niedziela, 13 listopada 2016

216. [mini recenzja] EXITUS LETALIS #4 ~ KattLett



Tytuł: Exitus Letalis
Autor: KattLett
Wydawca: Kotori
Ilość stron: 178
Rok wydania: 2016 (maj)
Linki do poprzednich tomów: 1 / 2 / 3

Na jaw wychodzi cała szokująca prawda o Evie. Nieśmiertelni panowie nie są zachwyceni faktem, że ich oszukano. Jednak skłaniają się ku temu, aby dać dziewczynie drugą szansę.
Tymczasem cała grupa wyrusza do Wielkiej Brytanii, gdzie czeka ich podobno łatwe zadanie, które zamienia się w kolejną niebezpieczną przygodę.

Za kolejnego Exitusa nie potrafiłam się zabrać. Poprosiłam o niego, ponieważ byłam - i w dalszym ciągu jestem - ciekawa, jak do końca potoczą się losy chłopaków z Nilfheim oraz Evy. Nadal uważam, że historia jest intrygująca i ma wiele potencjału w sobie, ale mamy już czwarty tomik, który w dodatku jest przedostatnim. Mam więc swoje prognozy co do ostatniego, ale i przed przeczytaniem czwórki również je miałam. Tak więc, czy wszystko poszło dobrze? 

Jako pierwsze muszę powiedzieć, że z każdym nowym tomikiem mam to samo odczucie - niby jest lepiej niż poprzednio, ale nie czuję by było to świetne. Przygodę z Paryża zapamiętałam przez pryzmat pociągów Dawida do Evy, wielkich bóli miłosnych Ourella oraz, że działo się tam coś niepokojącego, ale nie zapamiętałam o co to chodziło. To pokazuje jak bardzo strona fandomowo-fanowska przykryła najważniejszy element komiksu - fabułę. Kiedy w czwórce pojawiły się wyjaśnienia odnoszące się do owego wątku głównego poczułam się bardzo zagubiona. Nie potrafiłam sobie przypomnieć dokładnego celu wycieczki do Paryża, ani też nie potrafiłam sobie powiedzieć, czemu Evka zachowuje się na początku tak, a nie inaczej. To wszystko jakby zniknęło z mojej głowy, a pojawiło się z powrotem, kiedy ponownie przeczytałam tomik trzeci. Najlepiej byłoby gdybym przeczytała wszystkie tomy na raz, ale chyba nie o to tu chodzi, prawda? 
To skłania mnie do powiedzenia jednej rzeczy - cholernie odczuwa się brak pola na skrót z poprzednich wydarzeń. Pod spisem treści znajduje się trochę wolnego miejsca, lecz nie zostało ono do tego wykorzystane. Jeżeli inne tytuły Katt mają podobną strukturę jak Exitus to mam nadzieję, że wydawnictwo doda do nich takie pole, bo bez tego mniej gorliwi czytelnicy i fani (tacy jak ja) tylko zniechęcają się do dalszego czytania. 

Aż mnie korci by powiedzieć "a nie mówiłam!", ale niestety chyba o tym nie napisałam poprzednio tylko rzeczywiście mówiłam do koleżanki. Mianowicie przewidywałam, że Katt zacznie na łeb na szyję zarzucać nas informacjami istotnymi do rozwiązania serii. Na hurra wszyscy nagle mają coś do powiedzenia, wszyscy zaczynają być bardziej poważni i mniej przeklinać... Ta zmiana zaszła tak gwałtownie, że przez chwile myślałam, że mam do czynienia z zupełnie innymi postaciami (Dawid to inny przypadek!) Sprawa psa, która sprawia, że bohaterowie gdzieś wyjeżdżają jest tłem dla całej tej opery mydlanej, ale staje się tak, że zupełnie zlewa się z szarością nieba (takie tam nawiązanie do joke'a, pozdro dla kumatych :D). Wciąż pojawiają się nowe postaci, a Ourell mimo wielkiego zranienia nadal ślini się do Evy.
Po tym tomie odniosłam nieprzyjemne wrażenie, że  Exitus jest historią gdzie spotykają się wszelkiego rodzaju dziwactwa, które kiedyś przyszły do głowy autorce. Problemem tylko było to, iż nie wiedziała, co z tym zrobić to buchnęła wszystko do jednego worka.

Dziwactwo Existusa polega na tym, że w jakiś stopniu ta historia wciąga. Niestety wydaje mi się, że te krótkie chwile nie wystarczą bym uznała to za dzieło sztuki komiksowej. Przyjdzie do czytania piątego tomiku, a ja zapewne zapomnę o tym co działo się w czwórce. Zbliżamy się też do końca, więc należy tę historię przyzwoicie zamknąć, a na to raczej się nie zapowiada. Jednak jak zawsze, ja liczę na to. Gdzieś bardzo głęboko w moim lekko potrzaskanym serduszku tli się płomyczek nadziei, że KattLett jeszcze jakoś doprowadzi tę serię do porządku. 

Ocena fabuły: 5/10
Ocena postaci: 6/10
Ocena kreski: 6/10
OCENA OGÓLNA:  17/30 (57%)

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Kotori.


9 komentarzy:

  1. Ja jakoś mam mieszane uczucia - nie wiem czemu. W pierwszych tomach było takie "wow, ale super", a z każdym kolejnym tomem (choć niby jest coraz lepiej) mam coraz gorsze odczucia i coraz mniej czekam na kontynuację. Co prawda 5 tom przeczytam, gdy pojawi się taka możliwość, ale nie czuję wielkiej chęci, aby to zrobić. Ogólnie mam wrażenie, że wydarzenia z komiksów coraz bardziej mi się zacierają. Chyba bardziej podekscytowana byłabym na premierę i publikację Pentagram Alchemist, które czytałam jako pierwsze z tworów KattLett.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam podobne odczucia, ale jednak chciałabym poznać koniec Existusa. Za Pentagram Alchemist raczej się nie zabiorę. Exitus już o to zadbał. :/

      Usuń
  2. To wciaga, bo wciaga glupota :D
    Nie umiem zabrac sie za 3 tom, bo te zarty sa zbyt zenujace.
    Wiedzialam, ze Kotletowi znienacka sie przypomni, ze przeciez tu miala byc jakas fabula <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głupota do głupoty ciągnie XD
      Wcześniej (kiedy nie było 4 tomu) myślałam, że 3 to ma duży postęp w fabule, ale teraz to jest tom, którego nie wspominam na dobrze... Wytrwam jakoś do końca, ale (raczej) już nie sięgnę po coś od Katt.

      Usuń
  3. Nie byłam w stanie przeczytać pierwszego tomiku dlatego też nie wypowiem się na temat fabuły. Jestem chyba za stara na ten typ historii. Aczkolwiek napewno muszę pochwalić rozwój kreski autorki. Jeżeli kiedykolwiek zobaczę, że ktoś inny napisał jej scenariusz to nawet się skuszę. W tym momencie pozostanę na podziwianiu ilustracji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest bardzo ciekawe wyjście :D Na takiego specyfika tez bym się skusiła :3

      Usuń
  4. Ten tom czytałam jakiś czas temu i faktycznie już niewiele z niego pamiętam, jakieś podsumowanie poprzednich wydarzeń na początku byłoby pomocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak takiego pola niestety bardzo doskwiera w tym komiksie - mnóstwo informacji upchanych, w dodatku terminy psychologiczne, z którymi nie każdy jest zaznajomiony. Do tego idealne by było drzewko relacji między bohaterami, ale nie uciekajmy aż tak bardzo w marzenia.......

      Usuń
  5. Do tej pory przeczytałam trzy tomiki i zastanawiam się czy kontynuować tą serię. :/ Fabuła czasem mocno kuleje, ale za to kreskę KattLett ma ładną. Myślę, że chętnie bym zobaczyła jej pracę ale z porządną historią wymyśloną przez kogoś innego. ^^

    OdpowiedzUsuń