niedziela, 5 października 2014

70. ŚMIECH W CHMURACH ~ Karakarakemuri – TOMIK PIERWSZY




Tytuł: Śmiech w chmurach: Donten ni Warau
Tytuł alternatywny:
 曇天に笑う[Donten ni Warau]
Autor:
Karakarakemuri
Wydawca oryginalny:
MAG Garden
Wydawca polski:
Waneko
Ilość stron:
192
Data wydania:
wrzesień 2014
Japonia otworzyła się na zachód i rozpoczęła swój gwałtowny rozwój. Wprowadzono nowe prawa, które nie wszystkim przypadły do gustu. Więzienia w bardzo szybkim czasie zaczęły się przepełniać, a niektóry więźniowie widząc możliwość ucieczki wykorzystywali szansę. Później jednak musieliby liczyć na więcej szczęścia, ponieważ ponowne złapanie wiąże się z zamknięciem w fortecy, z której już nigdy nie wyjdą. Na samym środku jeziora Biwa znajduje się drzewo, wokół którego wybudowano owe więzienie. Trzej barcia – Tenka, Soramaru oraz Chuutarou Kumou są potomkami rodu, który jest odpowiedzialny za przewożenie więźniów przez jezioro. Lecz czy chłopcy są tylko zwykłymi przewoźnikami? 

Chyba teraz każdą notkę będę zaczynała od wyrażenia swojej radości z powodu weekendu i możliwości napisania recenzji. W końcu mogę napisać coś co chcę, a nie tylko jako odpowiedź na zadanie czy cokolwiek powiązanego ze szkołą. Na Śmiech w chmurach czekałam z dużym zaciekawianiem. Przedtem nie słyszałam ani o mandze, ani o autorce. Kiedy przy ogłoszeniu tytułu zobaczyłam okładki, od razu się zakochałam. I jak tu się trzymać zasady „nie oceniaj książki po okładce”? Przy mangach ciężko jest zwalczyć tę pokusę sięgnięcia po tomik z piękną okładką. Dodam jeszcze, że moja pokusa mnie nie rozczarowała jeżeli chodzi o wnętrze – pod względem kreski, jak i fabuły, ta manga ma to tajemnicze „coś”. Ale pozwólcie, że jeszcze trochę uwagi poświęcę zewnętrznej części.

Tak, jak mówiłam w poprzednim akapicie, okładka mnie urzekła. Urok został rzucony i czekało się na wydanie już z jakimś wyobrażeniem. Po zaserwowaniu Karnevala w podobnej kompozycji spodziewałam się czegoś podobnego – błyszczącej obwoluty z mieniącym, odcinającym się złotym (bądź innym metalicznym) kolorem. Śmiech w chmurach jest moją drugą mangą z matową obwolutą od Waneko. Tego się nie spodziewałam, ale musze przyznać, że okładka w macie też ładnie wygląda. Kolejną rzeczą jaką różni się ten tomik od innych egzemplarzy jest „gibkość” książeczki. Wypakowując mangę z koperty od razu zauważyłam różnicę. Nie jest on tak bardzo „gibki” jak te od Studia JG, ale ja zauważyłam tę drobną różnicę. Największym rozczarowaniem było brak jakichkolwiek kolorowych stron... Trochę to zakuło moje serducho, bo chciałabym popodziwiać więcej prac Karakarakemuri w kolorze. 

Kreska autorki jest bardzo ładna. Nie będę ukrywać, że jest to jedna z takich kresek, którą sama chciałabym rysować. Rysunki wskoczyły w mój ranking zaraz za tymi ze Ścieżek Młodości, które są numerem jeden od dłuższego czasu. Co mogłabym wam więcej powiedzieć? Szczerze to nie wiem za bardzo od czego by zacząć i tak oto mam pustkę w głowie. Moją uwagę najbardziej zwróciły oczy. Uważam, że bardzo dobrze wkomponowały się w twarze postaci, do tego dochodzi czasem pojawiająca się białą źrenica, która mnie nie odtrąciła. Spodobał mi się ten zabieg, ponieważ oko wygląda wtedy naprawdę zaskakująco. To co jeszcze mi przypadło do gustu to ubiory postaci. Lubię kiedy akcja mangi rozgrywa się w czasach dawnej Japonii. Sama nie wiem zbyt wiele o historii tego kraju – tylko jakieś postrzępione informacje – i to u mnie wpływa na odczuwanie nastroju mangi. Staje się wtedy bardziej tajemnicza. 


"Nie martw się, dasz radę. W końcu jesteś moim bratem. Chciałbym zobaczyć, jak pewnego dnia mnie prześcigasz."


Chyba pierwszy raz słowo „tajemnica” ma dla mnie tak głębokie i podwójne znaczenie. Po pierwszym tomiku Śmiechu w chmurach. w porównaniu z innymi tytułami, wiemy naprawdę mało. Wzrastająca przestępczość jest tylko przedsionkiem do czegoś większego. Trzej bracia robiący za przewoźników, a jednak ich treningi są ciężkie i wymagają wiele siły nie tylko fizycznej, ale i psychicznej. Ogólnie rzecz biorąc autorka pokazała nam sam szczyt góry lodowej. W tomiku znajduje się tylko jeden, bardzo długi rozdział Śmiechu w chmurach. Jest to około połowa tomiku bez kilku stron. Resztę zajmuje historia, która została stworzona jeszcze wcześniej i która w jakiś sposób łączy się z tytułem na okładce. Ulotny uśmiech – bo tak brzmi tytuł tego dwu rozdziałowego opowiadania – jest osadzony w okresie Kamakura, czyli około 600 lat przed wydarzeniami, które poznajemy na samym początku. Spotykamy tam pewnego zakochanego po uszy młodego mężczyznę - Hirariego, który jest członkiem klanu egzorcystów Abe. Cała akcja zaczyna się napadem grupki zamaskowanych „ninja” na wybrankę serca Hirariego – Botan. Później pojawiają się jeszcze dwie postaci. Kagemitsu Kumou – przodek chłopaków z epoki Meiji, oraz Kiyotsuna Sasaki – władca feudalny prefektury. Fabuła tej krótkiej mangi kręci się wokół Orochiego – wężowego demona przebudzającego się co trzysta lat. Demon ma się wkrótce przebudzić, a ta niewielka grupka bohaterów musi go pokonać, zanim zacznie siać zamęt i spustoszenie. Tak w kilku zdaniach mogę wam przybliżyć Ulotny uśmiech. Spodobała mi się ta historia, lecz czułam lekkie rozczarowanie, że nie dostałam więcej rozdziałów Śmiechu w chmurach. Myślę, że później w umiejętny sposób obie historie się połączą, ale ciężko mi cokolwiek stwierdzić. 

O charakterach pojawiających się w tej mandze napiszę w drugiej recenzji. Polubiłam Śmiech w chmurach i na pewno kupię drugi tomik. Chcę wiedzieć do będzie dalej! Nie ma co się okłamywać, ja zapewne kupię całą serię. Nie mogę jednak postawić jej maksymalnej oceny. W moim odczuciu w pierwszym tomiku jest zbyt mało z głównej historii. Ulotny uśmiech spodobał mi się, ale liczyłam na to, że dostanę trochę więcej z tytułu z okładki. Szczególnie jeśli historia ma tylko 6 tomików. Nie ma co jednak narzekać. Ten brak głębszego wtajemniczenia, może wkurza, lecz aż karze sięgnąć po kolejną część. Dlatego czekam z wielkim zniecierpliwieniem na listopad, a zainteresowanym mangą polecam, bo jest na co popatrzeć i co poczytać. 

Ocena fabuły: 7/10
Ocena postaci: 7/10
Ocena „kreski”: 10/10
OCENA OGÓLNA: 8/10

Link do stron przykładowych: http://waneko.pl/smiech1/smiech1.swf

Podziękowania za egzemplarz recenzencki ślę do wydawnictwa Waneko. <3



8 komentarzy:

  1. Ja uznałam - najpierw anime, potem zobaczę czy kupię mangę - jest za dużo tytułów, żeby się teraz na wszystko ot tak rzucać, zwłaszcza, że zabrałam się za nadrabianie staroci xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładki mnie urzekły, więc też pewnie kiedyś zaopatrzę się w ten tytuł, najpierw jednak zapoznam się z anime. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. pierwszy raz spotykam sie z tym tytułem :D Okładka swietna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kreska ladna, fabula wydaje sie interesujaca, ale poki co jakos nie jestem przekonana do tego tytulu. Moze przez to ze jest tu duzo ladnych chlopcow :P Chyba najpierw zerkne na anime, albo poczekam na opinie jak wyjdzie wiecej tomow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno będę jeszcze pisać recenzje dalszych tomów. :3 anime też będę oglądać, ale dopiero jak uzbieram mangę, więc sobie chwilę poczekam. XD

      Usuń
  5. Zastanawiałam się, ale chyba jednak wolę kupić jakąś inną mangę :3 Jeśli zostaną mi jakieś pieniążki w tym miesiącu, to czemu nie?

    OdpowiedzUsuń
  6. "Kolejną rzeczą jaką różni się ten tomik od innych egzemplarzy jest „gibkość” książeczki." - czyli mi się nie wydawało, że jakiś taki "inny" i właśnie "gibki/miękki" był ten tomik. Dobrze wiedzieć. Co do anime, w planie mam najpierw przeczytanie tej historii, obejrzę ewentualnie później. Widziałam tylko pierwszy odcinek, bo to już mam przeczytane, jednak widoczne w nim zmiany kolejności itp. jakoś mnie odrzuciły. Wolę jednak jak najwierniejsze adaptacje, dlatego ciężko mi często nie narzekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak będę robiła, ale w pierw manga później anime. Po tym co zobaczyłam w AHR to nie wiem czy po anime sięgnęłabym po mangę. Dobrze, że najpierw miałam styczność z książeczką. :3

      Usuń