niedziela, 21 września 2014

68. SEVEN DAYS ~Venio Tachibana x Rihito Takarai




Tytuł: Seven Days
Tytuł alternatywny:  セブンデイズ [Sebun Deizu], Siedem dni
Scenariusz: Venio Tachibana
Rysunki: Rihioto Takarai
Wydawca oryginalny: Taiyou Tosho
Wydawca polski: Kotori
Ilość stron: *Tom I: 170; *Tom II: 202
Data wydania: *Tom I: maj 2014; *Tom II: sierpień 2014
Yuzuru Shino jest postrzegany za jednego z kandydatów do rangi chłopaka marzeń. Dziewczęta z chęcią się z nim umawiają, co jest zaletą jego urody. Niektóre poznały prawdziwą twarz chłopaka i od razu kończyły związek. Leniwy, impulsywny i mówiący to co ślina mu na język przyniesie – to jest prawdziwy Yuzuru, któremu daleko do księcia z bajki, przynajmniej pod względem charakteru. Jednak Shino nie jest jedynym „cud-chłopcem” w szkole. Dowiaduje się, że Seryou Touji co tydzień ma inną dziewczynę. Ta która poprosi go o chodzenie w poniedziałek, może spędzić z nim cały tydzień, aż do niedzieli. Przez przypadek chłopcy trafiają na siebie, a do głowy Shino trafia dziwaczny pomysł sprawdzenia tego co mówią plotki. 

Na taki tytuł musiałam chwilę poczekać. Historia boys love osadzona w szkolnych realiach oraz dobrze stonowana, czyli bez większych wulgarnych zachowań. Osobiście pochłaniam wszelakiego rodzaju mangi shounen-ai oraz yaoi, ale trochę delikatności nie zaszkodzi. Seven Days dobrze trafiło w mój teraźniejszy nastrój i czytając wczoraj drugi tomik odprężyłam się po całym tygodniu nauki. Przez to stało się jednym z lepszych shounen-ai jakie czytałam. 

Niewątpliwie spodobała mi się kreska rysowniczki. Jest to dużym atutem obu okładek, ponieważ nic wiele na nich nie musi być aby przyciągnąć potencjalnego czytelnika. Pierwszo-tomikowa jest niebieskawa, a drugo-tomikowa w odcieniach fioletów i różów. Są to jedne z moich ulubionych odcieni, dlatego też długo będę „ochać” i „achać” nad nimi (plakatem bym nie pogardziła. :P). Co do wydania jest ono jak najbardziej poprawne, jednak w pierwszym tomie, po kolorowej stronie mam grudy kleju. Nie przeszkadza to w czytaniu, ale gdy chciałam odchylić kredową stroniczkę bałam się, że mogłabym ją podrzeć. Poza tym szczegółem wszystko jest dobrze wykończone. Wierzę, że moje tomiki wytrzymają długo w takim stanie jakim do mnie przybyły. 

Jak już zaczęłam pisać troszkę o kresce to pasuje dokończyć. Jest jedno słowo, które nasuwa mi się od razu na myśl, kiedy patrzę na wnętrze tomików, a jest nim „lekkość”. Rysunki mają w sobie pewną grację, przez którą nie da się oderwać oczu od twarzy głównych bohaterów. W takich przypadkach żałuje się, iż jest to manga boys love. To co jeszcze lubię w tym tytule to kadry. Może jest to dlatego, że rysowniczka w większości przedstawia w nich twarze Yuzuru i Seryou? Albo po prostu lubię kiedy przedstawione postaci są „ucięte” na odpowiedniej wysokości przez co kadr wydaje się żywcem wyjęty z życia. Patrząc na kogoś z dość bliskiej odległości nie widzimy jego całej sylwetki od razu, a tak jakby „fragment” wybrany przez nasze oczy. Taki właśnie zabieg został wykonany w niektórych „okienkach”. Seven Days nie jest też zbyt dynamiczną historią. Oczywiście zawarte są w niej zwroty akcji, a one są odpowiednio wyregulowane w całość. Przelatując tomiki bez czytania można zauważyć większość kadrów w kształcie prostokątnym. Może to tylko moja wyobraźnia, ale przy ważniejszych momentach zdawało mi się, iż pojawiało się więcej linii pochyłych, czyli „okienka” zmieniały się w „trapezy”. 

„Kolejny raz, miałem nadzieje na zbyt wiele... Czy znów jestem zabawką w czyichś rękach?”

Najbardziej ujęła mnie historia Seryou i Yuzuru. Z początku Shino nie traktował sprawy poważnie. Myślał nawet, że młodszy kolega go wyśmiał, a jego propozycji nie wziął po uwagę. Dopiero kolejnego dnia zorientował się, że zaczął chodzić z Seryou. Pierwszoklasista nie mógł odrzucić propozycji. Takie miał zasady. I nawet kiedy to inny chłopak poprosił go o chodzenie, nie odmówił. Seryou po prostu chce się zakochać i odkochać jednocześnie. Jego pierwszą miłością była dziewczyna jego brata, która również nazywała się Shino. Od tamtego momentu do nikogo nie poczuł tego samego co do niej. Jej ciągłe telefony w błahych sprawach sprawiają, iż ciężko mu o tej dziewczynie zapomnieć. Każdy tydzień przynosi mu nową nadzieje, wtedy jednak nie spodziewał się, że Yuzuru swoja urodą oraz sposobem bycia będzie wstanie przyćmić Shino. W mandze zawarte są różne, krótkie historyjki, które zbliżają chłopaków do siebie z dni na dzień. Obaj wiedzą, że czas, który spędzają razem jest ograniczony i można powiedzieć, że wykorzystują go maksymalnie jak się tylko da. W głowie Seryou, jak i za równo Yuzuru (choć później) pojawiają się wątpliwości. A jeśli ON to traktuje jak zabawę? Czy ON będzie chciał się później ze mną zadawać? Chciałbym spędzić z NIM więcej czasu. Historia jest tak delikatna i tak wyważona, że każde ich słowo przyprawia fana o szysze bicie serca. Momentami nawet podczas zwykłej rozmowy chłopaków czytelnik czuje się bardziej zawstydzony niżeli mieli by codziennie kończyć w łóżku jednego z nich. Miałam taki moment, że chciałam powiedzieć coś w stylu: „Przepraszam! Pomyliłam drzwi!” Co te mangi ze mną robią! 

„Myślałem, że wygląda najpiękniej naciągając cięciwę. Myliłem się”

Co zaś tyczy się charatkerów bohaterów, to jak najbardziej przypadły mi one do gustu. Nie przypominam sobie abym, „gniewała się” czy „obrażała” na któregokolwiek z chłopaków. Może trochę nie lubiłam Shino, ale ona odegrała tu ważną rolę, więc nie można jej za to winić. Seryou wydał mi się bardziej tajemniczy niż Yuzuru, chociaż i on miał swoje małe, słodkie sekreciki. Obaj mili na siebie duży wpływ, jednak bardziej widoczny jest ten na Seryou. To właśnie przez Yuzuru, chłopak zaczął uczęszczać częściej na treningi z łucznictwa, a tam każda niepewność z jaką się zmagał wychodziła na jaw. Wpływ Seryou jest taki, iż Yuzuru może być przy nim sobą, a młodszy kolega nie kończy znajomości tylko dalej przy nim zostaje, aby poznać go jeszcze lepiej. Może z początku obaj traktowali to jako „zabawę” czy żart, ale nadszedł moment, który przełamał ich obu. 

„Keiko powiedziała, że te siedem dni to jak spełnienie marzeń. Ale mnie, siedem dni wystarczyło, aby się zakochać”

Mogłabym pisać jeszcze więcej, lecz myślę, że mogłabym Wam zbyt wiele zaspojlerować. Na taki tytuł czekałam i liczę ma więcej. Trzymam kciuki za zdobycie licencji do innych mang narysowanych przez Rihito Takarai oraz napisanych przez Venio Tachibanę. Seven Days to dobry wybór dla tych co lubią lekkie i uczuciowe historie. Ja jestem bardzo zadowolona po ich lekturze. Mają w sobie to co powinna mieć dobra manga. Zawierają pewną magię dzięki, której czytelnik przenosi się do tego czarno-białego świata. 

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena „kreski”: 10/10
OCENA OGÓLNA: 10/10


Stroniczki: 


Za oba egzemplarze recenzenckie baaaaardzo dziękuję wydawnictwu Kotori! <3

10 komentarzy:

  1. Nie oceniam mang po okładce, ale ta strasznie mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli okładka ci się spodobała to wnętrze też powinno. :3

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww moje kochane Seven Days. <3 Tyle się naczekałam na wydanie tego w Polsce. ^^ Tytuł polecałabym każdemu, nawet osobom, które nie są przekonane do shounen-ai, bo to naprawdę przyjemna i lekkostrawna historia. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! <3 Ja chce takich więcej! :3

      Usuń
  4. Moja siostra też się tym komiksem zachwyca, nie potrafię tego zrozumieć. Seven Days jest nudny, nieciekawy, nie wywołujący żadnych emocji, a do tego słabo narysowany.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna recenzja, A Seven Days jest moim ulubionym tytułem z gatunku BL, więc dodam tylko, że główny bohater nazywa się Yuzuru Shino a nie Yazuru Shiro. Taki drobiazg. :) A i w ramce w cytacie powinni być "czyichś" a nie "czyjś". Mam nadzieję, że się nie obrazić za zwrócenie uwagi, bo szkoda by było, żeby takie drobiazgi psuły odbiór takiej fajnej recenzji. (Osobiście nie mogłam patrzeć na to "Shiro", wybacz).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam!!! Już będę poprawiać! Nie wiem jak to się stało... Może dlatego, że mam słabość do Shirosiów. xD Profesjonalnym recenzentem nie jestem, więc błędy mogą się zdarzyć. Dziękuję za zwrócenie uwagi! :3

      Usuń
  6. Czytałam już tę mangę kilkukrotnie, więc bardzo się ucieszyłam, że została wydana w Polsce. Miło jest mieć ją w końcu na półce. Seven Days jest po prostu świetnie przemyślane. I takie urocze. :3
    A można wiedzieć w jakim to momencie "pomyliłaś drzwi"? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście! :3 Moment kiedy Shino "przewraca" się na schodach. XD To pierwsze, a później to sytuacja po obejrzeniu filmu. xD

      Usuń