poniedziałek, 23 czerwca 2014

51. PUELLA MAGI MADOKA MAGICA - THE DIFFERENT STORY ~Magica Quartet x Honokage - TOMIK PIERWSZY




Tytuł: Mahou Shoujo Madoka Magica: The Different Story

Tytuł alternatywny: 魔法少女まどか☆マギカ ~The different story~ [Mahou Shoujo Madoka ☆ Magica ~…~]

Pomysł: Magica Quartet

Rysunki: Honokage

Wydawca oryginalny: Houbunsha Co.

Wydawca polski: Waneko

Ilość stron: 162

Data wydania: maj 2014

Mami Tomoe odkąd została czarodziejką samotnie broni mieszkańców miasta Mitakihara. Nie narzeka na narażanie życia podczas walki z Wiedźmami, chciałaby jednak mieć kogoś, kto zrozumiałby jej poglądy i będzie chciał wraz z nią ochraniać ludzi. Kiedy mija rok Mami spotyka na swojej drodze świeżo upieczoną czarodziejkę – Kyouko Sakurę. Ich spotkanie było przypadkiem, ale dzięki temu Tomoe odnalazła wymarzoną przyjaciółkę. Kyouko zafascynowana umiejętnościami starszej koleżanki zostaje jej uczennicą. Obie dziewczyny przeżyły, ciężkie chwile, dlatego ich przyjaźń jest dla nich czymś ważnym. Razem będą w stanie uratować wszystkich ludzi na świecie – tak powiedziała Kyouko. Ich szczęście jednak nie potrwa długo, ponieważ w ich najbliższym otoczeniu zaczynają pojawiać się czarne chmury. 


Po pewnych niedogodnościach związanych z wysyłką, nareszcie mogłam nacieszyć się „inna historią”. Bardzo mnie ciekawiło co zostało pozmieniane, czy coś zostało tak jak w historii matce*, a może jest to zupełnie nowa opowieść. Po przeczytaniu przekonałam się, że jest tam wszystkiego po trochu. Nie wszystko zostało pozmieniane. Inaczej mówiąc wykonano bardzo dobry zabieg połączenia na nowo poszczególnych faktów. I musze przyznać, że ten pomysł czytało mi się dużo lepiej niż oryginał. 


Pierwszy tomik skupiony jest na Mami i Kyouko. Jak napisałam w opisie, Mami zostaje nauczycielką Sakury a przede wszystkim przyjaciółką. Z początku nie mogłam się przyzwyczaić do miłego charakteru Kyouko, lecz po jakimś czasie historia tak mnie wciągnęła, że przywykłam do nowej twarzy czerwonej czarodziejki. To co zostało z poprzedniej wersji to przeszłe doświadczenia bohaterek. Mami jest ofiarą wypadku i w znany już dla fanów sposób staje się czarodziejką. Powody Sakury również są znane z pierwszej serii, z tym wyjątkiem, że poznajemy jej rodzinę „osobiście”. Nie wiem czy to jest do końca minus, ale znając sytuacje z oryginału można się domyślić co takiego może się stać. Chociaż czytając ma się nadzieję, że coś jednak będzie inaczej. Niestety tak do końca nie jest. 


Jak już wspomniałam, spin-off spodobał mi się o wiele bardziej niż zwykła PMMM. Przeżywałam go trzy razy mocniej. Może to dlatego, że chciałam wziąć udział w konkursie i w jeden wieczór obejrzałam cała serię, a później przy mandze czar prysł? Myślę, że tak to właśnie było. Może jak sięgnę za jakiś czas po starą Madokę to coś się zmieni? Uważam, że cały koncept o tych czarodziejkach był jest i będzie dobry. Dramat dziewcząt może do każdego nie przemówić, ale jest to seria, która jakoś porusza, nawet tych o najbardziej zimnych i skamieniałych sercach. Nie potrafiłabym nie odczuwać razem z dziewczętami biegnących tam wydarzeń. Chociaż momentami mogę wydawać się one przekolorowane, to będąc nastolatką postrzega się swoje rozterki jako wielkie tragedie. Dlatego myślę, że jest to jedna z lepiej napisanych mang. 


Co do rysunków nie mogę powiedzieć tego samego. Owszem kreska jest bardzo słodka i urocza, mnie jednak nie urzekał na tyle. Może się będę powtarzać, ale po wpuszczeniu na rynek Ścieżek Młodości ciężko będzie podbić tą pozycję w moim małym rankingu. Dla mnie w posturze postaci Honokage głowa jest zbyt okrągła. Przez to czuję się tak jakbym miała mangę pełną chibi z trochę wydłużonym ciałem.  Co zaś tyczy się reszty myślę, ze jest dobrze. Dużym plusem są – że się tak wyrażę – kadry bitewne. Mocno dynamiczne, wybuchowe i przestrzenne. Czasem zdarzy się taki, że nie mam pojęcia po co on tu jest, jest to jednak takiego samo zastanowienie, co przy niektórych mangach z  gatunku dramat, gdzie mamy połowę tomu w białym pustym polu i na samym środku kawałeczek tekstu. Takie jakby podkreślenie powagi tego momentu. Tak mi się wydaje... 


Chyba zbyt szybko chce przejść do podsumowania, ale zbliża się ono, jak widać, bardzo dużymi krokami. Dlatego może powiem Wam o swoich ulubionych kardach? Nie ma ich zbyt wiele, ponieważ manga jest dość cieniutka, jednak są dwa takie, co zapadły mi w pamięć. Pierwszym z nich jest chwila kiedy Kyouko nakrywa w kościele swojego ojca innych ludzi, którzy chcą podpalić księgi oraz całą budowlę. Oczywiście są oni pod wpływem Wiedźmy, dlatego Sakura szybko interweniuje i pozbywa się wroga. To co dzieje się potem nie jest już takie miłe oraz gdybym tu o tym powiedziała, mógłby być to spoiler. Drugą sceną jest znana nam akcja z początku tomiku drugiego PMMM, kiedy to Kyouko zaczyna walczyć z Sayaką. W tej wersji również jest ten moment sporu pomiędzy niebieską a czerwona czarodziejką. Z początku scena ta może nie wygląda na wielce zmienioną, ale są pewne szczegóły, które mówią nam, ze nie jest to „kopiuj” – „wklej” z poprzednich tomików. Jednak to pozostawię dla Was do zobaczenia, bo mówiąc o tym co się tam dzieje mogę narobić nie małych spojlerów i pozbawić Was małej niespodzianki. 


Chyba czas najwyższy powiedzieć na zakończenie o wydaniu. Po pierwsze: Tomik będzie ładnie wyglądał koło oryginalnej serii. Grubością tomik jest podobny do poprzednich. Cieszę się również tym, iż posiada duzy format i mogę go dodać obok innych mang o tym formacie. Po drugie: Dobre, zrozumiałe i dobrze czytające się tłumaczenie. Nie wiem jak Waneko to robi, ale po prostu nie da się nie lubić ich tłumaczeń. Mówcie sobie co chcecie, ale ja zdania nie zmienię. Kiedyś byłam bardziej wyczulona na wszelakie zmiany w polskich tłumaczeniach, i mówię tu o ogóle na tle wszystkich wydawnictw, jednak tłumaczenia Waneko, odkąd zaczęłam zbierać mangi, nigdy mnie nie drażniły. Zawsze gdy przeczytam jakiś ich tytuł na usta cisną mi się dwa słowa: Dobra robota! Dlatego (Jeżeli myślicie, że jest to podlizywanie to jesteście w błędzie! Mówię szczerze i od serducha!) chciałabym aby moje ulubione tytuły trafiły właśnie w ich ręce. Jak na razie idzie dobrze. Z niecierpliwością czekam na kolejney tomik PMMM: the different story


Ocena fabuły: 9/10

Ocena postaci: 8/10

Ocena „kreski”: 7/10

OCENA OGÓLNA: 8+/10



Za egzemplarz receznencki dziekuje WANEKO! <3



*Określenia mojej pani od matematyki są tak bardzo wpojone w moja głowę, że jakbym chciała to nie mogę się ich pozbyć z głowy. Mam nadzieje, że nie będzie posądzenia o prawa autorskie... (._.)

Kochani!

Jak ja dawno tutaj nie pisałam! W samym początku chciałabym przeprosić Was za moje ostanie błędy w recenzjach – albo to literówki, albo zapomniałam pozmieniać liczby przy ocenie, albo to znów moja stylistyka (z tym jest najtrudniej) czy inne błędu, których jeszcze nie dostrzegłam. Przepraszam! *ukłon* Nie będę zanudzać Was moimi jakimiś bezsensownymi przemyśleniami, po prostu przejdę do spraw ważnych, ważniejszych i Ważnych przez duże „W”. Dlatego:

1.       Kiedyś ktoś wspomniał o zaktualizowaniu półeczki. Nie ma co się martwić. Pamiętam o tym! Jednak są dwa powody od tego mnie odganiające, a mianowicie: mam w pokoju duuuuży bałagan (jak to zawsze pod koniec roku) oraz czekam na przesyłkę.

2.       Jak zauważyliście nawiązałam kontakt z wydawnictwem Kotori, dlatego spodziewajcie się natłoku recenzji Zakochanego Tyrana. :3 Ja tam się cieszę bo lubię tą serię, jednak mam swoje zdanie co do poszczególnych tomików, dlatego (raczej) nie będzie łączenia recenzji jak, to wynikło z pewnych przyczyn, przy Bisu.

3.       I to jest to „W”. Otóż niedawno dowiedziałam się, że na 100% lecę do Anglii na kurs. Nie będzie mnie prawie cały lipiec. Nie chcę aby blog był zawieszany, dlatego – wspólnie z moimi przyjaciółkami – ustaliłam, że tego nie zrobię. A raczej w połowie. Nazwałam to akcją „PÓŁzawieszenia”, czyli krótko wyjaśniając – automatyczne dodawanie recenzji. Nie wiem czy będę miała możliwość zabrania ze sobą laptopa, a tym bardziej całej obstawy mang, dlatego przez ostatnie dni siedziałam i pisałam trochę recenzji na ten czas. Oczywiście musze niektóre jeszcze dokończyć, lecz w większości coś mam. Oprócz oczekiwania na moje zamówienie oczekuję egzemplarzy recenzenckich, jednak niektóre z wydawnictw milczą niczym groby, dlatego pozostaje mi tylko czekanie. Chciałabym napisać dla Was jeszcze przed wyjazdem recenzje właśnie tych nowości, ale to zależy od terminu nadania paczuszek oraz szybkości Poczty Polskiej... ._. Jak na razie czarno to widzę...

To tak po krótce. Mam nadzieję, że będziecie czytać moje automatyczne wypociny na blogu oraz że uda mi się napisać jeszcze recenzje nowości, jakby nie patrzeć jest jeszcze 1,5 tygodnia. Dlatego jakby mi się jednak nie udało, chciałabym życzyć Wam wszystkim udanych wakacji! Studentom zdania sesji, maturzystom dostania się na wymarzone studia a gimnazjalistom do liceów. Odpoczywajcie i ładujcie bateryjki na kolejny rok szkolny.

~Aypa (^u^)/

4 komentarze:

  1. Kiedy Waneko ogłosiło, że wyda Ścieżki Młodości, to tyle się naczytałam, jaki to zły wybór, jak ta manga się psuje potem itp., że skutecznie mnie to zniechęciło (akurat byłam wtedy jeszcze świeża i nie wiedziałam, że pod praktyczne każdą nowością są takie jęki .3.). Teraz raczej nie oceniłabym tak tytułu z góry, ale niesmak pozostał. Więc moja podświadomość dziwi się mocno twymi zachwytami. Toż ta manga naprawdę taka dobra?
    Też bym chciała do Anglii :C No nic, życzę miłej wycieczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na blogu możesz znaleźć moje recenzje tomiku pierwszego (36.) i drugiego (46.). Ja nie czytam do przodu więc nie wiem, co się później dzieje. Osobiście uważam, że to jest jak na razie najlepsze shoujo na naszym rynku. Oczywiście nie każdemu podejdzie, ale ja cię zachęcam byś spróbowała. Ja kocham ta mangę. :3

      Usuń
  2. Nie kupowałam pierwszej serii i drugiej też nie zamierzam, anime mnie nie porwała, więc według ogólnej opinii słabszą mangę sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jednak nie umiem się przekonać do "mangowego" przeniesienia serii. Otóż studio Shaft przeszło samego siebie w oprawie graficznej anime i towarzyszącej muzyki. Stąd nie byłam/jestem wstanie cieszyć się lekturą PMMM i raczej alternatywnej wersji kupować nie zamierzam.
    Miłych wakacji w Anglii :) Aby nie padało! ;)

    OdpowiedzUsuń