wtorek, 30 grudnia 2014

81. NO.6 ~ Atsuko Asano x Hinoki Kino – TOMIK PIERWSZY




Tytuł: No.6
Tytuł alternatywny:  ナンバーシックス [Nanbaa shikkusu]
Scenariusz:
Atsuko Asano
Ilustracje:
Hinoki Kino
Wydawca oryginalny:
Kodansha
Wydawca polski:
Studio JG
Ilość stron:
162
Data wydania:
październik 2014
„Nasz miasto, No.6 to skarbnica najnowocześniejszych osiągnięć nauki i techniki! Prawdziwa metropolia przyszłości! Niezdobyta twierdza, otoczona potężnym murem ze stopu najtwardszych metali! Czyste, pięknie zaprojektowanie ulice! Przestępczość tak niska, że aż zdrowa! Dzięki zaawansowanej technologii medycznej żaden obywatel nie musi już obawiać się chorób ani nieszczęśliwych wypadków! Każdy ma prawo skorzystać z najwyższej jakości usług służby zdrowia! W samym sercu miasta rozpościerają się ogromne leśne parki krajobrazowe, gdzie mieszkańcy obserwując naturę, mogą cieszyć się bogactwem wszystkich pór roku. No.6 święte miasto, do którego strach i ból nie mają wstępu! Młodzieży! Jesteście filarami przyszłości naszego ziemskiego raju! Przysięgnijcie niezachwianą wierność miastu! Poświęćcie się bez reszty nauce!”

Shion należał do grupy najbardziej uzdolnionych uczniów w No. 6. Nie narzekał na życie jakie dały mu jego wrodzone talenty. Jednak pewnego, burzowego wieczora świat, jaki dotychczas znał Shion, zaczynał ulegać zmianom. Wszystko za sprawą tajemniczego chłopaka, który podczas burzy znalazł schronienie w pokoju dwunastolatka. Okazało się, że jest on zbiegiem, a służby bezpieczeństwa podążają jego tropem. Każdy obywatel od razu wydałby lokalizację uciekiniera, Shion jednak tego nie zrobił. Na kolejny dzień Szczur – tak nazwał się chłopak – znikną. Wkrótce po tym nadeszły konsekwencje. Po kilku latach chłopcy znów się spotykają, jednak tym razem jest zupełnie inaczej. No.6 skrywa nie jedną tajemnicę. 

Znów mam szczęście trzymać w rękach, kolejny tytuł, któremu mogę przyszyć etykietkę z napisem „dystopia”. Bardzo się z tego cieszę, ponieważ ten gatunek jest jednym z moich ulubionych, a jeszcze nie natrafiłam na żadną książkę, czy też mangę – o takiej tematyce – która by mi się nie spodobała. Zazwyczaj pojawia się prosty schemat, który doskonale jest przedstawiony w No.6. Najważniejsze jest idealne miasto, państwo czy po prostu miejsce, w którym ludzie są z ukrycia sterowani przez „rząd”. Głównym bohaterem jest osoba, która stosowała się do praw rządzących tym światem, ale zaczyna poszukiwać odpowiedzi na pytania, które są w jakimś stopniu zabronione. Oczywiście później pojawia się druga postać. Wtedy ona wyjaśnia bohaterowi, że żyje on w świecie całkowicie manipulowanym przez ludzi „rządu”. Analogicznie możemy odnieść to do akcji No.6 i przeżywać razem z bohaterami. 


„Zawsze będą ci, którzy polują, i ci, na których się poluje”


Same postaci bohaterów są już same w sobie ciekawe. Shino sam dokładnie nie wie czego poszukuje w życiu. Wychowany na naukach z No.6 powinien, jak każdy obywatel być posłuszny i wdzięczny miastu. Serce jednak podpowiada mu, że potrzebuje czegoś więcej. Przez to wewnętrzne pragnienie w pamiętny, burzowy wieczór wyszedł na werandę, aby się wykrzyczeć. Słyszał to Szczur, który znalazł schronienie w pokoju Shiona. Jedno słowo definiuje postać Szczura, a jest to „Tajemnica”. Czytając mangę nie dowiadujemy się zbyt wiele o tej postaci, ale autorzy dostosowali ich odpowiednią ilość, sprawiając, że postać Szczura intryguje, nie tylko czytelnika, ale i głównego bohatera. Shion chociaż z początku nie wiedział kim jest chłopak, bez wahania pomógł mu z jego raną oraz pozwolił zostać na noc. Później przez to musiał udać się do gorszej dzielnicy miasta, tym samym jego świetlana przyszłość wśród naukowców została skreślona. Co najważniejsze, nie żałuje tego, że tamtej nocy wpuścił do pokoju Szczura – jeśli by musiał postąpiłby tak drugi raz. Nie mógł zapomnieć o chłopcu ze srebrnymi oczami. 

Prócz tej dwójki jest jeszcze postać przyjaciółki Shiona – Safu. Do niej podeszłam z lekkim dystansem i może przez to jest mi ona zupełnie obojętna. Wraz z chłopakiem była w klasach specjalnych, a po przeprowadzeniu się Shiona do niższej dzielnicy nie przestała się z nim przyjaźnić. Powodem zapewne było to, iż zakochała się w chłopaku. Uczucie wyznaje mu w dość dziwaczny sposób, ale kto wie, może właśnie w taki sposób ludzie z No.6 pokazują jak bardzo się zaangażowani w sprawy sercowe?


„Coś zaczyna się dziać w tym mieście, które wszyscy uważają za święte... Coś, co wykracza poza granice ludzkiego pojmowania. No.6, poczekaj tylko. Kiedyś wyrwę z twoich trzewi raka, który cię trawi.”


To co najbardziej intryguje to właśnie świat w jakim żyją bohaterowie. W pierwszym tomie jeszcze nie znamy wystarczająco wiele, ale wiemy, że coś jest nie tak jak być powinno. Podział jaki panuje w mieście i poza jego obrębem jest jedną z tych zagadek. Bo jeśli jest to miasto idealne, to dlaczego tak to właśnie wygląda? Myślę, że w przyjemny dla czytelnika sposób został poruszony problem „ideału”, którego to ludzie szukają od wieków, lecz nawet w utopii może znaleźć się coś wadliwego. Wtedy to doskonały obraz zostaje zniszczony. Jeśli połączymy ten krajobraz z bohaterami otrzymamy dobą fabułę. Jednak kiedy tomik pierwszy się już skończy, żałuje się, że nie jest on dłuższy. To co stworzył autor scenariusza, jest niezwykle pochłaniające. Osobiście naprawdę czuję niedosyt. Myślę, ze po części jest on spowodowany rysunkami. 

Niby nie ma nic takiego specjalnego w tej kresce, ale coś w niej jest. Szkoda tylko, ze ciężko mi to zdefiniować. Przecież nie jest bardzo charakterystyczna, po prostu ładna, ciesząca oko. Sądzę, że sekret tkwi w przedstawieniu bohaterów w różnych sytuacjach. Emocja jakie wyrażają są bardzo łatwe do odczytania z rysunku. To sprawia, że No.6 czyta się z jeszcze większą przyjemnością. Reszta jest jak najbardziej poprawna, bez większych wzlotów czy skaz. Ciekawi mnie jak będzie później...


„Czy po tych dniach straszliwej udręki nadejdą kiedyś spokojne czasy?”


Pozwólcie, że przejdę już do podsumowania. No.6 jest na pewno jednym z lepiej znanych tytułów. Wiele osób z niecierpliwością czekało na wydanie mangi, a zdecydowanie jeszcze wiele czeka na light novel. Myślę, że pojawienie się jej to tylko kwestia czasu, lecz jak będzie to zobaczymy. Tytuł jest mocny pod względem fabularnym i myślę, że utrzyma taki poziom do ostatniego tomiku. Będzie to bardzo rozczarowujące, kiedy jednak okaże się, że akcja ciągnie się przez kilka tomików. Najsłabiej wypada kreska, ale mówiąc z własnego doświadczenia – i praktycznego, i obserwatora – mogę stwierdzić, że to kryterium jest najłatwiejsze do poprawienia. Wierzę, że w kolejnych tomikach wszystko nabierze jeszcze lepszego kształtu. Co tyczy się wydania polskiego, to jest standardem jaki oferuje nam Studio JG, a więc jest bardzo dobre, jenak nie oznacza to, iż mogłoby być lepsze. Czekam na moment, kiedy wydawnictwo zacznie oczyszczać onomatopeje. Jedyny błąd jaki mnie poraził to przeoczenie jednego „Nezumiego”. Błąd wystąpił praktycznie zaraz po wyjaśnieniu tłumaczki, co też wprawił mnie w małe zakłopotanie. Przed chwilą było wyjaśnienie, więc dlaczego jest tu „Nezumi”? Wydaje mi się, że nie mam czego się już czepić. Jeżeli pojawiły się jakieś drobniejsze błędy to ich nie zauważyłam. Ale nawet pomimo kilku błędów kosmetycznych warto sięgnąć po No.6. Gwarantuję, że lektura tej mangi pochłonie was, tak jak zrobiła to zemną. 

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 9/10
Ocena „kreski”: 7/10
OCENA OGÓLNA: 9/10 


Za egzemplarz recenzencki dziękuję: Studio JG i Yatta.pl


9 komentarzy:

  1. Cześć. Mam na imię Mona i rok temu na moim blogu ( http://anty---materia.blogspot.com/2014/01/jeszcze-sow-kilka-o-2013-roku.html ) pojawił się post zbierający różnego rodzaju zdjęcia etc. kalendarzy różnych ludzi. Post ten miał na celu pokazanie jak różni jesteśmy, jak kreatywni, czy pragmatyczni. I w jaki sposób zapamiętamy mijający rok. W tym roku chciałabym zaprosić Ciebie na kolejną edycję. Co trzeba zrobić by wziąć udział? Wystarczy przesłać mi zdjęcia/skany swojego kalendarza/planera/notesu (okładka + kilka stron ze środka) na maila: materia_anty@wp.pl

    Daj znać, co o tym wszystkim myślisz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, kocham no.6 :) Tak strasznie spodobał mi się paring Shion x Nezumi, że przeczytałam wszystkie ich możliwe doujinshi (wliczając te po angielsku). Miałam w planach sprzedać Tokyo Mew Mew i kilka innych pojedynczych mang, a teraz sobie myślę, że kasę za nie przeznaczę na prenumeratę No.6 ~ Dziękuję za opisanie tej mangi ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. No ten, bo ja ogólnie to muszę zacząć od tego, że nie lubię No.6 i na tym chyba powinnam temat skończyć. haha ^^" Tłumaczenie imion to zawsze kwestia sporna, ale w tym przypadku Nezumi przecież imieniem nie jest a nickiem... niemniej jednak wiadomo, zawsze budzi to kontrowersje, ja mangi nie czytałam, a jedynie oglądałam anime, więc ciężko mi się wypowiadać, ale sama też bym pewnie je przetłumaczyła~ Studio JG bardzo cenię chociaż nie mogę zrozumieć ich niekonsekwencji w tłumaczeniu, z jednej strony tłumaczą nicki i chcą, żeby wszystko było jak najbardziej przystępne dla polskiego czytelnika, a z drugiej zostawiają -kuny, -sany i inne zwroty honoryfikatywne. Czy tylko ja uważam, że to dziwne? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do -kunów i -sanów to jakiś mi to nie przeszkadza... chociaż na patrząc ze wszystko jest tłumaczone to trochę dziwne... A to, że Nezumi został przetłumaczony to jak najbardziej jestem za, a nawet przeciw. Piszę o tym, że raz jeden Shion zwraca się do Szczura i mówi "Nezumi". Błąd kosmetyczny... Cóż, może nie napisałam tego najjaśniej... ^^'''

      Usuń
    2. A sorki, zrozumiałam, że chodzi Ci o kwestię estetyki, a mój wywód zrobiłam, bo jakoś miałam ochotę się z z kimś podzielić przemyśleniami. hah xD

      Usuń
  4. Czeka na mojej półeczce właśnie na przeczytanie ^_^ Dodatkowo mnie zachęciłaś~

    OdpowiedzUsuń
  5. Offtop, ale podoba mi się teraz twój layout <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękować. Mam taką jedną w bandzie, która para się htmlem i cssem. XD

      Usuń
  6. No, tego... Tak serio to zawsze miałam złe zdanie o No.6 i niechętnie zajęłam się tą recenzją, ale postanowiłam przeczytać twój opis i porównać go z tymi negatywnymi.
    Teraz mam troszkę inne zdanie na temat tej mangi, ale na razie mnie nie przekonała xD
    Życzę powodzenia w dalszym opisywaniu :3 Zdrówka i powodzenia w nauce!
    painful-smile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń