wtorek, 6 września 2016

204. TOTALLY CAPTIVATED #1 ~ Ha Jin Yoo




Tytuł PL: Totally Captivated
Tytuł KR: Totally Captivated
Autor: Ha Jin Yoo
Wydawca KR: eComix
Wydawca PL: Kotori
Ilość stron: 184
Data wydania KR: 2007
Data wydania PL: 2016 (marzec)

Dokładnie pamiętam moją reakcję na ogłoszenie Totally Captivated. Tego dnia byłam bardzo zdziwiona, że Kotori do swojej oferty znów dodaje koreański komiks. Po części się ucieszyłam, bo zawsze jest to jakieś urozmaicenie i można zobaczyć czy manghwa nie nosi się swoimi odrobinę innymi prawami, co manga. Na chwilę obecną jestem chyba zbyt mało oczytana aby zauważyć różnicę. Z jednej strony to dobrze, bo wiem z czym mogę się spotkać, a strach przed nieznanym nadal sobie śpi. Z drugiej nie pogardziłabym czyś nowym, nie wchodzącym w schematy. 

Oto historia trzech mężczyzn, rozgrywająca się za zamkniętymi drzwiami biura gangu: Ewona Junga (który z powodu skoku w bok stał się chłopcem na posyłki seulskiej mafii), Jiho SIna (żądnego zemsty byłego chłopaka Ewona) oraz Mookyula Euna (wybuchowego szefa gangu).
Czy pod zamordystycznymi rządami Mookyula Ewon, ze swoją niewyparzoną gębą, ma szanse na przetrwanie?

Pierwszy tom Totally Captivated nie jest zbyt wyszukany. Dostajemy kombinację jaką już znamy, chociażby z Finera, czyli gangsterstwo, lekko skomplikowany trójkąt miłosny i odrobinę tajemnicy z przeszłości. Jeśli zaś chodzi o fabułę w tym tomie, to jest to zbiór pierodołowatych historyjek, które pokazują, jak to Ewon ma przechlapane oraz, jak bardzo członkowie gangu Mookyula na nim polegają. Nic większego się tu nie dzieje - ani żadnej zawiłości fabularnej, ani mocniejszych scen łóżkowych (chociaż jeśli o nie chodzi to za bardzo nie płakałam). Przeraziło mnie natomiast to, że potencjał mangi nie został wykorzystany w tym tomiku. Drugi zapowiada się dużo lepiej, mimo tego pierwszy w ogóle nie przekonał mnie do siebie. Nie zaoferował mi niczego nowego tylko dawkę dobrego humoru, a dużo do śmiechu mi nie trzeba. 

Na pewno ponad historię odrobinkę wybijają się postaci. W końcu tomik został tak stworzony, aby jak najlepiej przedstawić bohaterów. Osobiście polubiłam Ewona oraz Mookyula, ale wiem, że są to postaci, których nie zapamiętam na długo. Za bardzo przypominają mi Asamiego oraz biednego Akihito, ale jest to ich wersja light, ponieważ Mookyul nie jest aż tak zaborczy, a Ewon jest bardziej przyjazny. 
Jiho natomiast spodobał mi się dużo mniej. Stał się dla mnie tylko łącznikiem między Ewonem i Mookyulem, ponieważ to przez niego Ewon wylądował po uszy w mafijnym biznesie, a Mookyul został jego kochankiem/chłopakiem. Nie czuję wobec niego żadnej sympatii, czy też niechęci. Po prostu jest i prawdopodobnie będzie robił zamieszanie. 

Niestety pod względem graficznym manghwa mnie nie zachwyciła. Do tej pory miałam w rękach perełki, które miałam ochotę zbezcześcić wycinając poszczególne kadry i stworzyć z nich miniartbook. Linia artystki wydaje mi się zbyt sztywna. Ani razu nie chciałam zatrzymać się chwilę nad kadrem czy ilustracją, chciałam po prostu brnąć dalej w tej dziwnie zabawnej historii. Oczywiście kreska aż tak nie kłuje w oczy. Myślę, że niektórym może się spodobać, jednak moje wymagania w tej kwestii są już dość wysokie, dlatego artystyczna część wypadła w moich oczach bardzo przeciętnie, wręcz nudnawo. 

Podsumowując. Totally Captivated jest dla mnie jednorazową przygodą. Wątpię bym dalej brnęła w tej historii, ponieważ prawdopodobnie niczym nowym mnie nie zaskoczy. Oczywiście jak będę miała okazję ją przeczytać to chętnie poznam dalszy ciąg przygód Ewona w przestępczym światku. Nie mam jednak wielkiego parcia na tę historię. Wszystko wydaje mi się dość przeciętne, jedynie bohaterowie odrobinę wybijają się ponad to, ale również są jednymi z wielu podobnych. Mogę tę serię polecić osobom, które chciałby by poznać czym są odrobinę ostrzejsze yaoice, ponieważ w pierwszym tomie wszystko kończy się na kilku pocałunkach. Podejrzewam, że kolejne części będą odrobinę pikantniejsze, ale nie aż tak jak wcześniej wspomniany Finder (Takie tytuły to wypalają się w pamięci już na zawsze x.x). Jednak tacy starzy wyjadacze BLów, jak ja, nie znajdą tu za wielkiej rozrywki. Totally Captivated ma potencjał, lecz mam wrażenie, że w pierwszym tomie nie został on do końca wykorzystany. Lekko czuję się zawiedziona, ale bardziej smutna, ponieważ liczyłam na naprawdę doby koreański tytuł.

Ocena fabuły: 5/10
Ocena postaci: 6/10
Ocena kreski: 5/10
OCENA OGÓLNA: 16/30 (53%)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Kotori! :3

7 komentarzy:

  1. O nie, jak dla mnie TC jest zdecydowanie lepsze od Findera (przynajmniej na razie), bo nie zaczyna się od razu gwałtem, a uke w sumie jest całkiem ciekawą postacią. No, nie wiem co się będzie działo dalej, więc już nic nie mówię.
    Mnie się całkiem podobało, nawet mnie rozbawiło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie mówię, że to jest gorsze od Findera. Mówię tylko, że mi TC to gejporno przypomniało (No bo apodyktyczny ganster i przypadkowo nawinięty się kasanowa... XD), ale w wersji bardzo light.
      Tez się trochę uśmiałam - szczególnie na fragmencie o ściągniu długu z szalonego staruszka XD - ale nic poza tym...

      Usuń
  2. W okolicach 5-6 tomu TC kreska Hajin Yoo staje się dosłownie perfekcyjna, a jej rysunki to majstersztyki. W porównaniu z nimi kreska autorki Seven Days i Ten Count wygląda jak średnio udane, dziecięce rysunki. I nie piszę tego ani jako fanka TC, ani jako anty-fanka Rihito Takarai, tylko jako bezstronny czytelnik. Tak, że... oby do 5-6 tomu TC^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni rozdział Ten Count to już w ogóle zaczyna straszyć, anatomio szyi, wróć to Takarai-sensei ;^;

      Usuń
    2. Chym... Jeśli sztywność by zniknęła i nie było by takich manekinowych rąsi, jak z tyłu tego tomiku to czemu nie. :D Jeszcze raz rozważę, czy brnąć w TC, czy też nie :3

      Usuń
  3. Po tym jak przeczytałam porównanie Totally Captivated to Findera wymiękłam przy czytaniu recenzji, ale myślę, nie poddam się. Więc przeczytałam dalej i mogę tylko napisać, że ja będę uwielbiać tę kreskę za ciebie XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okey! XD Bieraj uwielbienie :D
      Chyba Finder mnie za bardzo spaczył...

      Usuń