czwartek, 1 stycznia 2015

82. GIRL FRIENDS ~ Milk Morinaga – TOMIK PIERWSZY



[YURI]
Tytuł: Girl Friends
Tytuł alternatywny: オレンジ
Autor: Milk Morinaga
Wydawca oryginalny: Futabasha
Wydawca polski: Studio JG
Ilość stron: 186
Data wydania: październik 2014
„Przedwczoraj, w sobotę, od rana martwiłam się testem z angielskiego. Wczoraj długo nie mogłam zasnąć. A dziś, w poniedziałek czuję przyjemny powiew wiatru na swojej szyi. I zyskałam przyjaciółkę.”

Mariko Kumakura od zawsze chciała zachowywać się jak na dziewczynę przystało. Niestety uważała, że to do niej nie pasuje, a nie miała odwagi odezwać się do koleżanek z klasy. Pewnego dnia, po napisaniu sprawdzianu z angielskiego, niespodziewanie odzywa się do niej jedna z dziewczyn siedzących w jej sąsiedztwie. Tak rozpoczyna się przyjaźń z Akko. Dzięki niej Mariko poznaje świat, o którym wcześniej tylko marzyła. Wspólne wypady po lekcjach do kawiarenki, czy wypad na miasto, aby poszaleć po sklepach sprawiają, że między dziewczynami nawiązuje się bardzo silna przyjaźń. Jednak czy nie ma pomiędzy nimi czegoś więcej?

Kiedyś wspominałam, że nie czytuję mang, w których głównym wątkiem jest związek dwóch dziewcząt. Nie bronię się jednak przed tym całkowicie, chociaż mam jakąś małą blokadę. Dziwi mnie to, ponieważ, mangi z gatunku BL mogłabym czytać i czytać bez opamiętania, a gdy spotykam się z yuri, zwyczajnie w świecie odpuszczam i spokojnie sobie żyję. Nic nie miałam i nie mam do takich tytułów, lecz teraz, po przeczytaniu kilku (dosłownie paru), tomików wiem, że to tematyka nie dla mnie. Bynajmniej czytając Girl Friends dobrze się bawiłam.

Historia kręci się wokół Mariko – dobrze uczącej się dziewczyny, która w wolnych chwilach wolała czytać książkę, bądź uczyć się, niż zagadać do koleżanek z klasy. Wszystko się zmienia w jednym dniu, kiedy to Akko odzywa się do Mari. Prawie przez cały tomik mieliśmy do czynienia z typową codziennością nastolatek, jaką znamy z filmów czy książek. Mówmy sobie prawdę, aż tak barwnie (szczególnie różowo) jest tylko na ekranie bądź papierze... Ta część najbardziej mi się spodobała. Było to niezwykle lekkie i przyjemne w czytaniu. Może trochę odrealnione, ale czemu by nie spróbować, kiedyś tak poszaleć po sklepach, albo ustalić z przyjaciółką, że nawzajem unikamy przez wolne słodyczy. Te krótkie chwile sprawiły, że uśmiechnęłam się, a na sercu zrobiło mi się cieplej. Przez cały pierwszy tomik nie czułam się tak jakbym czytała yuri, tylko po prostu „słitaśne” shōjo o przyjaźni. Dopiero pod koniec zostałam wybudzona i uświadomiłam sobie, że było kilka scen, które zdecydowanie były oznakami „większej przyjaźni”.

Nie mam za bardzo czego czepiać się w sprawie bohaterek. Polubiłam ich charaktery i myślę, że najbliższą dla mnie była Tamami – wiecznie śmiejąca się i głodna otaku. Co do głównej dwójki to nawet mnie nie zirytowały, a zazwyczaj takie charaktery mnie drażnią. Mariko – zagubiona nastolatka, nie znająca się na modzie, pragnąca dziewczęcej przyjaźni. Akko – wiecznie roześmiana, nie lubiąca nauki dziewczyna, która uwielbia spędzać czas z przyjaciółkami oraz łatwo nawiązujaca nowe znajomości; wbrew pozorom nie ma duszy imprezowicza. Każda w jakiś sposób pozostaje sobą, a potrafią trzymać się razem pomimo różnic. Chyba po prostu podoba mi się to i najzwyczajniej w świecie to rozumiem. Przecież sama mam przyjaciółki, a oczywistym jest to, że nie jesteśmy takie same. Cieszy mnie to, że taka rzecz została ukazana w mandze. Przez to nie ma naciąganej sztuczności. Przynajmniej w fabule i charakterach dziewczyn. Trochę gorzej manga wypada pod względem kreski.

Może to będzie kwestią sporną, ale ta kreska nie jest dla mnie. Przeraża mnie wielkość oczu dziewczyn. Oczywiście można się przyzwyczaić po jakimś czasie do rysunków Milk Morigany, kiedy jednak po godzinie od przeczytania ponownie zajrzałam do środka tomiku, mój lęk przed tymi wielkimi oczami powrócił. Nie jest to kreska jaką lubię i nie ma szansy by mi się spodobała. Lecz patrząc od strony technicznej, czyli porzucając moje upodobania, myślę, że ujdzie. Bardzo wyraźnych błędów nie ma, a też manga jest bogata w szczegóły, jak na przykład: detale przy strojach oraz różnicowane otoczenie. Ilustracje nie są przeszkodą do czytania i wczucia się w historię, nawet jeżeli komuś nie przypadła do gustu kreska autorki. 

O polskim wydaniu będzie krótko i na temat: standard Studia JG. Czytało się płynnie oraz wszystko było dla mnie jasne. Trochę szkoda, że nie było żadnej kolorowej strony, ale nie ma co wymyślać, jeżeli takowej również nie było w oryginalnej japońskiej wersji. Poza tym tomik pod obwolutą jest cały biały, a jedynie na przedniej okładce jest napis. Bardzo ładny efekt. Ujęło mnie to i niesamowicie się spodobało. Proste,a jakże piękne rozwiązanie. :) 

W dużej części Girl Friends mi się spodobało. Szkoda tylko, że nie jest to cześć „yuri”. Chyba już nie przekonam się do tego rodzaju tytułów. Boję się pomyśleć, co by się stało, gdybym spotkała się z mocniejszym akcentem... Wtedy to chyba w ogóle już nie sięgnęłabym po takie tytuły. Do GF podchodzę bardziej jak do historii o przyjaźni. Nie wiem co będzie działo się później, a boję się o tym myśleć, ale w tomiku pierwszym jest to co zawarte w tytule, a więc po prostu dziewczyńska przyjaźń. Mariko dopiero pomału uświadamia sobie, że jest zakochana w Akko. Ja, z racji tego, że przez chwilę zapomniałam, iż czytałam tytuł o miłości damsko-damskiej to, nie zwróciłam od razu na to uwagi. Ale dla zwolenników shojo-ai czy yuri Girl Friends będzie dobrym tytułem. Myślę również, że jest to dobry tytuł na rozpoczęcie znajomości z gatunkiem, bądź też sprawdzeniem jak taki tytuł wygląda. Może jak kiedyś jeszcze jakiś tytuł się pojawi to przeczytam, ale... pożyjemy, zobaczymy. Jak na razie pozostaję wierną yaoistką. :3

Ocena fabuły: 8/10
Ocena postaci: 7/10
Ocena „kreski”: 5/10
OCENA OGÓLNA: 7/10 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję: Studio JG i Yatta.pl


Pierwszy post w Nowym Roku!! Ale najpierw życzę Wam wszystkiego dobrego na ten Owczy Rok! Aby wasze mangowe kolekcje powiększyły się, a wydawnictwa wydały Wasze ukochane tytuły, na które oczekujecie z nadzieją. Spełniajcie swoje marzenia! I po prostu Wszystkiego!
Obiecałam, że na wolnym zaktualizuję swoją *PÓŁECZKĘ* tak więc dodaję to, czym mogę się przed Wami pochwalić: >>KLIK<<
Planuję zamówić jeszcze kilka rzeczy, ale czy to dojdzie do skutku będzie zależeć od pewnych czynników, na które nie mam wpływu.
Mam nadzieję, że przez ten rok, moje recenzje pomogły komuś w doborze tytułów, czy po prostu umiliły czas. Dziękuję, że ze mną jesteście! ^3^ Nie dopuszczam do siebie opcji, abym nie prowadziła tego bloga. Czułabym się jakbym nie miała ręki. Bardzo dziękuję moim Dobrym Wróżkom, które namówiły mnie do założenia tego bloga. Dziękuję!! :*

8 komentarzy:

  1. Ja też generalnie nie przepadam za yuri, może dlatego, że jako normalna dziewczyna po prostu wolę patrzeć na dwóch obściskujących się facetów. hah Do samego gatunku też oczywiście nic nie mam i jak komuś się podoba niech czyta, wydawać u nas też niech wydają, bo fakt faktem małe tego typu rzeczy na naszym rynku, sama jednak nie skuszę się na ten tytuł.
    Też ostatnio aktualizowałam swoją kolekcję. hah ^^ Ponad 100 tomów w pół roku?! Szalejesz dziewczyno! *Q* Zazdroszczę!
    Na koniec jeszcze chciałabym Ci życzyć Szczęśliwego Nowego Roku! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. No witam. :D
    Przeglądałam strony przykładowe tej mangi i te oczy chyba nawet nie przeszkadzałyby mi tak bardzo, ale...okładka. Okładka mnie zabija. I również nie jestem fanką yuri, więc ten tytuł chyba sobie daruję. XD
    Twoje recenzje przyjemnie i strasznie szybko (zbyt szybko XD) się czyta. Oby tak dalej. ^^ <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję. Cieszy mnie fakt, że jednak nie jest tak źle jak myślę. :3 Może z czasem sie jeszcze bardziej rozpiszę, to i będzie więcej do czytania. :3

      Usuń
  3. Szczęśliwego Nowego Roku! (=^..^=)/
    Jeśli chodzi o mangi to ja czytam wszystkie tytuły bez oporu, byleby tylko nie ecchi. x)
    Girlfriends przeczytałam dawno temu i nie porwała mnie ta manga. Kreska jest za słodka i te duże oczy, jak sama wspomniałaś, pozostawiają dużo do życzenia. Niemniej liczę, iż Studio JG zdecyduje się na wydanie jeszcze jednej mangi shoujo-ai/yuri. Jest tak dużo dobrych tytułów z tego gatunku! : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem "początkującą" fanką yuri (że tak to określę xD). Do tego tytułu zabieram się od pewnego czasu. Twoja recenzja tylko mnie przekonała i dała motywację, żeby uzbierać te pieniądze i w końcu zakupić tomik. :D
    Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem fanką yuri/yaoi, więc pozycja obowiązkowa ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie jestem zwolenniczką yuri, ale to może być nawet ciekawe ;3 W późniejszym czasie kupię sobie ten tomik, bo strasznie zaintrygowałaś mnie tą recenzją!
    Ogółem strasznie ciekawie prowadzisz tego bloga, więc na pewno zajrzę tu jeszcze nie raz z myślą, że dodałaś nowe posty i będę mogła zatopić się po raz kolejny w świecie mangi, którą opisujesz <3
    Świetnie dopasowany wygląd i kolorki, które strasznie kuszą ;3 Zajrzałam też do Twojej półeczki i muszę przyznać, że masz imponującą kolekcję mang!
    Życzę powodzenia w dalszym "kolekcjonowaniu" tego i w prowadzeniu bloga :)
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam też do mnie na malutki "odpoczynek" i zagłębienie się w lekturze:
    painful-smile.blogspot.com (nie zmuszam, heh).

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem tak: Pierwsza część zdaje się być 'manga jak manga' 'yuri jak yuri', wiadomo 'zboczone'. Po pierwszej części "Girl friends" można powiedzieć, że jak na yuri nie jest szczególnie 'zboczona'. Jednak zaglądając do drugiej części zobaczymy sceny nagości i już nie jest tak kolorowo XDD
    http://otaku-noo-sekaii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń