#310 - Chainsawman #1

Siedzę już na tym blogu, ładnych kilka lat. Przez ten czas na stronce pojawiło się wiele tekstów o różnych mangach - od tytułów middle-gradowych, przez bardziej poważniejsze, aż do klasyków. Sama w świecie M&A przebywam już ponad 12 lat i muszę przyznać, że imponujące jest to, jak charakter i tematyka japońskich komiksów ewoluuje. Przekonanie się o tym na własnych oczach dla takiego mango-freaka, jak ja jest doprawdy niesamowitym przeżyciem. Wszystkie te nostalgiczne odczucia wzbudził we mnie tytuł, którym de facto nie byłam zbytnio zainteresowana, a który - jak to się dosyć często zdarza - potrafił mnie w pewnym stopniu znokautować. A więc tym razem w przeciwnym narożniku staje świeżaczek na polskim rynku - Chainsawman!

Życie potrafi być ciężkie, ale to, jak żyje ubogi Denji, wydaje się być czystą abstrakcją. Pomieszkujący w totalnie zrujnowanej szopie chłopak, odziedziczył dług ojca i jest winny grube pieniądze yakuzie. Marzy o prostym, nudnym życiu, w którym mógłby zajadać się kanapkami z dżemikiem i choć raz pójść na małe tête-à-tête z jakąś fajną laską. Jego towarzyszem niedoli, przypadkowo staje się niewielki demon Pochita, któremu bliżej do psa niż do siejącego postrach potwora. Aby spłacić dług Denji został samozwańczym łowcą demonów. Pewnego dnia wpada w zastawioną przez demona pułapkę, która nieoczekiwanie przerodziła się w szansę na lepsze życie. Jednak czy aby na pewno?
 

Muszę przyznać, że Chainsawmana czytało się bardzo, bardzo dobrze. Złożyło się na to kilka rzeczy, a jedną z nich na pewno było fizyczne wydanie mangi. Dobrym wyborem było sięgnięcie po powiększony format, gdyż po prostu poniektóre sceny lepiej się w ten sposób odbierało. Od strony technicznej tomik prezentuje się nienagannie - dobre klejenie, dobry papier i druk, który prawie w ogóle się nie przebija na drugą stronę. Również muszę powiedzieć, że manga jest porządna pod względem tłumaczenia i redakcji. Chociaż chciałam (😈) to nie znalazłam ani jednej literówki. Ba! Nawet nie miałam takiego momentu, gdzie odczułabym jakiś zgrzyt stylistyczny, co czasem niestety się już zdarzało. 

Druga rzecz, która sprawiła, że Chainsawman był naprawdę przyjemnym czytadłem, to wartkość a zarazem prostota akcji. Fabuła, jak na razie nie zdradziła za wiele, jeżeli chodzi o "cel" całej intrygi, a przynajmniej nie wybrzmiał on zbyt mocno. Nasz główny bohater chce po prostu życia ze swoich marzeń, co - uwaga - w jakimś stopniu już się spełniło. Dlatego też po pierwszym tomie ciężko jest mi stwierdzić, w jakim konkretnym kierunku ta historia będzie się toczyć. Szczególnie dezorientująca jest dla mnie stylizacja Chain'a, gdyż przybiera ona formę parodii gatunku osadzonej w gatunku, którą możecie kojarzyć, chociażby z One-Punch Mana. Jednak w porównaniu do tego tytułu, Chain jest dużo bardziej krwawy, bardziej kąśliwy i mocniej pikujący w stronę seinena niż jest to w przypadku historii Łysego w Pelerynie. 


Komizm pojawiający się w Chainsawmanie jest także odzwierciedlony w kreacji postaci, gdyż ich zachowanie w poszczególnych sytuacjach rozbija pewne schematy i nie pozwala ze stuprocentową pewnością przewidzieć dalszego biegu wydarzeń. Gdybym miała określić Denjiego jakimś prostym zdaniem to powiedziałabym, że jest to depresyjny półgłówek o miękkim sercu. Chwilami chciałoby się takiego zdzielić dechą prosto w łeb, ale są też i takie momenty, kiedy zwyczajnie chce się takiego głąba przytulić i poklepać po pleckach. W mandze prócz Denjiego pojawiają się: pani Makima (przygarnia Denjiego pod swoje skrzydła oraz daje mu propozycję nie do odrzucenia), Aki Hayakawa (nowy kolega po fachu, który poważnie podchodzi do sprawy demonów, gdyż pragnie się zemścić za śmierć rodziców) oraz Power (demon, który zamieszkał w ciele martwej dziewczyny oraz zostaje partnerem Denjiego przy nowym zadaniu). To różnorodne towarzystwo poznajemy na razie tylko w jakimś niewielkim ułamku, jednak każdy z nich skrywa w sobie pewien mrok, którego pozbawiony jest Denji. Stąd też jestem naprawdę zaintrygowana tym, jaki obrót przybiorą sprawy w kolejnych tomikach.

Zanim jednak przejdę do podsumowania pasuje napisać kilka słów o stronie graficznej. Generalnie kreska Chain'a nie wygląda na zbyt skomplikowaną. Ma bardziej charakter szkicu - tak pod względem linii, jak i cieniowania. Samo cieniowanie zaś jest dosyć mocno ograniczone. Sporadycznie pojawiają się szarości, główną rolę gra tutaj czerń i biel. Jednak kunszt tej mangi nie leży w niezwykle ozdobnym i perfekcyjnym pociąganiu piórkiem, a w rozplanowaniu kadrów oraz ekspresji postaci. Denji został zaopatrzony w tym tomiku w naprawdę mocno rozrysowaną mimikę, co może tylko poświadczyć o umiejętnościach rysownika, gdyż gama emocji jaką oddaje na twarzy tego bohatera jest naprawdę imponująca. Momentami durna, ale mimo to imponująca. To samo tyczy się scen akcji, gdzie Chainsawman daje popalić demonom. W całym tym chaosie kresek można dopatrzyć się ekspresyjności, co osobiście bardzo doceniam. 


Co by nie powiedzieć, to Chainsawman jest dobrą mangą. Ma swój specyficzny klimat, który nie każdemu może przypasować, ale na pewno znajdzie grono swoich fanów. Czy ja bym się do niego zaliczyła? Myślę, że chyba tak. Mówię "chyba", gdyż tak, jak wspomniałam wyżej, nie wiem w jakim kierunku całe to przedsięwzięcie zmierza, ale forma w jakiej jest ta historia podawana oraz ta specyficzna obietnica tajemnicy mnie pociąga. Z tego też względu pewnie zaopatrzę się w kolejny tomik tej serii (który nie tak dawno ujrzał światło dzienne), a Wam polecam przyjrzeć się temu tytułowi, gdyż niejednego może zaskoczyć. 
 
Za możliwość przeczytania dziekuję wydawnictwu Waneko!  
 

Komentarze

  1. Spróbuję z pierwszym tomem ale najpierw muszę skończyć zbierać "Fire punch " tego autora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety Fire Puncha, nie miałam jeszcze okazji przeczytać, ale po Chainie jestem troszkę zainteresowana innymi tytułami od tego autora. Szczególnie podjarał mnie fakt, że pracował on także Yujim Kakim (ten był jego asystentem), ponieważ bardzo lubię Piekielny Raj (JPF). Dlatego prędzej czy później pewnie sprawdzę Fire Puncha. :D

      Usuń
    2. Jestem dopiero po pierwszym tomie więc jeszcze nie jestem pewna czy polecać czy nie.
      Zachęcająca ta informacja o ich współpracy :)

      Usuń
  2. Myślę, że absolutnie nikt nie przewidział, dokąd zmierzał Chainsaw Man xD Tajemniczość i niepewność co do dalszych wydarzeń trzymała mnie do ostatniego rozdziału :D
    Uwielbiam to, że mimo że ta historia jest mocno horrorowa z czarnym humorem, to jednak jest mocno skoncentrowana na postaciach. A na Denjim najbardziej. Na jego dążeniu do "dobrego" życia. Na rozpracowywaniu jego relacji z kobietami. Na jego samotności, na rodzących się przyjaźniach. Kocham Denjiego xD Dla mnie to jeden z najlepszych głównych bohaterów shonenów. Wiele się nauczył w trakcie tej historii i nie mówię tu teraz o jego zdolnościach do walki xD
    Pozostaje mi tylko polecić dalsze tomy, bo dla mnie im dalej tym lepiej, ciekawiej, bardziej.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza