niedziela, 1 lutego 2015

86. KUROKO’S BASKET ~ Tadatoshi Fujimaki – TOMIK PIERWSZY


Tytuł: Kuroko’s Basket
Tytuł alternatywny:
黒子のバスケ [Kuroko no Basuke] ; The Basketball which Kuroko Plays.
Autor:
Tadatoshi Fujimaki
Wydawca oryginalny:
Shueisha
Wydawca polski:
Waneko
Ilość stron:
200
Data wydania:
grudzień 2014
Kagami Taiga (pozwólcie że będę tak pisać, ciężko jest się na razie przestawić...) jest zapalonym koszykarzem. Przez pobyt w Stanach odnalazł swoją pasję oraz nabrał tamtejszych, dość agresywnych, zwyczajów grania w kosza. Chociaż przebywał za granicą jakiś czas, w dodatku w kraju gdzie zrodził się ten sport, okazuje się, że są ludzie będący prawdopodobnie o wiele lepszymi koszykarzami. Jednak po pierwszym spotkaniu z jednym z członów owego Pokolenia Cudów, dopadają go wątpliwości. Kuroko Tetsuya – bo to właśnie o niego chodzi – jest chłopakiem, którego ciężko byłoby posądzić o uprawianie jakiegokolwiek sportu! W dodatku jest kimś, kto może uchodzić za żywego ducha, ponieważ pojawia się i znika w najmniej oczekiwanym momencie, co pomału doprowadza Kagamiego do zatrzymania akcji serca. Lecz czerwonogłowy zmienia zdanie o koledze, kiedy dowiaduje się o jego nieprzeciętnej umiejętności. A mianowicie, niewidzialny Kuroko jest mistrzem błyskawicznego podawania piłki w czasie meczu.

Jeżeli Waneko jest bóstwem, to sprawa wygląda jasno – moje modły zostały wysłuchane. Jeżeli jednak nie jest to... Siła woli? Czy może duża ilość „peesów” w e-mailach, domagających się, poprzez grzeczną prośbę, wydania Kuroko? (XD) W każdym razie działa, a jak działa to już czuję Noragami w moich łapkach (huehuehue). Radości, jaką czuję z powodu możliwości dotykania, wąchania, podziwiania itp., nie potrafię określić słowami, które posiadam w swoim skromnym słowniczku. Chciałabym Was po prostu zachęcić do przeczytania mojej recenzji, bo może choć trochę uda mi się Was zaskoczyć. :3

Postaram się podejść do sprawy profesjonalnie, tak aby „uczucia” do tytułu nie wzięły góry, chociaż będzie baaaardzo ciężko. Ogółem nie czytuje zbyt wielu sportówek. Nie, wróć. Ja prawie w ogóle nie czytam sportówek, a można powiedzieć, że Kuroko był jedną z pierwszych. Spam tęczowogłowych jaki zastałam na naynie wręcz wymusił na mnie obejrzenie kilku odcinków. Ot, zobaczymy co to takiego. Oczywiście na kilku odcinkach się nie skończyło, tylko na dwukrotnym obejrzeniu pierwszego sezonu. Po tym byłam szatańsko kuszona przez skanlacje, jednak mój wzrok zaczął się wtedy pogarszać i siłą rzeczy zrezygnowałam z pomysłu czytania rozdziałów na Internecie. Wtedy to właśnie zaczęłam pytać się o rozpatrywanie wydania Kuroko’s Basket w Polsce. A dziś mogę cieszyć się tomikami (drugi jest już w drodze :3)

Na wydaniu nie zawiodłam się. Mój tomik jest dobrze sklejony i nic mu nie odpada. Chociaż jest bardzo „elastyczny”. Miałam przyjemność sprawdzić inne tomiki w empiku i każdy jest taki bardziej giętki niż inne wydawane mangi od Waneko. Osobiście mi to nie przeszkadza, wręcz przeciwnie, mi to odpowiada. Spokojnie mogę zabrać ze sobą tomik do szkoły czy gdzie indziej i nie martwić się, że po wyciągnięciu go z torby będę miałam łódkę a nie książeczkę. Kiedyś, przy recenzji jakiegoś tytułu od Studia JG, miałam do czynienia z bardzo miękką okładką, lecz wydaje mi się, iż tam była ona zbyt miękka i nie trzymało się dobrze tomiku w rękach. Całkiem możliwe jest to, że chodziło tu o format mangi. Wankego w swoim standardzie ma mniejsze tomiki niż Studio JG, dlatego może łatwiej mi się czytało Kuroko niż ową mangę od JG? Co najbardziej mnie ukuło to fakt, że nie ma żadnych kolorowych stron. Teraz bogatsza o nowe doświadczenia wiem, że to zależy od wydania japońskiego, a nie od naszych wydawców. Dlatego „besztam” pierwotnego wydawcę – dawajcie nam tęczowogłowych w kolorze!

Jeżeli wydawca japoński pomyślał, że fabuła zrekompensuje nam kolor na czterech pierwszych stronach to... się nie mylił. Pierwsze co nasuwa mi się na myśl to typowa jumpowa fabuła, czyli: główny bohater chce stać się silniejszy i dąży do zrealizowania swojego marzenia/planu. Przeczytałam już wiele komentarzy na temat takich mang i wiele jest niepozytywnych. Szczerze powiedziawszy to nie rozumiem, dlaczego ludzie tak podchodzą do tego. Bo to już było? Nie ma nic nowego? Do mnie to nie przemawia. Uwielbiam takie mangi, właśnie takie typowe, a od szczegółów zależy, czy to do mnie przemówi bardziej, czy też mniej. Nie tak dawno pan, który uczy mnie japońskiego – pan K. – zapytał mnie o mangi (zobaczył Kuroko na stoliku) i o moje recenzje, a ja mu odpowiedziałam, że każda manga ma w sobie „coś” dobrego, a ja próbuję to znaleźć. Przy Kuroko nie musiałam dużo szukać. Od razu można powiedzieć, iż jest to dobry tytuł. Starczy sam wstęp i zanim się opamiętasz przeczytasz pół tomiku. Słowo „przeciętniaczek” nie pasuje do tej mangi i mogę już mówić patrząc na to, co zobaczyłam w anime, ale to co działo się przez pierwsze odcinki na ekranie zostało dobrym odzwierciedleniem akcji w mandze. A jak będzie dalej? O tym przekonam się już wkrótce, jednak myślę, iż wiele się nie zmieni. Przynajmniej przez te pierwsze rozdziały, jednak później na pewno będą fragmenty, które w anime zostały pominięte.

I znów będzie porównanie. Tym razem do Ataku Tytanów. Pamiętacie jak pisałam, że anime ulepszyło kreskę Hajimy Isagamy? O Kuroko’s Basket mogę powiedzieć to samo. Jak głosi tekst od autora na jednym ze skrzydełek obwoluty, jest to jego pierwsza manga (i za pierwszym razem dostał się do jumpa!!!) i to widać. Proporcje są pogubione i postacie wyglądają nienaturalnie. Ale i tak uważam, że jest tu mniej błędów anatomicznych niż w Tytanach. Ale praktyka czyni mistrza, a po kilku „spamach” na FB widziałam jak bardzo autor poprawił się w swoim fachu. Już nie mogę doczekać się kolejnych tomików! 

Myślę, że to dobry moment aby zakończyć tę „recenzję”. Bardziej wyszła z tego zwykła notka „co sądzę na temat...” niż poważna recenzja, ale wybaczcie mi. Za bardzo jestem szczęśliwa i za bardzo lubię ten tytuł. Chciałabym, aby każdy zaraził się jego fenomenem tak, jak ja oraz moje koleżanki i koledzy (to, że to lubią chyba wyszło ode mnie...). Jestem bardzo zadowolona z tego, że Kuroko no Basuke  trafiło w ręce Waneko. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze się sprzedawało i wydawnictwo będzie coraz częściej sięgało po takie tytuły. Gorąco polecam Wam tą mangę, może uda mi się choć część osób zachęcić do tego tytułu, a przynajmniej do przeczytania tomiku pierwszego. 

Ocena fabuły: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena „kreski”: 7/10
OCENA OGÓLNA: 10/10 


Recenzji nie napisałabym bez wsparcia wydawnictwa Waneko <3 <3 DZIĘKUJĘ!!! <3 <3



Witam, witam i o zdrowie pytam! XD
 Ostatnio prawie cały czas chodzi mi po głowie ten tekścik i jakoś tak... nie ważne. Pisze tu do Was z innego powodu! :3 W końcu nawiedziły mnie ferie i jako tako mogę trochę odpocząć (coś poczytać, porysować, napisać, obejrzeć, krócej mówiąc po prostu po leniuchować). Planuję napisać post tym razem związany z moim prezentem na święta, który sobie sama sprezentowałam (masło maślane to zdanie, ale co tam. xD). Dodatkowo w tym miesiącu, a dokładnie 9.02, mam w Krakowie Olimpiadę Artystyczną i jak nakazuje „konkurs” muszę napisać pracę na jakiś temat związany z historią sztuki. Chciałam się Was zapytać czy chcielibyście poczytać co nie, co o mojej pracy na blogu. A jaki Aypa wybrała sobie temat? A już lecę z wyjaśnieniami. Najpierw watro powiedzieć, że mam sznur na szyi i to od tego, co zdarzy się w owy poniedziałek będzie zależało, czy ktoś zabierze mi krzeszło spod nóg czy nie. Mój temat brzmi nie inaczej jak: „Manga – sztuka japońska”. Cieszę się, że w ogóle taki temat przeszedł, ale z drugiej strony troszkę się tego obawiam... W czasie kiedy jedną ręką będę pisać recenzję, a druga pracę na Olimpiadę chciałabym wiedzieć, czy jesteście czymś takim zainteresowani. Dlatego byłoby miło, jakbyście zostawili dla mnie jakąś wskazówkę. :D
Poza tym pasuje wytłumaczyć się z tej nieobecności. Półrocze się skończyło i związana z nim bieganina też. Dodatkowo jeszcze była Studnówka (czy tylko ja nie lubię takich przyjęć?). Nie mówię, że było źle! Dobrze się bawiłam, ale jednak jestem typem trochę aspołecznym, a dobre samopoczucie w towarzystwie mam tylko wśród przyjaciół. No i przez ostatni tydzień robiłam pracę na konkurs Waneko. Oczywiście moja skrzynka wykręciła mi numer i dosłownie dwa tygodnie przed terminem Pan J. wysłał mi ponownie moją poprawiona pracę... Na własnej skórze poczułam czym jest deadline. :P
Mam nadzieję, że już za niedługo będę pisać kolejną recenzję i być może uda mi się znów naskrobać co nieco o sobie (no chyba, ze Was nudzi to nie będę. XD). Dlatego tym, co zaczęli ferie miłego odpoczynku, a osobom, które skończyły swoja dwutygodniową labę owocnej i lekkiej pracy! :D
~Aypa ^3^
 Tak na sam koniec, prawie świeżo dodany singiel z nowej płyty One Ok Rocka.  >KLIK< :3

16 komentarzy:

  1. Anime lubię, choć nie zachwycam się już tym tytułem tak, jak na początku. Co do mangi mam mały dylemat, bo raczej nie planuję kupować całości, ale miło byłoby mieć choć jeden tomik. ;)
    Też mam teraz ferie. :D Twoją pracę na Olimpiadę chętnie bym przeczytała (tak w ogóle to powodzenia ^o^), a nowego singla One Ok Rock nie miałam wcześniej okazji przesłuchać (jak zawsze świetni :D).

    OdpowiedzUsuń
  2. Daj mi ferie, bo w pracy nie wyrabiam ;A;, u nas dopiero za dwa tygodnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. KYAAAAAAAA!!!! Aga mój mistrzu "Hadesie" recka jest rewelacyjna. I zgadza się zaraziłaś mnie Kuroko. Osobiście już chce 2 tomik ! :D. Aguś słonko przez Ciebie będę miał swoją pierwszą serię ! :* ありがとう !!!! <3 PS. Spotkamy się w KRK :* KC Twój braciszek Posejdon <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Douzo. XD (Wybacz nie chce mi się klikać w translatory aby mieć znaczki. xD)
      Ja swój tomik będę miała prawdopodobnie jutro albo we wtorek. Zależy jak listonosz będzie działał...
      Domyślam się, że ty już w Krk, więc siłą rzeczy, o Potężny Panie Wielkich Wód, będziemy się widzieć. (no chyba, że Charon zrobi strajk, to nigdzie nie pojadę. :P)
      Pan(i) i Władca(-czyni) Hadesu. :*

      Usuń
  4. Początkowo byłam absolutnie przekonana o tym, ze co jak co, ale KuroBasu będę kupować a tymczasem miesiące mijają a mi jakoś się nie spieszy do zakupu pierwszego tomu. O.o To wszystko wina HQ! xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ukochałam sobie obie te serie. <3 KuroBasu było pierwsze i no po prostu zwaliło mnie z nóg. A HQ! polubiłam przez to, że również kiedyś grałam w siatkę i niektóre uczucia wobec tego sportu miałam podobne. :3 Może nie chciałam być kimś wielkim, ale po prostu lubiłam to. :P

      Usuń
  5. Mi się Kuroko bardzo podobało w wersji animowanej, a pakować się w mangę trochę boję (ilość tomów i kreska w początkowych), niemniej jednak dalej mam ogromną chęć zaryzykowania i kupienia "na spróbowanie" pierwszego tomiku, ale zanim to zrobię naprawdę muszę ogarnąć się z innymi tytułami. ^^
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ze sportowkami mam taki problem, ze wole ogladac wersje animowane, ze wzgledu na dynamiczny charakter tytulow. Samo Kuroko dobrze sie oglada, ale nie na tyle aby pakowac sie w mange.

    OdpowiedzUsuń
  7. Z własnego doświadczenia wiem, że czytanie mang, na których podstawie wcześniej obejrzałam anime nie wychodzi u mnie zbyt dobrze, więc marne szanse, że kiedyś przeczytam ;( Anime uwielbiam, wręcz rozpływam się na samą myśl o tej serii, ale do mangi mnie nie ciągnie, przynajmniej teraz...
    Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisałaś: "Kagami Taiga (pozwólcie że będę tak pisać, ciężko jest się na razie przestawić...)", więc nasuwa mi się pytanie - przestawić na co? Mam nadzieję, że chodzi tylko o stosowanie polskiej kolejności zapisu imienia i nazwiska...
    Frydzia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak o to mi chodziło. XD Jakoś tak Taiga Kagami brzmi dziwnie i no nie mogłam się przyzwyczaić do tego.. :P

      Usuń
  9. Widziałam tą mangę ostatnio w empiku i nie wiedziałam, czy kupić tyle było fajnych mang, że aż wzięłam otaku XD. Przeczytałam recenzje i kupiłam książkę SAO *-*. Musisz o niej koniecznie napisać! :>
    Pozdrawiam zapraszam: http://otaku-noo-sekaii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książeczka leży sobie jak na razie na półce. Cóż, ledwo znajduję czas, aby poczytać jeden tomik mangi, więc nie wiem czy w najbliższym czasie pojawi się recenzja tej light novel, jednakże nie wykluczam tego. :3 A Kuroko... *patrzy w strone drugiego tomiku* ...tak baaardzo mnie kusi, że chyba będę miała zeza... (◑_◐)

      Usuń
  10. Hej mogłabyś dać do siebie kontakt bo chciałabym zapytać cię o parę rad w blogowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zakładce współpraca można znaleźć do mnie e-mail. :3
      (Przepraszam, że tak późno odpisuję, ale nie widziałam ekranu mojego komputera od kilku dni. XD)

      Usuń
  11. Uwielbiałam, uwielbiam i będę uwielbiać Kuroko ^^ Anime pojawiło się w momencie, gdy rozpoczęła się moja fascynacja koszykówką, więc gdy tylko zobaczyłam ten tytuł od razu się do niego zabrałam i już nie mogłam przestać.
    A pisz, pisz o sobie i o pracy olimpijskiej, bo toć o same ciekawostki :D
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń