niedziela, 13 marca 2016

175. [mini recenzja] ATAK TYTANÓW #3 ~ Hajime Isayama



 
Tytuł PL: Atak Tytanów
Tytuł JP: 進撃の巨人 [Shingeki no Kyojin]
Autor: Hajime Isayama
Wydawca JP: Kodansha
Wydawca PL: J.P.Fantastica
Ilość stron: 200
Data wydania JP: 2010
Data wydania PL: 2014 (październik)
Link do poprzednich recenzji: 1/2


Nie mogę pozbyć się tego dziwnego uczucia, które przywędrowało do mnie podczas zastanawiania się nad poprzednią recenzją. Doszło do mojej świadomości, że jednak Atak Tytanów „zaszufladkowałam” gdzieś nie daleko Innego świata Grudzińskiego, Pianisty Polańskiego oraz Medalionów  Nałkowskiej. Możecie powiedzieć, że zwariowałam, ale sama siebie odrobinę za to karcę, ponieważ opowieść z mangi jest fikcją, a w przytoczonych przeze mnie utworach spotykamy się z faktem historycznym. Jednak AT wywołuje u mnie podobne emocje, a przynajmniej kiedy sobie pozwolę na dumanie nad tym tytułem.

Trzeci tomik rozpoczyna się rozdziałem gdzie, poznajemy kapitana Levia oraz dowódcę korpusu zwiadowców Erwina. Zwiadowcy wracają z wyprawy za mur, więc nie do końca wiedzą, co dzieje się w obrębie miasta. Tam z kolei prócz poruszenia wywołanego wtargnięciem tytanów pojawia się nowy, przerażający problem – Eren Jaeger. Z poprzedniego tomu wiemy, że Eren potrafił zmienić się w tytana, w dodatku takiego, który atakował „swoich tytanicznych braci”. Los Erena wisi teraz na włosku, bowiem przerażeni żołnierze chcą go skazać na śmierć.
Na szczęście pojawia się generał Pyxis, który planuje wykorzystać młodego kadeta. Przypisuje mu główną rolę w planie ocalenia miasta. Niestety nie wszystko idzie tak łatwo…

Jak widać dalej brniemy w tytanową sagę. W jednym tomiku dzieje się wiele i na pewno nie da się odczuć nudy w czasie czytania. Takie rzeczy cieszą, ponieważ widać, że mangaka wychodzi do nas z już gotowym pomysłem. Co prawda słyszało się, o „kilku drobnych” poprawkach, jednak trzy pierwsze tomy są niesamowicie nabite emocjami. W dodatku pojawia się Levi – dziewczęca gawiedź jest zadowolona. Chyba nie będzie niczym dziwnym, jeżeli powiem, że moje pierwsze spotkaniem z kapitanem miałam na nyanach… Spam obrazków, jaki pojawiał się w czasie emisji anime był tak wielki, że ciężko było tego nie zauważyć. Wtedy nie rozumiałam, dlaczego ta postać jest tak bardzo lubiana. Niestety mnie również dopadł Levioholizm. A najlepszym dowodem jest to, że mówiąc o Ataku Tytanów w pierwszej kolejności wymieniam właśnie kapitana jako jedną z moich ulubionych postaci.

Dużo na temat tego tomiku się nie napiszę. Jest on kontynuacją historii o ponownym napadzie tytanów na jedno z miast. Ale tak jak mówiłam, wszystko jest tak poprowadzone, że nie jesteśmy w stanie się nudzić. Nowe informacje może nie sypią się tutaj już w takiej ilości jak w poprzednich dwóch, ale możemy „towarzyszyć” przy układaniu dość sprytnej strategii, która ma uratować ludzkość przed przedarciem się tytanów za mur Rose. I chyba to jest kolejna „radość” jaką czerpiemy z czytania AT – możemy przyglądać się ciekawym strategiom. Nie mam pojęcia na ile mogą być one prawdziwe, jednak schemat myślenia, jest interesujący, a że lubuję się w różnego rodzaju kryminałach i zagadkach to tylko takich sytuacji więcej.

Postęp w rysunkach autora, jeżeli jest, to ujawnia się bardzo znikomo. Niestety, jest to tak specyficzny sposób rysowania, że sama mam problem czy go lubić czy nie. Przyzwyczaiłam się do tego jak wyglądają postaci w komiksie. Dlatego stawiam na jej odbiór, a tu radzi sobie doskonale. Teraz do osób, przyzwyczajonych do wersji anime i tamtejszych „napisów” - do tłumaczenia mangi można się przyzwyczaić. Dla mnie to właśnie trójeczka była tą granicą, kiedy przestałam mieć jakieś „zgrzyty”. Inaczej mówiąc wyparłam z pamięci wersję z anime.

Podsumowując. Trzeci tomik Ataku Tytanów jest „przekąską”, która pobudza tylko nasz apetyt na ciąg dalszy. To dobrze świadczy o silnej i ciekawej fabule. Nic dziwnego, że AT ma całe rzesze fanów.

Ocena fabuły: 10/10 (arcydzieło)
Ocena postaci: 10/10 (arcydzieło)
Ocena „kreski”: 7/10 (bardzo dobra)
OCENA OGÓLNA: 27/30 (90% - świetne)


Tak jak obiecałam, tak jest recenzja trzeciego tomiku. :D
Może tak pokrótce powiem, o co chodzi że tydzień po tygodniu pojawia się recenzja Tytanów?(Mówiłam o tym, ale powtórzyć nie zaszkodzi. XD)
Otóż, postanowiłam – w ramach „nadrabiania” recenzji – iż będę skrupulatnie dodawać mini recenzje wybranej serii co tydzień. Na pierwszy ogień poszli Tytani, ponieważ nie ma tu za wiele czytania, ale też nie ma jeszcze aż tak dużej ilości tomików. Powodem, który wywołał to „masowe” publikowanie stały się przypadkowo dostane tomiki Boginiek (Oh! My Goddess). Jednak jak na razie nie mam zaparcia aby zacząć kolejną serię, dlatego z tą seria spotkamy się trochę później. :P
~A.

4 komentarze:

  1. Osobiście jak kontempluje nad sensem tej mangi to dla mnie (jako wegetarianki) jest to pokazanie świata jaki stworzyliśmy dla zwierząt - wielkie stworzenia, które zapędziły w klatkę mniejsze stworzenia i je pożerają
    Co do trzeciego tomu to mój fav, no bo jest Lewy \o/ chciałam zacząć kupować mango od trzeciego, ale pomyślałam, że nie będę taka i kupię też 1 i 2 tom XD
    Z tym 'nabicie emocje' to sto pro prawda, Isayama generalnie chce człowieka przygwoździć do muru (jak zawsze X"D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W fabule nie jestem daleko, bo nie czytam skanów, ale...
      Patrząc na tylko początkowe tomy to i owszem. Kiedyś sama myślałam o tym tytule w ten sposób, szczególnie, że w anime dosadnie było powiedziane, że "żyją jak świnie/bydło". Ale po mandze tego nie odczułam. Ba! Zaczęłam się mocniej wczuwać i MYŚLEĆ! (co mnie przeraża...) A moje myślenie jest dość proste. No bo skoro taki Eren zamienia się w tytana, bo "tatko dał mu w żyłę" to inne tytany, to nie ludzie? Jakiś nieudany eksperyment X lat temu? Coś musi być w tej piwnicy. :D (Pewnie w dalszych rozdziałach jest o tym więcej, ale tak jak powiedziałam, nie czytam skanów i lecę tylko na tym co widziałam w anime i co przeczytałam od JPF. :P)

      Usuń
    2. Ja wiem, że skanów nie czytasz, temu nie będę ci zarzucać spojlerem XDXD szkoda, że JPF nie wydaje Tytana co miesiąc, no ale oni majo tyle tego, że i tak szybko wydają tą mangę :x

      Usuń
  2. Świetna recenzja (tak jak większość), po skończonym Judge, mam miejsce na kolejną serię i myślę, że będzie to właśnie SNK, ponieważ z tego co wiem najnowszy polski tomik, przedstawia wydarzenia, które nie zostały zawarte już w anime, a że jestem zniecierpliwiony dalszą fabułą, postawię na tą serię :3

    OdpowiedzUsuń