Kazoku-power! - Summer Wars



Ostatnie podrygi lata już za nami. Chociaż może uda się jeszcze trochę słońca doznać w nadchodzących dniach. Mimo wszystko ja jestem zadowolona, ponieważ bardzo lubię jesień i to oczekiwanie na zimę. Może to przez fakt, że lubię się grzać pod kocykiem, a w tym okresie jest to jak najbardziej legitne. A jeżeli grzanie pod kocykiem to też czytanie, dlatego też zabieram się za nadganianie zaległości. Dziś na tapecie Summer Wars

Kenji chodzi do drugiej klasy liceum. Podkochuje się w starszej koleżance, Natsuki, która nieoczekiwanie zleca mu pracę wakacyjną w domu swojej prababci. Nastolatkowie wybierają się tam razem, a na miejscu okazuje się, że owa "praca" ma polegać na udawaniu narzeczonego Natsuki! W posiadłości odbywa się 27-osobowy zjazd rodzinny, ale Kenji, choć przytłoczony zamieszaniem, jakoś daje radę przetrwać pierwszy dzień. W nocy dostaje podejrzanego meila z szyfrem matematycznym. Gdy rozwiązuje zadanie, nieświadomie wywołuje lawinę nieszczęść.


Summer Wars to manga wydana w trzech tomach, w formacie powiększonym. Każdy z tomików oprawiony jest w błyszczącą obwolutę oraz zawiera po dwie kolorowe kartki. Czarno-biała część jest dobrze wydrukowana. W moich egzemplarzach nie zauważyłam żadnych rozmazanych linii czy braków. Do strony redakcyjnej też nie mogę się przyczepić, ponieważ wszystko dobrze mi się czytało. Literówek nie zauważyłam.

Fabuła Summer Wars jest bardzo sympatyczna, pomimo faktu, że przez nieświadomy błąd Kenjiego dochodzi do wielu niefortunnych wypadków. Przede wszystkim jest to spowodowane mocno odczuwaną aurą "nakama-power" w wersji rodzinnej. Bardzo mi się ta część tego komiksu spodobała ze względu na takie typowe rodzinne ciepło. Chociaż nie powiem by ta aura utrzymywała się przez cały czas. Hosoda już zadbał o to by nutka dramatyzmu się w to wszystko ładnie wplotła. Oczywiście mamy także tutaj wątek romantyczny i chociaż zszedł on dla mnie na drugi plan, to nie dał o sobie kompletnie zapomnieć i w jakiś sposób ciekawił, gdyż do samego końca nie było jasne czy faktycznie szalka przechyli się na korzyść Kenjiego, czy jednak nie.

Mimo, że akcja Summer Wars ma dosyć szybkie tempo i dużo zaczyna się dziać, to przedstawienie postaci przebiega bardzo zręcznie i jest ono na tyle precyzyjne, że można się z tymi bohaterami polubić. Pomijając Kenjiego i Natsume, którzy ewidentnie grają tutaj główne role, to pojawiają się kuzyni, wujowie czy cioteczki, którzy tworzą bardzo spójny drugi plan. Mnie bardzo poruszyła postać prababci Natsume, która mimo swojego wieku i nieobeznaniu z nową technologią na swój sposób, potrafiła pokazać siłę swojego charakteru i pomóc rodzinie. Dodatkowym smaczkiem w tym wszystkim jest historia Jinnouchich (rodzinka Natsume, jakby się ktoś nie domyślił), która sięga czasów samurajów, a o której każdy z członków tej familii pamięta i jest na swój sposób dumny. Oczywiście w Summer Wars pojawiają się również i takie postaci, które mają robić za "sztuczny tłum", ale pomimo tego, potrafią swoją obecnością dodać trochę słońca do całości.


Od strony graficznej jest trochę bardziej przeciętnie, ponieważ o kresce można powiedzieć tyle, że jest ładna i spójna. Projekty postaci są ciekawe, szczególnie te, które dotyczą wirtualnego świata Oz. Tutaj mogę dodać, że bardzo jestem ciekawa czy manga oddaje kadry z filmu, czy też na potrzeby komiksu zdecydowano się na kilka innych ujęć, ponieważ część kadrów wydaje mi się mieć bardzo filmowy charakter, a część może zadziałać tylko na stronach komiksu. Będę musiała to sprawdzić w przyszłości i obejrzeć film. 😜

Podsumowując. Summers Wars jest ciekawą, wciągającą i emocjonującą pozycją. Nie powiedziałabym, że jest niesamowicie wybitna, czy zmieniająca światopoglądy, ale na pewno była ciekawa i potrafiła mnie zabawić. Trochę jest tutaj ze sportówki, romansu i takiego ciepłego, ale momentami gorzkiego familijnego filmu. Najbardziej z tego komiksu spodobał mi się ten specyficzny rodzinny klimat. Również doceniam fakt, że w trzy tomikowej mandze tak zręcznie poradzono sobie z przedstawieniem tylu postaci. Krótko mówiąc, dzięki Summer Wars można przeżyć przyjemną i niecodzienną przygodę w rodzinnym gronie Jinnouchich.

Za egzemplarze do recenzji dziękuję wydawnictwu Waneko! :3

Komentarze

  1. Pamiętam, jak męczyłam te trzy tomiki. Ciężko znaleźć jakąś mangę, która mocno skupia się na relacjach rodzinnych, więc pod tym względem Summer Wars sobie punktuje, ale naiwność fabuły mocno mnie raziła. No, ale w końcu to bardziej "filmowa historia"", a tam też trochę inaczej się na to patrzy. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Filmowa historia" to raz, a dwa - nie wydaje mi się by Summer Wars startowało do miana dzieła przełomowego. Po prostu historyjka jakich jest już trochę, ale z dużą dozą rodzinnego ciepełka. :3 Ot, czasoumilacz, który ma sprawić, że podejdziesz do mamy, taty, brata, siostry, babci i po prostu się przytulisz. XD

      Usuń
  2. Przez twoją recenzje zaczynam zastanawiać się nad zakupem, wcześniej czytałam raczej mniej pochlebne opinie. Zachęca mnie ten wątek rodzinny, mało jest mang rozwijających ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak, po pewnym czasie można powiedzieć, że jest to dosyć przeciętna manga, ale to rodzinne ciepełko nadal pozostaje. :3 Ja się dobrze bawiłam na tym tytule, dlatego też polecam po niego sięgnąć i przekonać się samej. :D

      Usuń

Publikowanie komentarza