środa, 9 lipca 2014

53. BEAST MASTER ~ Kyousuke Motomi – TOMIK DRUGI




Tytuł: Beast Master
Tytuł alternatywny:  ビーストマスター [Biisuto masutaa]
Autor: Kyousuke Motomi
Wydawca oryginalny: Shogakukan
Wydawca polski: Waneko
Ilość stron: 192
Data wydania: marzec 2014
Leo Aoi lada dzień ukończy osiemnasie lat. Dzięki testamentowi po dziadku przypadną mu nie małe pieniądze. Dochodzi jednak do wypadku i chłopak trafia do szpitala. Zmartwiona Yuiko nie wie, że ta stłuczka była zaplanowana oraz ktoś bardzo chce pozbyć się Aoiego. Okazuje się, że Leo jest cały i zdrowy, nie licząc pomniejszych potłuczeń. Nastolatce kamień spadł z serca, lecz kilka chwil później staje się zmartwieniem Leo. Yuiko zostaje porwana, a jedyna osobą mogącą ja uwolnić jest Aoi. Nie zważając na swoje obrażenia „dzikus” rusza dziewczynie na ratunek. Tajemnice z przeszłości zostają ujawnione, a przyjaźń – choć może coś o wiele bardziej cennego – pomiędzy Leo a Yuiko będzie wystawiona na ostatnia próbę. Decyzje, które przyjdzie im podjąć będą dla obojga bardzo trudne.

Chyba czas najwyższy napisać druga i ostatnią recenzję tej serii. Kyousuke Motomi to jedna z moich ulubionych autorek. Potrafi doprowadzić mnie do łez w sytuacjach poważnych i tych mniej. Humor autorki jest rozbrajający i cieszę się, że dzięki Waneko poznałam twórczość pani Motomi. Kiedy Dengeki Daisy wpadło w moje małe, niecne łapki, od razu rzucałam się po necie jak żyd po pustym sklepie (tak, to hasło też z lekcji matematyki...) w poszukiwaniu innych mang autorki. Jedną z nich był właśnie Beast Master. O ile mnie pamięć nie myli to DD wychodzi w Polsce od początku 2012-ego i w tym samym roku poznałam się z Leo i Yuiko. Po ogłoszeniu, że BM znajdzie się w naszym kraju wiedziałam, iż muszę mieć tą mangę na półce. Dlatego widząc ją w Matrasie (taak daawnoo to byyłoo...) zmusiłam tatę do kupna drugiego tomiku. :3 Dobry szantażyk nie jest złym szantażem! Ale dość już o mnie, przejdźmy do konkretów.
To co najbardziej zdziwiło mnie w drugim tomiku to ilość rozdziałów z Beast Mastera. Dwa dokańczające historię i jeden dodatek o Leo i Yuiko. Te trzy rozdzialiki zajmują połowę tomiku. Druga połowa należy do cztero częściowego oneshota zatytułowanego Cactus Summer Surprice. O tym opowiem trochę później, bo jest to bardzo fajna historyjka, która zasługuje na swój akapit. Z pierwszego tomu wiemy, że Leo w rzeczywistości jest bardzo miłym chłopakiem, jednak jego spojrzenie odstrasza innych ludzi. Yuiko udaje się nawiązać kontakt z bestią, a cała jego przerażająca aura znika. Nie oceniaj ludzi (czy jakiegoś przedmiotu) po pozorach! Po raz kolejny przekonuję się jak istotne są te słowa. W dwójce Aoi ma swoich przyjaciół, poznajemy tez jego „wrogów” oraz inne osoby, które go wspierały. Gdybym powiedziała o zakończeniu tej krótkawej mangi, popsułabym Wam całą frajdę jaką przynosi jej czytanie. Dlatego powiem tylko tyle. Poczujecie, że „tak” nie może być, ale niestety „tak” się dzieje, i jak przystało na mangę shoujo, pod koniec pozytywnie zaskoczy czytającego.
Jak to w mangach bywa, historie często są przekoloryzowane, a już szczególnie w komediach. Ciężko mi wyobrazić sobie komiks od Kyousuke Motomi, w którym nie ma choć odrobiny jej humoru. Dlatego wszelakiego rodzaju absurdy nie niepokoiły mnie tak bardzo, ale... Nie chodzi mi tu o „człowieko-zwierza” wychowującego się w totalnej dziczy i potrafiącego rozedrzeć gardło swoimi zębami. Już dobrze, jest taki super bohater, ale jak go potrąca samochód staje się to takie... Po prostu normalne. Tu poczułam lekkie rozczarowanie, ponieważ spodziewałam się, że będzie coś bardziej spektakularnego. Lecz pomimo tego jednego, przynajmniej dla mnie, dziwacznego faktu manga jest bardzo przyjemna i dobra. Wiem, że fani gatunku umieszczą ten tytuł jako jeden z lepszych na swoich listach ulubionych mang.
Nie wiem, jak wy ja je jestem zachwycona kreską pani Motomi. Na pewno są ludzie, którym nie spodobają się rysunki autorki, szczególnie te z pierwszych tytułów. Gdy wzięłam do rąk BM to od razu musiałam sprawdzić, z którego roku jest manga. Sama przed sobą musze przyznać, że w pierwszych mangach „kreska” była trochę dziwna. Tak jak lubię kiedy włosy są rysowane z większą dokładnością, to tu są zbyt drobne. Szczególnie na okładkach. Trochę to odwraca uwagę od innych części ciała bohaterów oraz głowa wydaje się być w 2/3 tylko i wyłącznie włosami... To mi najbardziej przeszkadza w podziwianiu kunsztu pani Motomi, jednak pomimo tego bardzo lubię to jak rysuje autorka. Poza tym jak spojrzymy na jej kolejną mangę (Dengeki Daisy) to widać jak kreska się modeluje. Ale o tym przy recenzji Dengeki.
Czas najwyższy powiedzieć coś o Cactus Summer Surprice! Pierwszą rzeczą jaką chciałam Wam powiedzieć o tej mandze to podobieństwo do Dengeki. Czytając tą mangę miałam wrażenie, że czytam jakieś zalążki znanych mi już wcześniej postaci Teru i Kurosakiego. Ale aby potwierdzić to co tu prawię, muszę w kilku ładnych zdaniach opowiedzieć o czym jest Kaktusowa Niespodzianka.
Akira Watari jest uczennicą drugiej klasy liceum i w szkole pełni funkcję medycznego dyżurnego. Jest to osóbka bardzo łasa na komplementy oraz ma słabość do... kaktusów. Do równoległej klasy uczęszcza jej sąsiad i przyjaciel z dzieciństwa – Kaito Amemiya. Przez pewne zdarzenia z przeszłości ich przyjaźń się skończyła, a teraz jak się widzą to obrzucają się dużą ilością przykrych słów. Pewnego dnia kiedy Akira przychodzi ze źle czującym się uczniem do gabinetu pielęgniarki zauważa niewielki kaktusik. Jak przystało na kaktusofilkę zachwyca się pięknem maluszka, tym samym budzi śpiącego tam Kaito. Po kłótni pani pielęgniarka oferuje Akirze zabranie owego kaktusika do domu. Gdy przychodzi po lekcjach aby go odebrać okazuje się, iż Kaito zabrał go do siebie. Zdenerwowana rusza do jego domu a tam znów wszczyna się kłótnia. Przez przypadek chłopak kłuje się w palec. Ten niepozorny wypadek staje się czymś niezwykle uciążliwym nie tylko dla Kaito, ale i Akiry. Przez dotknięcie małego kaktusika duch w nim uwięziony przejął ciało nastolatka, tym samym wysyłając Kaito do rośliny. Tylko ktoś takie jak Akira może pomóc chłopakowi wrócić do poprzedniego ciała. Żądania nieznanego ducha mogą okazać się odrobinę kłopotliwe.
(Tadam! Mówiłam, że nie umiem pisać krótko i na temat!) Tak więc prezentuje się druga połowa tomiku. Ja bardzo polubiłam ta historię, chociaż jest ona zupełnie zakręcona, ale to jest to co lubię w twórczości Kyousuke Motomi. Bardzo poważne sceny, bez żadnych śmiesznych (czy też nienormalnych) sytuacji są dla mnie nie do wyobrażenia. Oczywiście jeżeli chodzi o komiksy tej autorki. Moje skojarzenie z DD wzięło się z tego, że Pojawiło się imię Akiry... to jedna rzecz. Drugą są kłótnie pomiędzy głównymi bohaterami. A ostatnią jest szurnięta strona dziewczyny oraz tajemnica skrywana przez Kaito. Po prostu skończywszy czytać tomik od razu o tym pomyślałam. Ale nie jestem jakoś rozczarowana. Wręcz przeciwnie jestem bardzo szczęśliwa, ponieważ mogłam, choć w jakimś stopniu, głębiej poznać styl autorki. A czytając DD na bieżąco, można zauważyć jak duże zmiany przeszły postaci.
To chyba tyle z mojej strony jeżeli chodzi o serię Beast Master. Spędziłam z nią bardzo miłe chwile, które mnie uspokajały przed ciężkimi sprawdzianami. Jestem pewna, że wrócę do Leo i Yuiko jeszcze nie raz i nie dwa. Mam nadzieję, że Waneko wyda jeszcze jakieś tytuły autorstwa Kyousuke Motomi, ponieważ z miłą chęcią zobaczyłabym jej wszystkie tytuły na mojej półeczce. Dziękuję Wam za przeczytanie recenzji. Zrobiłam wszystko aby przekonać Was do sięgnięcia po tą krótka i zabawna mangę.
Ocena fabuły: 8/10
Ocena postaci: 8/10
Ocena „kreski”: 8/10
OCENA OGÓLNA: 8/10


Z racji tego, że nie ma za wiele rozdziałów w drugim tomiku jako przykładowe strony podaję kilka z tomik pierwszego: -->LINK<--

3 komentarze:

  1. Jak już sama wiesz (zapewne) również uwielbiam panią Motomi za jej humor, kreskę i bishów :3 Beast Master był wspaniałą przygodą do której nie raz będę wracać, a to wszystko dzięki bohaterom :D Już nie mogę się doczekać kolejnych nowych mang tej autorki - na pewno mnie nie rozczarują ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ogólnie nie przepadam za shoujo, ale jakoś tak pozycje od tej autorki łatwo się czyta, wprawdzie dawkuje je tylko w najmniejszych możliwych ilościach, ale to i tak sukces jak na mnie. xD Sama tomików nie kupuje, jak już to przeglądam to, co kupili znajomi. ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spotkałam się z tym tytułem (bo właściwie niespecjalnie interesuję się mangami, przeglądam zazwyczaj co znajomi mają ^^). Patrząc na opis fabuły, to wygląda na lekką i przyjemną. Ha! Która historia nie jest przekoloryzowana? Ale to chyba lubimy najbardziej, co by było gdyby nie zwracające na siebie uwagę, wymyślne epizody naszych ukochanych bohaterów... :)

    OdpowiedzUsuń