sobota, 26 października 2013

18. KAGEN NO TSUKI ~ Ai Yazawa – TOMIK DRUGI



[NIEWIELKIE SPOJLERY POPRZEDNIEGO TOMIKU]


Tytuł: Kagen no Tsuki
Tytuł alternatywny: 下弦の月 [Kagen/Shitatsuru no Tsuki] ; Last Quarter
Autor: Ai Yazawa
Wydawca oryginalny: Shueisha
Wydawca polski: Waneko
Ilość stron: 166
Data wydania: luty 2013

Piękne dni bez fizyki niestety chyba na jakiś czas się skończyły... Ale, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, prawda? (Tylko sama siebie okłamuję... *emuje w kąciku*) Mam nadzieje, że nie było zbyt dużej przerwy pomiędzy postami, ale pisze kiedy tylko mogę. W tym tygodniu do mojej szkolnej listy „have to do” wleciała lektura  – „Pan Tadeusz” lub jak ja go nazywam w swoich myślach „Mr.Tadeo”. xD (Proszę nie pytajcie czemu...). Do tego wszystkiego dochodzą nie dospanie godziny oraz dodatkowe zajęcia z angielskiego. Jednym głośnym i wyraźnym – GOMENESAI MINNA


W tym tygodniu mieliśmy szansę ujrzeć księżyc w pełni za naszymi oknami. I chyba to przyczyniło się do ponownego sięgnięcia po Kagen no Tsuki. Teraz zazwyczaj, gdy myślę księżyc, to od razu myślę o tej mandze. Bardzo mnie poruszyła, zresztą jak każdy tytuł pani Yazawy jaki miałam okazję czytać/oglądać. Lecz ta recenzja poświęcona jest drugiemu tomikowi. Mam nadzieję, że moje wypociny będą zrozumiałe, ponieważ tak jak pisałam przy poprzednim tomiku, ciężko mi napisać coś na temat tej mangi. Oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Aby trochę zbliżyć wam co odczuwam, pozwolę sobie przedstawić to na przykładzie artysty scenicznego. Wiadomo, że na każdym przedstawieniu wykonawca otrzymuje wiele braw oraz innych wyrażających nasz zachwyt gestów i słów. Jednak czasami zdarza się delikwent, który przedstawiając nam swoje umiejętności, po występie dostaje głuchą ciszę. Ani jednego dźwięku, żadnego buczenia, czy oklasków, po prostu cisza. Każdy widz, przetwarza to co ujrzał/usłyszał. Jeżeli, kiedykolwiek przeżyliście taką sytuację wiecie o czym mówię i do czego zmierzam. Ta, jakby się mogło wydawać, złowroga cisza jest tak jakoby zachwytem, który mógłby tylko zburzyć „atmosferę”.  Ale czas przejść do rozwinięcia, czyli opisu tomiku... (Jeżeli nie czytałaś/-eś poprzedniej części, odsyłam do poprzedniego posta albo do sklepików internetowych (wydawnictw bądź księgarń) gdzie możecie je nabyć.)

Opuszczony dom i dusza Ewy

** Hotaru poszukując swojego kotka, trafia pod koła samochodu. Po miesiącu spędzonym w szpitalu, wychodzi i pomimo nieszczęśliwego zdarzenia nadal uparcie szuka jakichkolwiek śladów po zaginionym zwierzęciu. W ten oto sposób trafia na teren opuszczonej posiadłości, gdzie spotyka dziewczynę ze swojego powypadkowego, długiego snu. Jak się później okazuje jest ona duchem, który nie może opuścić murów domu. Ma również zaniki pamięci, jedyne co pamięta to tajemniczy Adam, z którym, jak twierdzi, niegdyś tu mieszkała oraz fragment skomponowanej przez niego piosenki. Hotaru wraz ze swoimi przyjaciółmi – Sae, Masakim i Tetsu, pragnie pomóc nieszczęśliwej dziewczynie. Postanawiają, że będą ją nazywać Ewą i postarają spełnić się jej pragnienie – ponowne spotkanie Adama. Jednak poszukując informacji na temat Adama historia Ewy staje się coraz bardziej zagmatwana. Dom, w którym przebywa Ewa jest pusty od około dwudziestu lat, jednak siostra jednego z „grupy młodych detektywów” twierdzi, że widziała tam około miesiąca temu licealistkę. Jednak bardziej poruszające są inicjały „S.K.” na pierścionku Ewy. Dzieci dowiadują się, że ostatnią osobą zamieszkującą posiadłość pewna młoda kobieta – Sayaka Kamijō.**

„(...) żeby potwierdzić naszą teorię „Bramy Styks” (...) Hotaru musiała utracić coś bardzo cennego. I choć nie posiadamy dowodów, musimy w to wierzyć, by ruszyć dalej. Mamy mało wskazówek, ale jestem pewien, że dzięki którejś z nich uda nam się znaleźć rozwiązanie.”

Kobieta na zdjęciu – Sayaka Kamijō – nie przypomniana Ewy. „Młodzi detektywi” muszą szukać gdzie indziej. Masaki znajduje w starej gazecie informacje o wypadku sprzed miesiąca, w którym to uczennica z liceum  zostaje potrącona przez samochód. Po dziś dzień jest w śpiączce. W tym samym dniu wypadek miała Hotaru. Wiedzą jeszcze, że w tamtym czasie wokół posiadłości kręciła się uczennica z liceum Sasahara. Gdy przechodzą przez bramę owego liceum od razu natrafiają na przyjaciółki dziewczyny z artykułu. Jednak nie są one zbytnio miłe dla dzieci. Może dlatego, że Tetsu ma niewyparzony język i zero jakichkolwiek barier międzyludzkich? W każdym razie jedna z nich gubi zawieszkę ze zdjęciem na którym jest Ewa – Mizuki Mochizuki.

Ewa  Mizuki czy Sayaka?

„Teraz wystarczy tylko znaleźć Adama, by Ewa mogła wrócić do ciała Mizuki. Zupełnie jak śpiąca Królewna przebudzona pocałunkiem swego księcia.”

Mogłoby się zdawać, że zagadka dobiega końca. Lecz, nadal nie wiadomo gdzie jest Adam. Może wrócił do swojego kraju? Wiadomo tylko tyle, że jest członkiem jakiegoś zespołu. Problemy zaczynają być coraz bardziej poważne, ponieważ nie wiadomo czy Mizuki miała jakiekolwiek powiązania z Adamem. Oprócz tego, Ewie zaczynają wracać wspomnienia, które są sprzeczne z historią Mizuki. Według Ewy mieszkała w opuszczonym domu od dziecka wraz z kochającymi rodzicami i kotką Mery. Cały dom zaś widzi w świetnym stanie, jakby nigdy nie był porzucony – półki pełne książek, piękne meble, niczym nie naruszone ściany, prócz jednego miejsca gdzie Mery ostrzyła pazurki. To co mówi Ewa jest dla dzieci nie do zrozumienia. Ostatnimi mieszkańcami tego domu było państwo Kamijō wraz z córką – Sayaką, ale to wszystko było ponad 20 lat temu, kiedy Mizuki nie było jeszcze na świecie. Kim tak naprawdę jest Ewa? I gdzie podziewa się Adam? 

„Boże, tak bym chciała przyprowadzić tu Ewę! Chciałabym, żeby mogła posłuchać piosenki, przez którą wszyscy znieruchomieli zasłuchani. (...) Cierpliwości, Ewo. Jeszcze trochę... Obiecuję, że sprowadzę do Ciebie Adama.”


Nie da się zauważyć, że ciężko mi szło pisanie tej recenzji. To co czytaliście na początku to napisałam dwa dni temu. Można powiedzieć, że „blokada twórcza”, ale ten akapit należy poświęcić podsumowaniu tomiku. Wszystkie tomiki są ze sobą silnie powiązanie, co dla mnie było wielkim wyzwaniem, by nie zdradzić wszystkiego co się w nim dzieje. I tak jak pani Anna Łacina (z którą w tym tygodniu miałam spotkanie w bibliotece) nie lubię czytać mocno spamowanych recenzji. Mam cichą nadzieję, że moja taka nie jest, prawda? (^u^’) Oczywiście nie liczę fragmentu umieszczonego pomiędzy gwiazdkami i odniesień do tomiku pierwszego. Jak już pisałam kiedyś Pani Ai Yazawie należy się ołtarzyk, bo historie, które tworzy są bardzo wzruszające i można bardzo mocno zżyć się z ich bohaterami. W tym tomiku oczywiście było kontynuowanie historii z poprzedniego, ale również poznajemy bliżej historie naszych detektywów. Z pewnością po jego lekturze, te kochane dzieciaki są dla czytelnika bliższe. Kwestie „kreski” pomijam, napisałam troszkę o niej w poprzednim poście. Kagen no tsuki polecam przede wszystkim tym co kochają dramaty i romanse, ale i nie tylko. Każdy może zabrać się za ten tytuł. Chyba, że manga bez walki fizycznej nie jest dla kogoś mangą i jest to dla niego niezbędny element komiksu. :D



Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena „kreski”: 9/10
OCENA OGÓLNA: 10/10


Stroniczki:



Hyde - THE CAPE OF STORMS -Last Quarter

Piosenka z filmu ^_^


11 komentarzy:

  1. Luuuubię to. Ale jak dla mnie film był trochę badziewny. Zrobiłabym lepszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Filmu nadal nie ogladałam, jakoś tak wyszło. Tylko kiedyś natknęłam się na piosenkę i na tym się kończy moja znajomość filmu. xD

      Usuń
  2. Osobiście nie przepadam za romansidłami, ale Twoje recenzje naprawdę zachęcają do zakupu i teraz nie wiem co mam zrobić. Z drugiej strony kupuję już sporo tytułów a miejsce na półkach powoli się kończy... niemniej jednak z chęcią zapoznałabym się z tą mangą.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mr.Tadeo też mnie gnębi, ale po przeczytaniu 50 stron, muszę przyznać, że nie jest taki zły. Na razie... He, he(czarny śmiech).
    Co do mangi, to niestety, ale pomimo świetnej recenzji nie zabiorę się za nią. Jakoś kreska do mnie nie przemawia, a cała ta historia kojarzy mi się ze starymi filmami. Naprawdę nie wiem dlaczego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem gdzieś w księdze 7... I zastanawiam się co chciał przekazać Mickiewicz... To, że w Częstochowie tabakę rozrabiali?? Mniejsza z tym!
      Jak wspominałam wcześniej kreska Pani Yazawy jest charakterystyczna, może nie jest boska, ale tak jak w "One Piece", czy "Naruto" nie da się jej pomylić z żadną inną. Dlatego moja ocena jest taka wysoka. To co najważniejsze to jest uchwycone. :)

      Usuń
  4. Drugi tom okazał się zdecydowanie lepszy od pierwszego. Zbudował odpowiednie napięcie, a zarazem trochę namieszał. Zdecydowanie ten tom jest lepszy od pierwszego, ale gorszy od trzeciego, który zapewne też zostanie przez Ciebie zrecenzowany :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wydaje mi się, że chyba nie powinno się oceniać tomików 'Kagen no Tsuki' osobno. Uzupełniają się i tworzą jedną całość do tego stopnia, że w pamięci stapiają się w pełną historię. Podziwiam, że ci się udało, Aguś <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka razy rzuciło mi się w oczy w empiku. Chyba kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam Kagen No Tsuki kilka miesięcy temu. To była jedna z pierwszy mang, jakie sobie kupiłam i naprawdę nie żałuję wydanych na nią pieniędzy. Piękna historia, nostalgiczna. Jeszcze długi czas po jej przeczytaniu rozmyślałam o bohaterach. Kiedyś posiadałam kolekcję tomików Paradise Kiss, ale musiałam je sprzedać, niemniej jednak tamta historia była równie ciekawa jak ta. Chociaż ta jest smutniejsza.

    P.S nie taki straszny Tadek jak go malują, dasz radę :)

    Momo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! W tym tyg. miałam sprawdzian więc się przekonam czy wystarczająco dobrze zapoznałam się z tą epopeją...
      Tak, ParaKiss też jest świetne! <3 Ale co do sprzedaży tomików to nie ma rzeczy na świecie która by mnie zmusiła do tego. Za bardzo się przywiązałam. xD

      Usuń
    2. Też bardzo żałuję, że musiałam sprzedać, ale nie miałam wyjścia. Teraz mam nadzieję, że zbiorę na nowo :)

      Trzymam kciuki!
      Momo

      Usuń