piątek, 11 grudnia 2015

163. [mini recenzja] JAK ZOSTAŁAM BÓSTWEM?! #3 ~ Julietta Suzuki




Tytuł PL: Jak zostałam bóstwem?!
Tytuł JP: 神様はじめました [Kamisama Hajimemashita]
Autor: Julietta Suzuki
Wydawca JP: Hasusensha
Wydawca PL: Studio JG
Ilość stron: 192
Data wydania JP: 2009
Data wydania PL: 2015 (październik)
Link do poprzednich recenzji: 1/2

Nanami zaczyna dostrzegać w Tomoe kogoś więcej niż tylko Chowańca. Podczas bankietu u Himemiko dziewczyna przebiera się w pożyczone od Księżniczki Rozlewiska drogocenne kimono. Po cichu ma nadzieję, że Tomoe zgubi szczękę na jej widok, ale niecny plan obraca się przeciwko niej. Jakby tego było mało, uratowany przez dziewczynę wąż naznacza ją dziwnym symbolem. Czy to znaczy, że od teraz Nanami jest narzeczoną białego gada?!

Kolejna odsłona przedniej komedii z dziewczyną-bóstwem oraz jej przecudownym chowańcem, za którego nie jedna dała by się pokroić! Ma tu miejsce kilka interesujących zdarzeń, a mianowicie: poznajemy kolejną postać, Tomoe przywdziewa dziewczęcy mundurek oraz pojawia się coraz to cieplejsze uczucie między dwójką głównych bohaterów -  na razie bardziej jednostronne, ale że jest to manga shoujo, wiadomo czego spodziewać się po tym wątku.

Jak zostałam bóstwem?! kocham przede wszystkim za postać Tomoe. Bo jak go tu nie wielbić? Jednak są też inne rzeczy, które sprawiają, że od mangi nie umiem tak po prostu uciec i pozostawić jej samej sobie. Przynajmniej nie na etapie trzeciego tomiku. Świat, w którym zagościła Nanami, co raz bardziej otwiera się przed czytelnikiem, a to absorbuje w znacznym stopniu nasza uwagę. To jest drugi powód, dlaczego sięgam po tą mangę – opiera się w jakimś stopniu na japońskich wierzeniach. Czy są one prawdziwe, tego jeszcze nie wiem, ale mam zamiar (przy dłuższym wolnym) się tego dowiedzieć. :P

Trochę od premiery tego tomu minęło, ale lepiej późni niż wcale. Akcja mangi nabiera trochę większego tempa i rozmachu. Myślę, że na etapie trzeciego tomiku możemy zakończyć, jako takie zapoznanie się z głównymi bohaterami i wkrótce będziemy przechodzić do trochę dłuższego wątku, niż perypetie lisiego demona balującego w szkole Nanami, w dodatku w jej mundurku. Co musze przyznać odrobinę mnie smuci, ale nie sądzę, aby Julietta Suzuki porzuciła, krótkie dwu- bądź trójrozdziałowe historyjki, które bez wahania mogę nazwać „Śmiechu warte”.
Powróćmy natomiast jeszcze do tematu bohaterów. W tym tomiku poznajemy niejakiego Mizukiego – białego węża, który pełni taką samą rolę jak Tomoe dla świątyni Yonomori. Jak to się dzieje, że biały wąż pojawia się w życiu młodej bogini? Sprawa nie jest jakoś bardzo skomplikowana, po prostu można powiedzieć, że Nanami ratuje biednego wężulka z opresji, a ten w ramach „podziękowania” pozostawia jej tajemnicze znamię. Oczywiście Tomoe od razu wie, o co chodzi ze znamieniem, i tak chroni swoją panią w dzień, w nocy i w szkole...
Martwię się jedną rzeczą. A mianowicie tym, że Mizuki może zostać odrobinę znienawidzony przez osoby, które nie znały się wcześniej z Jak zostałam bóstwem?!. Tu troszkę posłużę się moimi wspomnieniami z oglądania anime (choć są one odrobinę wyblakłe...). Ogółem Mizuki nie jest złą postacią. Przez pewne wydarzenia z jego trącącej dramatyzmem historii zdecydował się na porwanie i poślubienie Nanami (do czego ostatnie nie doszło za sprawą pewnego bohaterskiego lisa). Z Anime zapamiętałam Mizukiego jako sympatycznego bohatera, który za wszelką cenę chciał nauczyć się grać na specyficznym flecie... Tak ten flet zdecydowanie zapadł mi w pamięć... Dlatego nie zrażajcie się do jego postaci teraz. Później będzie to sympatyczniejsza gadzina. :3

To się rozpisałam. Chyba widać, że lubię postać Mizukiego oraz to, że Jak zostałam bóstwiem?! nie jest tytułem mi obojętnym. Prenumerowanie tego tytułu, było jedną z lepszych decyzji tego roku! Będę powtarzać to dopóki mi się nie znudzi. Czwarty tomik już wkrótce trafi na sklepowe półki (oraz nieskromnie: w moje łapki), dlatego spodziewajcie się kolejnej recenzji Bóstwa!

Ocena fabuły: 9/10 (wybitna)
Ocena postaci: 10/10 (arcydzieło)
Ocena „kreski”: 7/10 (bardzo dobra)
OCENA OGÓLNA: 26/30 (87% - świetne)



13 komentarzy:

  1. Według mnie po tym tomie nie można zrazić się do Mizukiego. Nawet nic takiego nie zrobił żeby od razu go nie lubić. Ale i tak moim ulubieńcem pozostaje Tomoe, ponieważ cała jego postać jest po prostu świetna. Podobnie zresztą jak postać Kuramy, którego również wielbię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomoe numerem jeden 4evaaa!!! <3
      Kurama. No może być. Jakoś mi nie podpadł za bardzo - ani w dobrym jak i złym tego złowa znaczeniu. Ale cóż, czuję tą "satysfakcję" gdy Tomoe mu grozi, że zmieni w jakiegoś ptasiora i ugotuje. <3

      Usuń
  2. Chętnie bym przeczytała, ale nie aż tak żeby pchać się w tak długie shoujo. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt dłuuugie, ale za to się nie nudzi. Przynajmniej nie mnie. :D

      Usuń
  3. Mizuki zaczął jako stalker niedoszły gwałciciel, a potem był albo denerwującym comic reliefem, albo udawał trickstera i mieszał, jak z tą wycieczką do przeszłości. Nie powiem, żebym jakoś szczególnie go nienawidziła, ale zabiera cenne miejsce w kadrach i na ekranie innym, fajniejszym (czyli dosłownie wszystkim) powstaciom. Nawet jego głos jest drażniący (przy czym jego aktora w innych rolach lubię albo mi nie przeszkadza).
    Więc no, masz zły gust bo ubisz postać, której ja nie lubię :) I w sumie jeszcze nawet nie przeczytałam tego tomu w całości, ale nie przez niego, a z lenistwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam zły gust. XDD Nie no, Tomoe to numer jeden i nic go w tej mandze nie pobije. <3 <3

      Usuń
  4. Wszyscy tak dużo mówią o tej mandze, więc chyba sobie dzisiaj obejrzę anime, żeby chociaż odrobinę być w temacie. xP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej. Mam nadzieję, że polubisz Tomoe jak my WSZYSCY! xD

      Usuń
  5. zapraszam do siebie gdzie do zgarnięcia jest kawaiibox

    OdpowiedzUsuń
  6. Akurat ten tomik był dość smutny i sentymentalny - ta wierność Mizukiego, ta jego desperacja i rozpacz - moje serduszko cierpiało ><
    Oczywiście Team Tomoe zawsze i wszędzie, ale Mizukiego również darzę sympatią :D
    Teraz tylko czekać na kolejny tomik

    OdpowiedzUsuń
  7. W sumie w większości wierzenia się zgadzają.

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie w większości wierzenia się zgadzają.

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie w większości wierzenia się zgadzają.

    OdpowiedzUsuń