci. Takie trochę Włóczykije. :P Muszę jednak przyznać, że operowanie cieniami i rastrami Tsuta Suzuki ma opanowane bardzo, bardzo dobrze. Pod względem kreski to mi się najbardziej spodobało.

Patrząc ogólnie, to Chłopak z sąsiedztwa przypadł mi do gustu. I mówię to mimo mojego lekkiego poddenerwowania w trakcie czytania. To jak zareagowałam na te kilka kwestii już samo o sobie mówi, że wczułam się w historię bohaterów i tylko ubolewam nad tym, że pojawiło się tyle sytuacji, których chciałabym być świadkiem. Manga ma dużo plusików, które zdążyły mnie oczarować, szkoda tylko, że zostały one przytłumione przez kilka irytujących sytuacji. 

Ocena fabuły: 7/10
Ocena postaci: 6/10
Ocena kreski: 7/10
OCENA OGÓLNA: 20/30 (67%)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Kotori. :3


11 komentarzy:

  1. Manga urzekła, ale jednak 67% :D Tak bywa.
    Pamiętam, że kiedyś czytałam tę mangę i nic z niej nie pamiętam. To ci psikus pamiętania. Ale dałam 7/10 (!) na MALu, czyli musiało mi się spodobać ogromnie.
    Podczas czytania recenzji trochę mi się przypomniało, fajnie, że mamy romans dorosłych bohaterów, a nie jakieś gwałty i mizianie w szkolnym kibelku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie pamiętam każdego tytułu jaki mi się podobał XD To normalne. :P
      Owszem jest to plus, ale w ogóle tego nie odczułam, że zachowują się na dorosłych ludzi. Prócz tego, że zarabiają (no i chodzą na browary) to równie dobrze mogłoby to się dla mnie odbyć w latach licealnych. XD

      Usuń
    2. Jezu, jednak to zamówiłam XD A Merry Checkera już mam, co ze mna jest nie tak.

      Usuń
    3. Ja sobie to pytanie zadaję od dobrych dwóch lat, a na mojej gej-półce prawie wszystko, co wychodzi... Także ten. xD Uznajmy, że to normalne. :P

      Usuń
  2. Uwielbiam kreskę Suzuki Tsuty <33. Jedna z moich ulubionych autorek. Ta manga jest dla mnie akurat... takim dodatkiem do Merry Checkera, która wyjaśnia dlaczego jeden z bohaterów mówi, że "miał jeden przypadek z osobą tej samej płci". XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Chociaż teraz przeczytałam "Monster Petite Panic" od Dango to i tak nigdy nie przekonam się do tego typu mang i nigdy nie będę zagorzałą czytelniczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie zmuszam. :D Yaoi albo się kocha albo nienawidzi XDXD

      Usuń
  4. 'W rzeczywistości jest gburem, który od dziesięciu lat męczy się z młodzieńczym wybrykiem. Mianowicie nie może zapomnieć o dniu, kiedy pod wpływem chwili pocałował starszego kolegę, w dodatku sąsiada, którego znał całe życie. ' OMATKO ARMAGEDON, JAK RZYĆ PANIE PREZYDENCIE XDDDDDD zawsze mam fun z tych dramatów bohaterów mang like 'pocałowałem ją/go i co teraz, omg, mój fasto kissu, omg omg czas się pociąć' XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby Mitsu caaaały tomik nie pierdzielił o tym, to uznałabym, że jest to urocze, XD Ale tutaj, to trochę beka. XDDDDDDDDDDDDDDDDDD

      Usuń
  5. Czytałam to już kiedyś, ale jak Kotori ogłosiło tę mangę, to kompletnie nie mogłam sobie przypomnieć, co się tam działo. Rzeczywiście, to ciągłe rozpamiętywanie robiło się aż irytujące, ale poza tym manga nawet w porządku, a kreska całkiem przyjemna w odbiorze (Włóczykije - ciekawe porównanie :D). ;)

    OdpowiedzUsuń