piątek, 4 marca 2016

172. BESTIA Z ŁAWKI OBOK #1 ~ Robico




Tytuł PL: Bestia z ławki obok
Tytuł JP: となりの怪物くん [Tonari no Kaibutsu-kun]
Autor: Robico
Wydawca JP: Kodansha
Wydawca PL: Studio JG
Ilość stron: 172
Data wydania JP: 2009
Data wydania PL: 2015 (listopad)

Kolejna manga z tematyką szkolną, jaką mam przyjemność recenzować. Mogę powiedzieć, że jest to dla mnie nawet podwójna przyjemność, ponieważ Tonari no Kaibutsu-kun – w polskiej wersji Bestia z ławki obok – miałam przyjemność poznać dzięki animacji z 2012 roku. Pamiętam, jak dobrze oglądało mi się serię animu, więc bardzo cieszę się z faktu, że Studio JG podjęło się wydawania mangi. Byłam ciekawa oryginalnej wersji historii o kujonicy i jej towarzyszącym „buntowniku”, przede wszystkim ze względu na to, że manga ma dalszy ciąg, wybiegający poza wydarzenia z adaptacji. Czytając teraz Bestię z ławki obok przypomniało mi się, jak wiele radości przyniosła mi ta mocno pokręcona opowieść.


„(...) – Całkiem przystojny z niego chłopaczek, co?
– Niby w którym miejscu?! Był dokładnie taki, jak go opisują w plotkach!
– Więc jednak coś ci zrobił?!
– Tak. Uznał za przyjaciółkę. (...)”

Dla Shizuku Mizutani nie ma nic ważniejszego ponad naukę. Nigdy z nikim nie zamienia słowa, niczym się nie dzieli – po prostu nie chce mieć z nikim głębszych relacji. Wszystko ulega zmianie, kiedy poproszona przez nauczycielkę (chociaż nie robi tego z dobroci serca) udaje się do wiecznie nieobecnego Haru Yoshidy. Jej zadaniem jest dostarczenie „wagarowiczowi” notatek z zajęć (za które później ureguluje z nauczycielką rachunek). Wszystko niby niczym się nie różni od pomocy koleżeńskiej (przez bardzo małe „p
 i jeszcze mniejsze „k”). Shizuku jednak nie mogła przypuszczać, że Haru z miejsca uzna ją za swoją przyjaciółkę, a niedługo później za swoją miłość. Niby było to tylko zwykłe zaniesienie notatek, a ile zmian przyniosło do wiecznie zimnego serca, marzącej o bogactwie, kujonicy.
Krócej mówiąc idealny świat Mizutani zaczyna się walić. Prócz Haru pojawiają się też kolejne osoby, które co raz bardziej zaczynają ją angażować w świat, jakiego jeszcze wcześniej nie znała. A przynajmniej unikała. Jedną z takich osób jest Asako Natsume – głupiutka, aczkolwiek bardzo sympatyczna, dzieweczka z ładną twarzyczką. Swoją urodę uważa za swoje przekleństwo, ponieważ przez to nie może znaleźć prawdziwego przyjaciela – chłopcy lecą na ładną buzię, a dziewczyny są przez to zazdrosne. Innym przypadkiem jest Sasahara, którego poznajemy „przez okno”. Co prawda nic za wiele na jego temat w tym tomiku się nie dowiadujemy, jednak nasza uwaga zostaje przez niego skradziona. Bo jak tu się serce ma nie zatrzymać, kiedy przy pierwszej rozmowie z Shizuku chłopak wyznaje jej, że ją kocha? Co z tego wynikło pozostawię dla siebie. :P Ale musze powiedzieć, że dobrze rozegrane Sasahara. Kupiłeś uwagę tłumu. :D

Bestia z ławki obok ma fabułę dwojakiego rodzaju. Z jednej strony możemy przyglądać się młodzieńczym dramatom, mniej lub bardziej poważnym. To właśnie one powodują, że czytając mangę odczuwa się ten charakterystyczny „niepokój z mang shoujo”. Z drugiej zaś jest to ubrane w otoczkę komedii i ciężko, na przykład, nie uśmiechnąć się na widok Asako. Inną sprawą są stricte gagi. Tu od razu na myśl przychodzi wątek z kogutkiem Nagoją. Kiedy zwierzaczek pojawia się po raz pierwszy w mandze to rozprasza naszą uwagę, pojawiając się tu czy ówdzie, a później staje się jednym z powodów, wokół którego jest zamieszanie. Przez takie sytuacje „niepokój” zostaje stłumiony, a na twarzy pojawia się banan – bo jak tu się nie uśmiechnąć, kiedy wszyscy cieszą się z nowego lokum kogutka. :D
To, co jeszcze spodobało mi się w Bestii to pojawienie się klamry na początku i na końcu tomiku. Aby to lepiej wytłumaczyć, niestety pojawi się mały spojler, dlatego kto nie chce sobie robić niepotrzebnych zapowiedzi zapraszam do kolejnego akapitu. :3 A więc... Pierwszy rozdział został tak zaplanowany, że prócz poznania bohaterów – których to nie da się nie polubić od razu – zapamiętujemy głównie wyznanie Haru. Koniec tomiku jest zamianą ról, bowiem przez burze, jakie przechodziła Shizuku, to ona mówi do Haru „kocham”.

Przejdźmy teraz do story wizualnej tomiku. O wydaniu nie będę nic wiele pisać, ponieważ starczy powiedzieć, że jest to standard wydawnictwa – wybrany lakier na obwolucie, dobre klejenie, czytelna czcionka w dymkach. Obwoluta jest bardzo prosta, przez co sprawia, że nie da się jej nie lubić. Ogranicza się do totalnego minimum i zostaje to podkreślone przez białe tło. W tej kwestii nie mam żadnych zarzutów.
Na sam koniec przejdźmy do kreski. Chyba nie da się nie lubić sposobu, w jaki Robico rysuje. Na każdą ilustracje patrzy się przyjemnie. Pierwszy raz byłam lekko zaskoczona, ponieważ nie miałam z mangą styczności. Inaczej mówiąc niezwykle miło przekonałam się, że rysunki z mangi są takie same, jeżeli nie lepsze, jak w kochanym anime. A wiadomo, jak to czasem bywa – anime lubi sobie „polepszyć” obraz. Ogółem rysunki Robico są skromne i prostawe, ale z lekkimi detalami, takimi jak kosmyki włosów, rzęsy czy nawet kilka przegięć więcej na koszuli. Patrząc na nie od razu skojarzyło mi się to z Toradorą oraz Horimiyą, które to z buta nazywam „szkolnymi romansami” a nie „typowym shoujo”. Lecz pojawił się jeden element, który mnie bardzo zasmucił. Mianowicie w środku nie ma nic w kolorze, a patrząc na obwolutę można się było spodziewać przyjemnych kolorowych stroniczek.

Podsumowując. Bestia z ławki obok jest tytułem, który zagości u mnie na półce w całości. Nawet jeżeli nie miałabym styczności z anime, to zdecydowałabym się na zakup tej serii. Po prostu lubię takiego rodzaju szkolne romansiki, i naprawdę Bestia ma w sobie to magiczne, przyciągające „coś”. Poza tym historię czyta się bardzo lekko, a to jest zasługą tłumaczenia. Ogółem uważam, że Studio JG ma jedne z lepszych tłumaczeń na jakie możemy trafić w mangach. Cóż, w tej kwestii moje serducho należy do Pawła Dybały, którego suchy żart jednak jest moim suchym i zrytym humorem. Jednak to nie zmienia faktu, że Studio JG plasuje się pod tym względem zaraz za Repem. Cóż mogę jeszcze dodać? Chyba tylko tyle, że gorąco polecam tę serię.

„Kiedy zmienia się Twój system wartości to znaczy, że prawdopodobnie najpierw zmienił się Twój świat. Jeśli to prawda, ja zawdzięczam tę zmianę właśnie Haru.”

Ocena fabuły: 9/10 (wybitna)
Ocena postaci: 9/10 (wybitne)
Ocena „kreski”: 8/10 (rewelacyjna)
OCENA OGÓLNA: 26/30 (87% - świetne)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu StudioJG i Yatta.pl!




12 komentarzy:

  1. Recenzja bardzo zachęca do sięgnięcia po "Bestię z ławki obok" i ostatnio przekonałam się, że obyczajówki z elementami szkolnymi nie są złe, ale ten tytuł chyba sobie daruję :) Nie skreślam go, ale muszę skupić się na innych rzeczach :)
    http://mirella-view.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda. Bo to jeden z lepszych jakie są w swoim gatunku. :D

      Usuń
  2. Oglądałam anime, a kiedy się skończyło, to od razu wzięłam się za mangę. Naprawdę świetna i jedna z moich ulubionych <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chcę kupić sobie tę mangę. Oglądałam anime i było genialne <3

    OdpowiedzUsuń
  4. To fakt - Studio JG ma naprawdę dobre tłumaczenia! :D
    Niby ani "szkolny romans", ani "typowe shoujo" do mnie nie przemawia, ale jednak nabieram coraz większej ochoty na taki gatunek. I to właśnie w standardowej formie, tj. dziewczyna z chłopakiem. A nie jakieś tam geje w wersji damskiej. :p Dosłownie parę dni temu czytałam recenzję tego tomiku w najnowszym "Otaku" i bardzo chętnie bym zapoznała się bliżej z tym tytułem. ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda anime oglądało mi się raczej przyjemnie, ale nie na tyle, żeby inwestować w mangę, zwłaszcza że shoujo zwykle unikam. Chociaż pewnie przeczytałabym, gdybym miała od kogo pożyczyć. ;)
    Ten pierwszy cytat świetny! xD

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam całość online zanim ogłoszono wydanie, i bez dwóch zdań manga zaklasyfikowała się w moich ulubionych i najwyżej ocenianych :D Uwielbiam kreację postaci, kreskę i ten niebanalny humor. Przydałoby się zakupić na własność pierwszy tomik :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Oglądałam anime i nie bardzo mi się spodobało. Trochę wbrew sobie postanowiłam dać szansę mandze - i tak oto trzymam w łapkach już drugi tom. Sama nie wiem, dużo sympatyczniej wypada ta seria w mandze w moim odczuciu.
    Recenzja jak zwykle świetna (chyba nie muszę już Ci tego powtarzać? XDD). ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Te kolorowe arty z tej mangi są takie cudowne *^*! Kreska strasznie mi się podoba, bo w sumie za mało mi w Polsce takiej lekkiej i klasycznej dla współczesnego shoujo kreski. Nie mogę się doczekać, kiedy będzie więcej Yamakena!

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam pytanie, bo ciągle szukam w internecie i jakoś nie mogę się dowiedzieć... Czy da się to pooglądać czy to tylko manga jest?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinno się dać, bo anime jest <3 Nawet zacne bym rzekła :D
      M.in tutaj: :D https://shinden.pl/external-video/13731-tonari-no-kaibutsu-kun/view/103835#column-one-inner

      Usuń