sobota, 7 grudnia 2013

24. TORADORA! ~ Yuyuko Takemiya x Zekkyō x Yasu – TOMIK PIERWSZY




Tytuł: Toradora!
Tytuł alternatywny:  とらドラ![Toradora] ; Tiger x Dragon
Scenariusz: Yuyuko Takemiya
Projekty postaci: Yasu
Ilustracje: Zekkyō
Wydawca oryginalny: ASCII Media Works
Wydawca polski: Studio JG
Ilość stron: 194
Data wydania: wrzesień 2013
Geny potrafią uprzykrzyć życie. Zwłaszcza, gdy nie są one tymi pozytywnymi. Z tym problemem mierzy się Ryuuji Takasu. Jest na językach szkolnych znajomych jako młodociany przestępca, a cała ta opinia jest skutkiem jego morderczego spojrzenia – odziedziczonego po ojcu gangsterze. Wraz z rozpoczęciem drugiego roku w liceum nadarza się okazja do ułożenia sobie życia na nowo. Zostaje przypisany do tej samej klasy co obiekt jego westchnień – Minori Kushieda, jednak już pierwszego dnia wpada na osóbkę dość niepozorną, ale bardzo niebezpieczną, przez którą jego „opinia” łobuza ulega zmianie o sto osiemdziesiąt stopni. 


Tyci Tygrys i Smok

„(...) Niektórzy do tej pory się nie pozbierali. A to tylko część niepokojących plotek, które nieprzerwanie krążą o niej po korytarzach.”

Taiga Aisaka, nazywana powszechnie Tycim Tygrysem jest postrachem szkoły. Historii o jej „przestępstwach” oraz pochodzeniu jest tak wiele ile kropel w kałuży nazywanej Pacyfikiem. Nie ma osoby, która by jej się sprzeciwiła czy w ogóle weszła w drogę. Aż do pewnego, kwietniowego dnia, kiedy to nie zauważona zderzyła się z wyższym (o wiele) chłopakiem. Wspomniałam już, że nie jest to dziewczyna o zbyt wysokim wzroście? Chociaż pomimo tego jest bardzo uroczą panną, co kiedyś sprawiło kłopot niejednemu chłopakowi – tak około połowie szkoły, tej męskiej połowie. Jednak bycie nastolatką i nie zakochać się nie idzie w parze. Taiga ma już swojego wybranka, o którym nawet nie wie jej najlepsza przyjaciółka – już wcześniej wspomniana Kushieda. Jego tożsamość przez (znów) przypadek poznaje Ryuuji, kiedy to podłożenie listu miłosnego do ukochanego kończy się fiaskiem. Biedna, niezdarna i zdenerwowana Taiga pomyliła torby, zamiast do torby właściwej osoby włożyła list do szkolnej teczki Ryuuji’ego. 

„– (...) Przez Ciebie najadłam się wstydu jak nigdy w życiu! Nie pozostaje mi nic innego, niż skończyć ze sobą!
– Skoro chcesz się zabić, to dlaczego próbujesz zabić mnie?!
– Bo nie chcę umierać. To chyba oczywiste! A jeśli nie ja, to ty musisz umrzeć! Albo chociaż stracić pamięć!”

Bo świat jest naprawdę mały...

„Za oknem piękna pogoda... Ale do mojego domu słońce nie dociera.”

Miło jest zamieszkiwać pełne słonecznych promieni mieszkanko, prawda? Ryuuji tak właśnie mieszkał, do czasu aż za oknem nie postawiono wielgaśnego apartamentowca. Pół biedy jeżeli jest jeszcze jako tako jasno. Gorzej jest, kiedy wyglądając przez okno widzi się osobę, której się podpadło. Sąsiadem, a raczej sąsiadką, vis-à-vis jest nie kto inny jak Tagia Aisaka. Bardzo miło brzmi to kiedy jest możliwość codziennego zjadania wspólnego śniadania czy przemierzania drogi do szkoły z przyjacielem czy przyjaciółką. Dla bohaterów tej mangi, do zastania przyjaciółmi, chyba daleka droga. Jak na razie są połączeni umową, dzięki której wzajemnie pomagają sobie ze zdobyciem tej drugiej połówki. 

„Ma (...) w sobie coś... Co mnie bardzo martwi, a czego nie potrafię jeszcze opisać. (...) Nie potrafię zostawić jej samej sobie...”


Nie wiecie jak bardzo jestem zadowolona, że Toradora! trafiła na polski rynek. Jest to jedna z tym serii, która pomagała mi utorować drogę do mang shoujo. Tych typowych shoujo. Teraz przewinęło się masę tytułów lepszy i gorszych, ale mam kilka takich do których porównuje poniektóre i właśnie jedną z tych do porównania jest ta oto manga. Urocza, zabawna, momentami poważna, a przede wszystkim lekka. Według mnie właśnie takie powinno być shoujo – lekkie niczym słynne „dziewczyńskie” bańki. Historia nie jest jakaś bardzo skomplikowana. Mamy dwoje zakochanych nastolatków, który „pomagają sobie” na drodze do szczęścia. W pierwszym tomie nic raczej więcej nie znajdziemy. Myślę, że z kolejnymi częściami akcja pójdzie trochę do przodu, ale w swoim własnym tempie. Postaci są tu głównym atutem, ponieważ nie mam czego im wytykać. Mam wrażenie, że to historia była napisana dla nich a nie pod nich. Oczywiście jest wiele takich mang, jednak tu wyczuwam to bardziej. Może jakieś sentymenty się odzywają? Taiga, będąca nie tylko główną bohaterką ale także ikoną tego tytułu, podbija moje serduszko, pakując się do niego z niezłym impetem i w niewielkich, trochę brudnawych bucikach. Ryuuji natomiast wszedł zaraz za nią czyszcząc pozostawione przez Tygryska ślady. Całość jest dobrze rozrysowana, jedynie raster użyty na włosach Aisaki początkowo mnie drażnił, jednak później się przyzwyczaiłam i to co widziałam prezentowało się bardzo dobrze. Z niecierpliwością czekam na kolejny tomik miłosnych perypetii tej dwójki. 

Ocena fabuły: 9/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena „kreski”: 9/10
OCENA OGÓLNA: 9/10

Okładka light novel narysowana przez Yasu

Skany:
 


Jednak dałam radę. Dziś wieczorem wyjazd. A ja nadal nie spakowana jak należy. Oprócz tego w tym roku to ostatni japoński, przynajmniej dla mnie. Ostatnie zajęcia mają odbyć się w czasie, kiedy to będę siedzieć w autobusie w drodze powrotnej do Polski. Więc, chyba samo przez się, się rozumie. Poza tym uwielbiam Miho-sensei. :3
Święta zbliżają się wielkimi krokami, więc myślę, że pojawi się również więcej recenzji. Chociaż nie obiecuję, znając mnie mogę nie wyrobić, bo tu rodzina, a tu coś wypadnie, tu jakiś wyjazd, meteoryt, rozstąpienie ziemi, burza z piorunami albo zwyczajnie w świecie kot nie pozwoli mi postawić nogi na ziemi, ponieważ Księżniczka Kōcha (pospolicie przeze mnie nazywana Herbacią - zdjęcia robione przez brata :3 ) chce się wyspać na moich nogach czy brzuchu. xD Kochany kociak prawda. Dba bym nie straciła mojego poziomu lenistwa. :P
Poza tym zachęcam ponownie do dołączenia do grona redakcyjnego portalu sztukater.pl.

14 komentarzy:

  1. Nie jestem jak Taiga, tak w ogóle. Ona jest o 10 cm niższa, ot co!

    Właśnie oglądam anime - przez Dawida.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anime było cudne, ale nie wiem, czy kupować mangę. Jak zwykle mam ograniczone fundusze D:

    OdpowiedzUsuń
  3. Oglądałam anime, jak zawsze powtarzam, nie jestem fanką romansideł, ale to akurat przypadło mi do gustu, przyjemnie się je oglądało, niemniej jednak nie polubiłam serii na tyle, by zaopatrzyć się w mangę, poza tym niespecjalnie przepadam z mangami na podstawie novelek + nie bardzo podoba mi się kreska.
    A w ogóle to chciałabym zobaczyć Twoją kolekcję w całej okazałości. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakładce "O blogu" możesz "pozwiedzać". XD

      Usuń
    2. ohoho Widzę nawet, że co jakiś czas aktualizujesz, ja jak wrócę do domu chyba też będę musiała jakieś nowe zdjęcia zrobić. <3

      Usuń
  4. Wczoraj sobie oglądałam speciale z Toradory. Samo anime mam już dawno za sobą i bardzo je lubię. Ale nie ciągnie mnie do mangi. Taiga jakoś dziwnie wygląda XD Wolę ją z anime...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja akurat kontaktu z anime wcześniej nie miałam, ale postanowiłam sięgnąć po mangę. I tu się nie zawiodłam ♥ Fabuła i bohaterowie kradną moje serce, chociaż wielka fanką romansów nie jestem. Kreska bardzo mi się podoba, może dlatego, że nie mam porównania z anime. Czekam z niecierpliwością na kolejne tomy i, co się rozumie samo przez się, ich świetne recenzje ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale przecież Toradora to shounen, była publikowana w Dengeki Daioh. Chyba, że przez "shoujo" masz na myśli romansidła? Chłopcy też lubią poczytać o zarywaniu fajnych panien :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie bliżej temu tytułowi do shoujo jak do shounen. Chociaż może nie powinnam była określać tego tytułu jako shoujo... Chymm *myśli*.

      Usuń
  7. Kocham to anime ^^ Chciałabym w przyszłości zrobić cosplay Taigi, pasuję posturą, wzrostem, kolorem oczu i momentami usposobieniem, a do tego uwielbiam tą małą, więc marzy mi się, aby kupić perukę i uszyć ten mundurek. Samą mangę mam zamiar kupić jakoś w najbliższym czasie. Opinia fajna i gdyby nie fakt, że już to lubię, to pewnie sięgnęłabym po zarówno anime jak i mangę :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Na razie jej nie zakupię - nadal czekam na Kaichou... i już za niedługo otrzymam trzy tomiki Vampire Knight ^^ Wiem, wiem... Niepotrzebnie się chwalę >< Co do Toradory, widziałam anime i oceniłam je 8/10, nie wiem, jakoś wydawało mi się to troszkę zbyt naciągane pod koniec. Zatem na razie Toradorze mówię nie :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytalam! No wreszcie wypowiem sie nalezycie pod twoim postem ^ ^ No to... wczesniej ogladalam anime (nawet znajdziesz stara recenzje w zakladce "recenzje" u mnie na blogu - zapraszam choc uprzedzam ze rozni sie o wiele od tego jak pisze teraz ;p) i bardzo mi sie spodobalo wiec skusilam sie na mange. Tak jak Ty nie moge sie doczekac kolejnego tomiku! ^ ^ uwielbiam tę historie <3 kreska bardzo mi sie podoba tak samo jak wykonanie ;) nic tylko czekac ! pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaki uroczy kociak! *o* Ale to tak "by the way", jak to mówią.
    Hm, tej serii nie czytałam ani nie oglądałam. Może kiedyś to nadrobię, bo słyszałam sporo pochwał na temat "Toradora!".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń