czwartek, 8 maja 2014

41. DIA GAME ~Kotora Byaku – JEDNOTOMÓWKA



 !Yaoi!

Tytuł: Dia Game
Tytuł alternatywny:
ダイア・ゲーム [Dia Gemu]
Autor: Kotora Byaku
Wydawca oryginalny: Gentosha
Wydawca polski: Ringo Ame
Ilość stron: 162
Data wydania: luty 2014
Dia jest wampirem od wielu, wielu lat. Wszystkie bliskie mu osoby zmarły dawno temu, przez co czuje się samotny. Lecz na brak rozrywek nie może narzekać. Na karku ma stowarzyszenie łowców, które za wszelką cenę chce pozbyć się kreatur jemu podobnych. Uciekając przed nękającym myśliwym Dia trafia do odległego kraju – Japonii. Wszystko mogłoby się potoczyć dobrze, ponieważ wampir uznał ten daleki ląd za fascynujący, jednak jest mały problem. Wśród ciemnowłosych mieszkańców Dia wyróżnia się swoimi czysto białymi włosami. A to tylko ułatwia pracę pewnemu łowcy.



Dalej nie będę robiła typowego opisu, ponieważ mogłabym zbyt wiele zdradzić, dlatego chyba muszę wyjść spoza „mojego wzoru” recenzji. Nie chcę odbierać Wam frajdy z czytania Dia Game, ponieważ ja żałuję, że nie ma przynajmniej trzech tomików. Chciałabym, bardziej wgłębić się w przeszłość Dii oraz poznać bardziej stowarzyszenie. Te dwa wątki spokojnie mogłyby być rozbudowane i, jeśli byłyby dobrze pokierowane, dokarmiłyby czytelnika. Po przeczytaniu całości czuję niedosyt. Wszystko skupiło się tylko i wyłącznie na części miłosnej, czyli rozterkach sercowych Dii. Wampir jest zafascynowany jego wybawicielem na obcej ziemi – handlowcem Totsuką. Tan daje wampirowi dach nad głową oraz pracę w jego magazynach, czyli to czego Dia potrzebował aby utrzymać się w nowym miejscu. Oczywiście, sprawę monitoruje łowca – Kuro, który przybył za Dią do Japonii. Jak już wspomniałam jest (przynajmniej dla mnie) pewien niedosyt. Wszystko kończy się za szybko. Oczywiście nie mówię tu o zbliżeniach bohaterów! Aypa aż tak kudłata nie jest!! To akurat uważam za cześć wystarczającą i nieprzesadzoną. Po prostu chciałabym dłużej „pobyć” w świecie stworzonym przez autorkę. A do tego na pewno przyczynił się tajemniczy Kuro. 

Pani Byaku doskonale poradziła sobie ze stworzeniem ciekawych postaci. Faktem Dia jest zagubionym paniczykiem. Ale biorąc pod uwagę inne tytuły z podobną sytuacją głównego bohatera, gdzie zazwyczaj taka postać nas irytuje, tu Dia jest intrygujący, a momentami zabawny. Chociaż znajdą się i tacy co nie polubili Dii, a taki przecież z niego słodki kocurek! Bezdomny kocurek. Przez to, że jest nieśmiertelny, czuje się niezwykle samotny, dlatego gdy dostrzega promyk w postaci dobroci Totsuki, zaczyna rozmyślać nad pewną kuszącą możliwością. Dobrze, ale co ten Kuro tu robi oprócz pilnowania białowłosego wampira? PRAKTYCZNIE (tak tylko lekko zwracam uwagę na to słowo) to nic takiego, ale musi się przecież pojawić jakiś (kolejny) bishounen i wtrącić swoje dwa grosze! Można powiedzieć, że za te „dwa grosze” go polubiłam. Zdecydowanie w tej mandze jego osoba przypadła mi najbardziej do gustu. Totsuka natomiast... Pokaże swoją prawdziwą twarz. 

Kolejną zaletą tej mangi jest oczywiście wygląd postaci. Mając komiks przed nosem z większą chęcią czyta się go kiedy postaci wyglądają całkiem, całkiem. Ja na pewno zliczam się do grona osób, które lubią patrzeć na ładnie wymodelowane postaci. Sama chciałabym rysować takich bohaterów, ale wiem, że moja ręka tego nie przyjmie, a to sprawia mi naprawdę ból... Do tego dochodzą – skromne, ale są – tła. Gdzieś tam przewinie się domek, a gdzie indziej trochę bambusa, ale jest to zrobione na tyle estetycznie, że wszystko ze sobą ładnie wygląda. Przewagą na tłach są rastry – szczególnie ściemniany, że się tak wyrażę, oraz białe tła, które zazwyczaj pojawiają się w momencie kiedy Dia rozmyśla o swojej samotności. Ale nie sądźcie, że są tam same puste, białe pola! Wszystko umiejętnie jest „pozakrywane” dymkami bądź (samym) tekstem. 

Chyba przy tej recenzji bez tego akapitu się nie obejdzie. A mianowicie o fragmencie poświęconym polskiemu wydaniu oraz robociźnie wydawnictwa. Jako, że Dia Game jest pierwszym tytułem od Ringo Ame, coś pasuje nadmienić, prawda? Po pierwsze tomik ma obwolutę, co jest dla mnie plusem. Często zdarza mi się pożyczać mangi koleżankom, dlatego gdy manga ma tę dodatkową okładkę mogę ją zostawić na półce i nie martwię się aż tak o stan tomiku po zwrocie (Z tymi bez jest trochę gorzej, ale radzę sobie. :P). Na właściwej okładce możemy znaleźć śmieszną historyjkę podobną do tych z okładek Karnevala Waneko. Później mamy kolorową stronę, jednak mam wrażanie, że drukując lekko się zamazała, tz. jakby były dwa takie same obrazki tylko jeden z nich został nałożony odrobinę nie równo (rozumiecie, prawda?). Może to tylko w moim wydaniu, ale to troszkę odebrało temu tomikowi. Ale tylko troszkę. Odnoście środka już odrobinę napisałam i nie mam dalej jakichkolwiek zastrzeżeń. Papier, tusz dla mnie wszystko jest dobrze. Co do tłumaczenia, to nic takiego nie poraziło mnie w oczy by w pierwszym momencie miałoby mi je wypalić. Czyta się płynnie i wszystko ma sens. Gdzie należy daje się wyczuć nutkę dramatyzmu, desperacji czy szaleństwa. Jak na pierwszy tomik to naprawdę dobrze! Oby tak dalej! Musze przyznać, że w rankingu „nowych” wydawnictw Ringo Ame ulokowało się ex aequo na drugim miejscu. Reszy nie zdradzę (przynajmniej na razie. XD)

Myślę, że wystarczająco dużo spisałam się na temat tej jednotomowi. Naprawdę historia Dii przypadła mi do gustu i cieszę się, że mogłam poznać ten tytuł. Miło byłoby gdyby Ringo Ame postarało się o licencję na drugi tytuł autorki, ponieważ z chęcią bym się z nim zaznajomiła, lecz nie jestem pewna czy w dzisiejszym „ogromie” mang shounen-ai/yaoi, nie zginęłaby i przede wszystkim nie została „wyjęczana”. Ale tak to już z nami, Polakami jest, że jak nie ma to marudzimy, a jak jest to nadal. I weź tu człowiekowi dogódź. 

Ocena fabuły: 9/10
Ocena postaci: 9/10
Ocena „kreski”: 10/10
OCENA OGÓLNA: 9/10

Link do stron przykładowych: http://ringoame.pl/dia-game/


20 komentarzy:

  1. Och, masz wysoką ocenę, nie spodziewałam się. Koleżanka czytała i opowiadała mi, że miernota nie warta brania do ręki. I kogo ja mam się teraz słuchać ? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ekhm.. A no mnie. :P Przeczytaj, to nie boli. Mnie się podobało. :3

      W recenzji chyba wszystko ujęłam... XD

      Usuń
  2. Manga ma miłą dla oka kreskę, ale nie jestem miłośniczką yaoi. Bardziej ciekawi mnie ich nowy tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czekam na nowy tytuł. XD Ciekawi mnie jak sobie będą dalej radzić. Jak na razie jest przesunięcie na czerwiec, ale jak pisałam u Ajszy - cierpliwość do terminów mam już wyćwiczoną. :P

      Usuń
    2. A jaki jest nowy tytuł? o.O

      Usuń
    3. "Przekleństwo siedemnastej wiosny" :3

      Usuń
  3. Czeeemu yaoi? Ja to bym chętnie przeczytała to w wersji chłopak-dziewczyna-miłość-taka-sytuacja. ._.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj ty koniecznie musisz przeczytać para-romans.. XD Koniecznie!! :3 Czytaj póki możesz bo jak ci przyjdzie te 11 (+5 może) książek to będzie ciężko...
      Do tego fizyka... T.T

      Usuń
  4. Jak dla mnie fabularnie to naprawdę okaz typowego, jednotomowego, słabiutkiego yaoica robionego tylko i wyłącznie po to by pokazać słodkość naszego uke, kiedyś przeszła by u mnie taka pozycja, ale teraz jednak bardziej stawiam na fabułę. Co do wydania to się zgodzę, że wydawnictwo zaliczyło niezły początek, szkoda, że kolorowa strona wyszła taka rozmazana (w moim egzemplarzu też taka jest). ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale czy właśnie nie o to chodziło? Pewnie za niedługo też będę miała nieco bardziej wygórowane wymagania względem mang, jednak dla mnie samo stworzenie jej jest niezwykłe. I cóż... ukazana słodkość uke? Tak, zdecydowanie, w dodatku na mnie podziałało. :P

      Usuń
  5. Hm... Interesujące :D Znowu przedstawiłaś mangę w taki sposób, że nie mam żadnych przeciwwskazań, aby po nią sięgnąć >< A to jest z kolei frustrujące, bo zostanę za niedługo bankrutem XD Mangę z chęcią bym poznała, chociażby po to, aby poznać tą ,,drugą twarz" jednego z bohaterów, chyba to mnie najbardziej zaintrygowało :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje! <3
      Oj wiem coś na ten temat... życie bankruta jest naprawdę ciężkie... ;___;
      Cóż... zapraszam do lektury! :3

      Usuń
  6. Tak bardzo pochlebna recenzja? A wszyscy piszą, że to typowe przeciętne yaoi, do tego z denerwującymi postaciami, do tego pełne bezsensów, nie wiem dokładnie jakich, ale czytałam Jappa no Amane tej autorki i mam niebezpieczne przeczucie, że Dia Game lepsze nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O drugim tytule autorki tylko słyszałam. A Dia Game w tym momencie przypadło mi do gustu. Oczywiście brakło mi niektórych wątków, ale nie można mieć wszystkiego. :3 Za pół roku mogę mieć dzień, że w ogóle mi się może nie podobać, a tydzień później znów wróci do łask. Podobnie mam z książkami. Teraz np. mam jazdę na dystopie bądź C.Clare. Ale jak się "oczytam tego" to pewnie rzuci mi się na coś innego. :P

      Usuń
  7. Czytałam to 3 razy xD Też bardzo polubiłam tę historię <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też czuję DUUUUUZYYYY niedosyt

      Usuń
    2. Prawda?! Ja to bym chciała wiedzieć więcej o Kurosiuuu!! <3

      Usuń
    3. Tag <3 Ale chciałabym też wiedzieć, jak toczą się ich dalsze losy. Czytałam inną mangę tej autorki (też yaoi) ale nie dorasta tej nawet do stóp, moim zdaniem jest naprawdę słaba. Czytałaś może?

      Usuń
    4. Słyszałam, ale nie czytałam.

      Usuń
  8. nie przepadam za yaoi ._. a szkoda ._.

    OdpowiedzUsuń