Jealousy #1-3 [18+]


Cześć i czołem po tak dłuuugim czasie!
Na reszcie mogę cieszyć się moimi wymarzonymi wakacjami (wymarzone = leżenie plackiem i czytanie). Jakoś udało się po tej stronie ekranu przebrnąć przez ten dziwaczny semestr, więc po małym urlopie komputerka w serwisie (taka ta sesja ciężka była, że mi sprzęt odmawiał posłuszeństwa), wracam do Was z nową notką, którą planowałam skończyć przed egzaminami, ale cóż... wyszło jak zawsze. Dlatego nie ma co czekać! Przed Wami słów kilka o Jealousy.

Uichi Rogi mieszka u swojego kochanka - powieściopisarza. Pewnego dnia w ich domu pojawiają się członkowie yakuzy, którzy przyszli odebrać dług. Jeden z nich, Akitora Oyamato, zaczyna bardzo pociągać Rogiego, więc ten przygotowuje plan, by się do niego zbliżyć. Sytuacja wymyka się spod kontroli, kiedy Uichi pod wpływem umpulsu zaczyna podawać się za członka grupy przestępczej Akitory.
Oto opowieść opowiadająca o przeszłości bohaterów popularnej mangi: "Czwarty: Tatsuyuki Oyamato".*

Od czasu kiedy w moje łapki trafił Jackass zapałałam do Beriko miłością fanowską. Inaczej mówiąc - jeżeli jest manga podpisana jej nazwiskiem to biorę ją w ciemno, ponieważ wiem, że będzie to coś co mnie poruszy. Przy Jealousy dodatkowym czynnikiem był fakt, że będziemy poruszać się w tematyce półświatka yakuzów, co przywołało wspomnienia o Złamanych skrzydłach, które nie bez kozery dostają nagrody w swoim gatunku (→https://www.chil-chil.net/blAwardRank/y/2020/mode/series/). Inaczej mówiąc wszystko wskazywało, że będzie to kolejny tytuł, który będę wielbić. Niestety, jak się okazało, początki z nową serią mogą być trudne.


Trudności te pojawiły się głównie od strony fabuły, która z początku jest podzielona na dwie osie czasowe - jedna jest teraźniejszością i przedstawia nam epizod z życia Rogiego-ojczulka-mafiozy, druga natomiast sięga do 1989 roku, kiedy to Rogi po raz pierwszy zetknął się z grupą Oyamato. Podczas czytania można zapomnieć, że pierwsza z osi zajmuje w komiksie jakiekolwiek miejsce, gdyż te przebitki są bardzo krótkie i delikatnie łączą się z młodością Rogiego. Poza tym pojawiają się bardzo rzadko. Prócz tego do trudności dodałabym jeszcze sam fakt, że jest to manga o yakuzie, a zatem jeżeli - tak jak ja - lubicie kiedy o interesach gada się dokładnie to możecie odczuwać pewien dyskomfort związany z nadążaniem za motywami pewnych działań, ponieważ w Jealousy jest to dosyć zdawkowo ujmowane. I raczej nie ma co tu ukrywać głównym tematem scenariusza jest budowanie relacji między bohaterami i doprowadzenie ich do różnych łóżkowych (bądź nie) konfrontacji. Ale, ale! Żeby nie było, że to kolejna dawka durnych historyjek ku ciesze fujoshi, to jest tutaj także dużo sytuacji, które potrafią zagrać na naszych emocjach.

Generalnie, jestem z tych osób, które uważają, że aby jakaś historia wkradła się do mojego serduszka to musi mieć bohaterów, którzy będą odznaczali się jakimś ułamkiem realnych emocji. Autorka już nie raz pokazała mi, że pod tym względem radzi sobie doskonale i tym razem również stanęła na wysokości zadania. Z każdym kolejnym tomem bohaterowie odsłaniają nowe zakamarki swojego "ja", co - jak dla mnie - wpływa bardzo dobrze na zaangażowanie w przedstawione wydarzenia. Przez właśnie takie stopniowe odkrywanie nowych obliczy, z tomu na tom co raz bardziej zaczęłam lubić głównego sprawcę całej hecy, czyli Uichiego Rogiego (z Czwartego pamiętam go jako popaprańca, ale z racji tego, że nie za dobrze pamiętam wydarzenia z tej jednotomówki to będę pisać głównie z perspektywy Jealousy) - zblazowany cwany lis, o dosyć dużym potencjale umysłowym, ale na co dzień go nie wykorzystującym, gołodupiec - w przenośni, jak i dosłownie, bo wyjście bez ubrania na ulicę to dla niego nie problem, a także człowiek spragniony rodzinnego ciepła. Jest w nim także coś z dekadenckiego zachłyśnięcia się chwilą, która niebezpiecznie wpływa na postaci znajdujące się w jego najbliższym otoczeniu. A niewątpliwie taką postacią jest Akitora Oyamato - trzeci szef grupy, którym to Rogi jest urzeczony. Sam Akitora jednak nie znalazł się w grupie moich faworytów. Ba, jest tym typem, który mnie nieustannie irytuje. Inną postacią, która troszeczkę podnosi mi ciśnienie, jest Asoda - przydupas Akitory i jego "zdrowy rozsądek". Jednak zdecydowanie najwięcej mojego uwielbienia zakroiła dla siebie żona Akitory i matka jego dziecka - Asami. Jak wiecie lubię postaci kobiece, które mają swoje do powiedzenia i nie boją się tego głośno wykrzyczeć. Asami jest właśnie taką bohaterką, która pojawiła się w idealnym miejscu i w idealnym czasie dla całej serii. Dlatego jeżeli mam podać tylko jeden powód dla którego warto sięgnąć po tę mangę, to jest to zdecydowanie Asami.


Oczywiście powodów jest jeszcze kilka, ale drugim zdecydowanie jest kreska. Kreska Berkio jest jedną z moich ulubionych. Pytając mnie o idealnie rozrysowany komiks, na pewno wskazałabym ją jako jeden z przykładów. Beriko potrafi tak skadrować poszczególne sceny (nie tylko te z dupceniem, ale i tu skila ma dobrego 😎), że czuć dynamikę i napięcie płynące z poszczególnych ramek. Również doskonale balansuje między kadrami "pustymi" (postaci bez tła), jak i tymi z tłem. W Jealousy być może tła nie są niesamowicie skomplikowane, ale są wystarczające by zarysować nam, czytelnikom, jako takie wrażenie przestrzeni. Zresztą, dużo wymowniejsze są te "puste", jego pozbawione, gdyż wtedy właśnie sam rysunek postaci potrafi się obronić. Inaczej mówiąc jest to ten typ kreski, nad którym mogłabym zachwycać się i gadać godzinami.

Zmierzając jednak już do końca, spróbuję określić mieszaninę uczuć jakie żywię wobec tego tytułu, gdyż nie są one jednoznacznie pozytywne czy negatywne. Zdecydowanie za plusy można uznać tutaj kreskę, jak i przedstawionych bohaterów. To, że niektórzy mnie irytują to już inna para kaloszy, takich bardziej moich, w rozmiarze 42. Niestety pewnych braków dopatruję się w fabule. Zdecydowanie manga jest mało "mafijna", a dużo bardziej skupia się na uczuciach bohaterów. Przynajmniej takie wrażenie odniosłam w dwóch pierwszych tomikach. Trzeci natomiast dał mi nadzieję, na to, że ta luka zostanie w jakimś stopniu zapełniona. Innym brakiem, jest bardzo małe "obdarowywanie" nas scenami ze współczesnej linii czasowej, i szczerze mówiąc, gdybym sobie o tym nie zapisała w notatniku, to bym kompletnie zapomniała, że takie coś ma tutaj miejsce.

Gdzieś mimo wszystko automatycznie porównuję ten tytuł do Złamanych skrzydeł i niestety ale w porównaniu do nich Jealousy jest słabsze fabularnie. Pod względem bezeceństw jednak to Jealousy jest istną kopalnią fap-contentu, co nie każdemu wyjadaczowi yaoi może odpowiadać, bowiem większość zbliżeń nie jest delikatna. Ale czy można się spodziewać czegoś innego po japońskim półświatku, gdzie człowieka można zaciukać gołymi piąchami? Chyba jednak nie. Dlatego też fani mocniejszych wrażeń powinni być zadowoleni, a Ci, którzy preferują bardziej liryczne "oddawanie się miłości" to miejcie proszę na uwadze to, że mimo wszystko macie przed nosami gangsterów, a nie licealnych hultai.

*Opis pochodzi z okładki tomu 1.

Za udostępnienie mangi ( a także niezmierzoną cierpliwość oraz wyrozumiałość💗) dziękuję wydawnictwu Waneko!!


Komentarze

  1. Widzę że z podobny sposób rozumiemy wymarzone wakacje ;)
    (A jak porównuję Twoją "dłuuugą" przerwę do mojej to aż mi wstyd za takie zaniedbanie bloga)
    Mam nadzieję że komputer padł dopiero po egzaminach a nie w trakcje
    Jeśli nie pomieszałam mang, zaczęłam kiedyś Jealousy na skanach i początek odebrałam jako strasznie chaotyczny.
    Fajnie że pojawia się udana postać żeńska, zawsze boli mnie że w BL to tak rzadko spotykane
    Wątpię żebym kupiła tą serię, chyba wolę "delikatniejsze" tytuły Beriko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak na granicy bylo, bo sie okazalo ze po prostu jeden z wiatraczków przestał mi działać i trzeba bylo wymieniać (uroki posiadania kotów z długim włosem) xD
      Delikatna Betiko brzmi trocge jak oksymoron, haha. Ale rozumiem. Tutaj to sie kobitka nie hamuje i nam też widoków nie skąpi. XDD

      Usuń
  2. Tak! Asami jest cudowna! Więcej takich bohaterek! ♥
    Jak inne mangi Beriko brałam bez wahania (co prawda znając już te historie...), tak z Jealousy najpierw się trochę wahałam... teraz nie jestem już nawet pewna dlaczego. xD Możliwe, że miałam Rogiemu za złe wydarzenia z Czwartego. W końcu jednak kupiłam i nie żałuję (w końcu to Beriko), chociaż faktycznie dobrze by serii mogło zrobić więcej yakuzy w yakuzie.
    A tak poza tym, to ciekawe, że postać poboczna Czwartego dostała własną mangę i to dłuższą od początkowej historii... chociaż jak się nad tym zastanowić, to z Therapy Game było tak samo. xD

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza