Ochroniarz za tysiaka - Cross Regalia



Tytuł: Cross Regalia || Autor: Sanda Makoto, Nariie Shinchirou || Wydawca PL: Waneko || 
Tłumaczenie: Lucyna Wawrzyniak || Ilość tomów: 1 || Status mangi: Zakończona || 
Ilość stron: 346 || Rok wydania PL: 2018 || Cena okładkowa: 27,99zł

Po moim ostatnim rozczarowaniu On doorstep musiałam odreagować. Sięgnęłam więc po tytuł, który jakoś skojarzył mi się ze Sword Art Online (nie pytajcie czemu XD), a także zapowiada dużo akcji. Inaczej mówiąc, wygląda na przyjemną poczytajkę. Dużo się w mojej ocenie nie pomyliłam, ale o tym trochę dalej.

Wieczór. Licealista, Hasero Inumi przemierzając ulice miasta poszukuje ludzi potrzebujących pomocy. Sam siebie nazywa "ochroniarzem za tysiąc jenów", dlatego próbuje znaleźć jakiegoś zleceniodawcę. Zazwyczaj jest wynajmowany do odnalezienia zaginianego kota czy psa, jednak tym razem znajduje w zaułku nieprzytomną dziewczynę. Kiedy ta odzyskuje przytomność, przedstawia się jako Nata i postanawia skorzystać z usług Hasero. Niedługo później chłopak dowiaduje się, że tarapaty z jakimi zmaga się Nata, mają długą historię, a nowa znajoma skrywa pewną tajemnicę.


Cross Regalia to manga dwutomowa. U nas wydana została, jako jedna z serii Jednotomówek Waneko, dlatego możemy cieszyć się solidnym tomem 2w1. Oprawiona została w błyszczącą obwolutę, pod którą skrywa się czarno-biała okłada z ilustracją, którą możemy spotkać wewnątrz komiksu. Niestety tym razem nie mamy żadnych kolorowych stron, co w tym przypadku troszkę mnie zasmuciło, ponieważ kolor dodałby o kilka punktów więcej do klimatu przedstawionej tutaj historii. Klejenie jest solidne, a druk... byłby idealny, gdyby nie "łupież", który pojawia się na poniektórych stroniczkach. Nie ma go zawrotnie dużo, no ale niestety jakieś paprochy się przewinęły. Błędów redakcyjnych nie wyhaczyłam.

Główny zarzut, jaki mam wobec tej serii dotyczy fabuły. Cross Regalia cierpi na syndrom "podstawki do LNki", czyli historia tutaj przedstawiona kończy się szybciej niż cała intryga. A ta w tym przypadku wydaje się być ciekawa. Z tego też względu uznałam, że ta manga to nic innego jak reklama, która ma zachęcić mangofilów do sięgnięcia po książkę, w której jest ciąg dalszy przygód samozwańczego ochroniarza i tajemniczej dziewczyny. Z jednej strony zagranie to jest genialne w swej prostocie, bo dzięki sympatycznym bohaterom i pomysłowemu zastosowaniu magii chce się sięgnąć po powieść. Z drugiej - czuję się trochę oszukana, bowiem ten przydługi wstęp zawiera w sobie dużo szablonów i na nich buduje całe napięcie. Tak więc to działa, bo można się zaangażować, ale ostatecznie odczuwa się niedosyt.


Tak, jak już napomknęłam Cross Regalia posiada sympatycznych bohaterów, którzy - uwaga - nie są ciapami. Moim skromnym zdaniem to właśnie oni są największym plusem dla tego tytułu i podciągają zainteresowanie czytelnika. Podobne uczucia mam względem kreski, która uprzyjemnia lekturę komiksu. Nie jest może ona zbyt oryginalna, ale widać, że rysownik ma umiejętności potrzebne do ukazania ciekawych scen walki, a także widać lekkie zacięcie do ecchi. A właśnie! Kwestia ecchi! Nie jestem wielką fanką tego gatunku, gdyż zazwyczaj wszystko skupia się na płucnej części kobiecego ciała, a jakaś większa intryga zazwyczaj jest licha, ale Cross Regalia zdecydowanie nie stawia na cycki. Są pewne bodźce, które mogą sugerować taką gatunkowość, ale ostatecznie nie jest to wiodąca cecha. I chwała scenarzyście!

Chyba nie ma sensu się dłużej nad tą jednotomówką rozwodzić. Cross Regalia to interesująca manga, chociaż nie dająca 100% satysfakcji. Mozna zżyć się z bohaterami, a także popatrzeć na dobrze rozrysowane sceny akcji czy ładne buzie. Fabularnie jednak manga wypada trochę gorzej, chociaż zastosowane tutaj schematy ładnie łączą się w całość i pozwalają na wchłonięcie świata przedstawionego. Co tu wiele mówić... Z chęcią przeczytałabym ciąg dalszy przygód Naty i Hasero, ale nie wiem czy porwałabym się na light novel. Nawet pomimo tego, że ostatnio mam mniej oporów do tego typu wydań.

Za egzemplarz recenzencki dziekuję wydawnictwu Waneko!

 

Komentarze

  1. Kreska wygląda ładnie - wcześniej nie przyglądałam się środkowi tej mangi - ale to chyba za mało, żebym kupiła ten tytuł. Tak to raczej mnie do niego nie ciągnie. :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się w sumie dobrze bawiłam czytając, ale ostatecznie raczej już do tej mangi nie wrócę. :/

      Usuń
  2. Nie cierpię ucinania historii w połowie, mocno mnie to zniechęca do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ucięte w połowie to raczej nie jest, bo mamy tutaj zarysowaną historię od początku do końca, ale jest ona takim przydługim prologiem do większego zamieszania.

      Usuń

Prześlij komentarz