Ciułamy na wpisowe... - Wieczny turniej



Tytuł: Wieczny turniej || Autor: Agnieszka Kwaśnik || Wydawca: Yumegari ||  
Ilość tomów: 1 || Status mangi: Zakończona || Ilość stron: 208 ||
Rok wydania: 2019 ||  Cena okładkowa: 22,90zł


Wczoraj już ostatecznie pożegnałam się z sesją i mogłam odetchnąć z ulgą, gdyż nie wpadła mi żadna poprawka (co jest swojego rodzaju cudem), a to wiąże się z tym, że mogłam ze spokojem przysiąść nad nowością od Yumegari, którą to mam okazję dla Was zrecenzować. Jeżeli więc jesteście ciekawi czy warto sięgnąć po tę pozycję, to zapraszam do dalszego czytania!

Smocza krew, miecz Pierwszego Króla oraz Boża łaska – tylko tyle i aż tyle wystarczy, aby wziąć udział w Wiecznym Turnieju. Czworo bohaterów zaprawionych w boju wyrusza z misją odnalezienia niezbędnych przedmiotów. Wszystko idzie jak z płatka, dopóki pewnego dnia jeden z nich nie budzi się w nieznanym sobie miejscu z luką w pamięci i bez lewej ręki...*

Zacznijmy od wydania. Format Wiecznego turnieju jest niestandardowy, przynajmniej w odniesieniu do tego, co ja mam na półkach i z czym mi się udało zetknąć. Najbliżej tomik ma do B6, jednak jest o około 1 cm wyższy. Opatrzony został w gładką, kolorową obwolutę, na której została przedstawiona ekipa głównych bohaterów z dobrze wkomponowanym tytułem. Na tylnej części dostajemy krótki opis fabuły oraz inną ilustrację przedstawiającą główną czwórkę. Na skrzydełkach natomiast trochę informacji o autorce, oraz wierszyk, który w pewnym momencie pojawia się w jednym z rozdziałów. Pod spodem mamy czarno-białą, matową okładkę z twarzami dwójki bohaterów. Wewnątrz znajdują się dwie kolorowe stroniczki, wydrukowane na kredowej karcie o matowej fakturze. Reszta komiksu jest czarno-biała umieszczona na dosyć chropowatym papierze, jednak nie nieprzyjemnym. To, co dotychczas opisałam jest jak najbardziej dobrze wykonane, jednak jest jedna rzecz, która rzuciła mi się w oczy, a która lekko psuje doskonałość wydania. Mianowicie, chodzi mi o druk głównej części książeczki. Nie wiem czy to jest spowodowane tą szorstką fakturą papieru, czy może coś było nie tak z rozmiarami ilustracji, ale odnoszę wrażenie, że linie lekko się rozpikselowują. Z daleka tego aż tak nie widać, jednak kiedy zbliżymy się do którejś ze stroniczek, to możemy zobaczyć "nadszarpnięcia" - i to nie tylko na ilustracjach, ale także w dymkach, czy "na" onomatopejach. 


Ogółem Wieczny turniej to ciekawa pozycja. Zawiera w sobie dużo akcji, a także można przeżyć przygodę w nieco osobliwym gronie. Dosyć często pojawiają się różnego rodzaju docinki, które mają trochę rozładować atmosferę. Osobiście lubię, kiedy do poważniejszych sytuacji podchodzi się z dystansem, dlatego ten aspekt, jak najbardziej mi się spodobał.  Świat, jaki został tutaj przedstawiony jest nietuzinkowy, trochę dziwny, ale zdecydowanie intrygujący. I tutaj pojawia się jeden z minusików, o którym muszę powiedzieć. 

Mianowicie, mamy tutaj do czynienia, z czymś co roboczo nazwałam sobie "bombą w pudełku po zapałkach". Inaczej mówiąc, chodzi mi o to, że pomysł na świat zdecydowanie rozsadza ramy jednotomowej historii. Co prawda pierwsza strona streszcza historie tego wymiaru i tego, "co się dzieje w państwie duńskim", ale ze strony na stronę można poczuć się za bardzo przytłoczonym natłokiem informacji, które niekiedy nie są z miejsca oczywiste. Jednak jeżeli przebrnie się przez dwa pierwsze rozdziały to można przyzwyczaić się do tutejszego tempa i rytmu. Od mniej więcej tego momentu dalsza część sprawia frajdę, a nawet dochodzi do tego, że zakończenie staje się swojego rodzaju zaskoczeniem, ponieważ cała opowieść urywa się niejednoznacznie. Krótko mówiąc, ma się ochotę srogo przekląć, gdyż mamy do czynienia z iście polsatową przerwą. No chyba, że ja źle coś zinterpretowałam... 

Tak więc, sama kreacja i pomysł są dobre, ale niestety wkradł się lekki przerost "świata nad pojemnością", przez co lekko czuję się nienasycona. Jeżeli zaś chodzi o przebieg akcji, to z ręką na sercu stwierdzam, że jest bardzo dobrze. Stopniowo poznajemy bohaterów i powody ich działalności. Ich charaktery są na tyle zróżnicowane, że razem tworzą wręcz mieszankę wybuchową i cóż... do eksplozji dochodzi. Ostatecznie nie wszystkie karty zostają przed nami odkryte, ale jest ich na tyle, że możemy śledzić przebieg gry.


Teraz czas na najbardziej niewygodny dla mnie aspekt - kreska. Tak, jak kocham wszelakiego rodzaju kreskówkowe ilustracje, tak tutaj... coś nie zaiskrzyło. Oczywiście widać, że autorka dała z siebie wszystko, bo są kadry z dużą ilością detali, a także takie, gdzie kompozycja, czy układ ciała bohaterów nie jest najprostszy, jednak wkradła się tutaj pewna nieścisłość w projektach postaci, która trochę kłuje w oczy, np. różna długość twarzy u jednej postaci, czy też przesadnie przerysowana mimika, która trochę trącała inną stylistyką, a nawet kilka złych proporcji. Można powiedzieć, że to są drobiazgi, jednak to one ostatecznie sprawiły, że nie polubiłam się ze stylem autorki. Jednak nie mogę tak jednoznacznie negatywnie jej oceniać. Są kadry które zachwycają, i jeden z nich to właśnie prezentowana wyżej rozkładówka.

Podsumowując. Wieczny turniej to tytuł, który jest interesujący, ale może odpychać zbyt rozległym światem i mało satysfakcjonującym zakończeniem. Nie lubię takich zagrań, gdzie twierdzi się, że w moich rękach wylądował jednotomowy twór, a po jego zakończeniu okazuje się, że pozostawiona została bramka na kontynuację. Niemniej jednak, uważam, że Wieczny turniej to dobry debiut Agnieszki Kwaśnik i liczę, że w przyszłości autorka pokaże nam jeszcze niejedną osobliwą i intrygującą historię. Inaczej mówiąc, ciekawi mnie, co jeszcze moja imienniczka ma w swojej głowie. Komu więc polecam ten komiks? Zdecydowanie ciekawskim i mającym pewien dystans do debiutów czytelnikom oraz tym, co lubią przygodówki. ;)


Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Yumegari!


*Opis ze strony wydawnictwa; jeżeli chcecie więcej stroniczek lub zobaczyć z bliska okładkę to klikajcie tu: https://yumegari.pl/yumegari/nasze-wydania/komiksy/wieczny-turniej/

Komentarze

  1. "Ciułamy na wpisowe..." xD GENIALNE XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały dzień nad tym myślałam i w końcu przyszło. XD
      No i czuję, że powinnam podziękować za fajną czytelniczą przygodę! Życzę dalszych sukcesów i liczę na jakąś kontynuację! :D

      Usuń
  2. Nie interesuje mnie ten tytuł totalnie, w ogóle nie w moim stylu. :<
    Ale kreska za to bardzo dopracowana, trzeba przyznać. Fajnie się patrzy na niektóre kadry. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Od początku miałam obawy do tego tytułu że jeden tom to za mało na taką historię i niestety to potwierdziłaś :( Ale i tak się pewnie skuszę bo opis zapowiada coś bardzo ciekawego :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza