niedziela, 15 stycznia 2017

Szczęście w nieszczęściu - "Tuż za rogiem" Toko Kawai




Tytuł: Tuż za rogiem
Autor: Toko Kawai
Wydawca: Kotori
Tłumaczenie: Tomasz Molski
Ilość stron: 194
Cena okładkowa: 22,90zł
Rok wydania w Polce: 2015 (grudzień)

Nie wiem, jak Wy, ale ja nie zawsze lubię niespodzianki. Po prostu jestem z tych osób, co wolą dmuchać na zimne i wiedzieć co-gdzie-kiedy-i-jak, niż później się rozczarować i czuć nie dosyt. Dlatego sięganie po niektóre mangi zajmuje mi więcej czasu niż bym tego chciała. Jedną z nich było Tuż za rogiem autorstwa Toko Kawai, bo - jak wynosząc z opisu z tyłu tomiku - mamy do czynienia ze schematem, który jest oklepany i rozorany już chyba na wszystkie możliwe sposoby. Mianowicie - przypadkowe spotkanie na ulicy, za którym kryje się cała życiowa tragedia bohaterów. Jakby tego było mało, na horyzoncie pojawia się kolejny "kleptas" - romans uczniaka z nauczycielem. Plus pięćdziesiąt do tragizmu! Teraz tylko mogę powiedzieć, że żałuję, iż wcześniej nie poznałam tej historii, ponieważ od dawna nic AŻ TAK MOCNO mnie nie wzruszyło.

Yuuya Kishimoto marzył o karierze pianistycznej. Niestety, w wyniku wypadku częściowo stracił władzę w ręce i musiał zweryfikować swoje plany na przyszłość. Lecz nie tylko on przechodzi życiowy kryzys. Nauczyciel matematyki, Kazuaki Kiriya, właśnie rozstał się z partnerem. Zupełnie wytrącony z równowagi, błąkał się po mieście i tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności nie skończył pod kołami samochodu. Drogi obu bohaterów skrzyżowały się właśnie w tym dramatycznym momencie. Przygodna znajomość „z ulicy” stopniowo przerodziła się w coś więcej i wszystko było na dobrej drodze, by przeobraziła się w związek, gdyby nie drobny szczegół, o którym Kishimoto zapomniał poinformować swojego przyjaciela.*

Tak naprawdę to rzadko kiedy wzruszam się na tyle by od razu płakać, jak bóbr. Zazwyczaj po prostu czuję to uczucie wewnątrz siebie i zaczynam patrzeć na całość maślanym wzrokiem. Przy lekturze  Tuż za rogiem, nim się obejrzałam, moje policzki zrobiły się wilgotne. Tym razem wczułam się w historię aż nadto, a wszystko dzięki dobremu poprowadzeniu linii fabularnej. Schematyczność przestała się liczyć, bowiem autorka bardzo umiejętnie wszystko skomponowała. Manga sama się czytała, automatycznie porywając w wir niespodziewanych zwrotów akcji.

Przede wszystkim historia spodobała mi się ze względu na zmianę, jaką przechodzą bohaterowie. Yuuya z nieszczęśliwego nastolatka, który po prostu żyje z dnia na dzień z myślą, że nigdy nie będzie pianistą, przez uczucie do Kiriyi zaczyna dojrzewać. Szuka odpowiednich ścieżek, by stać się wymarzonym ideałem dla ukochanego. Oczywiście nie jest mu łatwo z osiągnięciem tego celu, bo przecież nikt z dorosłych nie bierze na poważnie jego młodzieńczych deklaracji (Z Kiriyą włącznie). Tutaj mogę wspomnieć, że problem "wojny między światami nastolatków a dorosłych" również został przedstawiony bardzo dobrze, bo w sposób bardzo realistyczny. Co zaś tyczy się Kiriyi to poznajemy go jako wrak człowieka. Trudno się dziwić, gdyż utracił on pracę przez romans z szefem, którego żona dowiedziała się o "biznesowych spotkaniach". Poprzez relację z Yuuyą zaczyna odrobinę odżywać, jednak jego droga też jest ciężka, ponieważ wkrótce dowiaduje się o małym kłamstwie seks-przyjaciela.

Mogę powiedzieć, że autorka tworząc fabułę i postaci wiedziała, co robi i widać, że przygotowała się do rozrysowania tej historii. Cała opowieść jest bardzo solidna, co jest skutkiem bardzo dobrze wykreowanych postaci. Większość uwagi poświęcamy głównym bohaterom, którzy wydają się być niesamowicie głębokimi osobami. Ich emocje nie są sztuczne, gdyż są na czymś zbudowane, a to tylko prowadzi do tego, że czytelnik wczuwa się w całą historię. Nawet bohaterzy drugoplanowi są ciekawi, jednak kiedy zaczynają się oni pojawiać przestaje się zwracać na nich uwagę. W tym przypadku można powiedzieć o dwóch czynnikach, które na to wpływają. Pierwszym z nich jest zwyczajowe skupienie się na Yuuyi i Kiriyi. Historia tej dwójki jest na tyle wciągająca, że tylko czekamy na happy ending. Wszystkie przeszkody są więc omijane. Drugim - pojawianie się w linii fabularnej. Nie są to postaci, które gdzieś wcześniej się przewinęły na kartach mangi. Taki profesor "Ciepły" albo uczeń Kaga pojawiają się nagle, dopinani do całości. Jednak kiedy ich rola dobiega końca są nagle odrywani od całości. Jedynym wyjątkiem jest tutaj Kaga, który tylko przez moment pojawia się pod koniec tomiku, jednak jego pięć minut minęło poprzednio.

W kwestii kreski nie ma zbyt dużo do powiedzenia, bowiem jest ona bardzo klasyczna w swoim gatunku. Mogę stwierdzić, że ją lubię ze względu na powiew liryzmu i delikatności, co bardzo dobrze skomponowało się z tą historią. W nielicznych kadrach są bardzo ładne kompozycje, które rozładowują nasze emocje, bądź też wręcz przeciwnie, doprowadzają po prostu do łez. Osobiście kreska mi się podoba, chociaż nie zachwyca mnie samą sobą. Bardziej mój podziw jest skierowany na zgranie się jej z całym dramatyzmem opowieści.

Tuż za rogiem zdecydowanie zasługuje na wyróżnienie wśród dotychczasowych yaoiców, jakie przeczytałam. Poruszył mnie dogłębnie i muszę przyznać, że jest mi aż głupio. Na pierwszy rzut oka wydaje się być prosty i schematyczny, jednak kiedy zaczyna się go czytać zauważa się, że wyróżniać spośród ogółu. Do tego mamy genialnie wykreowane postaci, które nie są sztuczne i płytkie. Tym razem niespodzianka była przyjemna. Oby takich było na przyszłość więcej.

Ocena fabuły: 9/10
Ocena postaci: 9/10
Ocena kreski: 7/10
OCENA OGÓLNA: 25/30 (83%)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Kotori! <3 <3 <3 


*opis ze strony wydawnictwa

6 komentarzy:

  1. Ja to na przykład lubię takie typowe szity jak roman ucznia z nauczycielem, to jest takie oklepane, ale zawsze dobrze się przy tym bawię xD
    'Tak naprawdę to rzadko kiedy wzruszam się na tyle by od razu płakać, jak bóbr' omg serio XD? mnie wystarczy 5 sekundowy smutny filmik z kotem, żeby się rozryczeć XDDDD
    Idę czytać, bo mam chwilę a mnie zachęciłaś :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio. XD Ja chociaż mogę używać słów "poryczałam się" lub po prostu "płakałam" nie znaczy że faktycznie to się stało, tylko bardzo bardzo bardzo bardzo mocno się wzruszyłam, ale oczy pocić się nie chciały. Być może jako dziecko za często powstrzymywałam się od płaczu, i tak mi zostało. XD Albo po prostu jestem odwodniona. :PP
      I'm glad to hear that bro. <3

      Usuń
    2. Haha, no ja za to jako dziecko wszystko wymuszałam płaczem, nawet w szkole XD także może mi też już tak zostało, że dlatego łatwo płaczę XD
      Przeczytałam, płakałam i hejtowałam, że ludzie nie potrafią zrozumieć miłości i że to takie jest prawdziwe ;_; dobrze, że zakończyło się szczęśliwie :D

      Usuń
  2. Ta manga jest świetnym przykładem tego, że czasem warto dać czemuś szansę mimo słabego opisu fabuły. Co więcej, sama manga nie jest niczym przełomowym, autorka umieściła w niej mnóstwo ogranych schematów, jest przewidywalna... a czyta się świetnie! :). To pewnie kwestia wykonania i umiejętności autorki - takie "meh" podać w sposób tak ujmujący i poruszający.

    Ciężko powiedzieć, co mi się w "Tuż za rogiem" tak podoba. To przecież przeciętniak. A jednak lubię wracać do tej historii. Są takie tytuły, które nie silą się na oryginalność, a jednak mają w sobie "to coś" ;). Ta manga właśnie do takich należy.

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie jest moja ulubiona manga z cyklu nauczyciel x uczeń, ale i tak przepadam za twórczością Touko Kawai :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak to już jest, że dobrze poprowadzona fabuła nawet z najbardziej utartych schematów potrafi wyciągnąć potencjał. Co prawda nie przyjęłam tej mangi aż tak uczuciowo, ale też ją lubię. ;)

    OdpowiedzUsuń